Rozważając dzisiaj, przed Mszą Świętą, Słowo Boże, zaczęłam przyglądać się filarom, które podtrzymują budowlę kościoła. Stoją wyprostowane, dumne, utrzymując na swoich barkach przeogromny ciężar wszystkich użytych materiałów budowlanych. Usunięcie ich spowodowałoby zawalenie się wszystkiego. Pozostałby gruz, nieład, może nawet ludzkie ofiary.
W pierwszym czytaniu Święty Paweł pisze do Tymoteusza:
“Gdybym zaś się opóźniał, piszę, byś wiedział, jak należy postępować w domu Bożym, który jest Kościołem Boga żywego, filarem i podporą prawdy”. (1 Tm 3, 15)
Apostoł nazywa Kościół filarem prawdy. Rzeczywiście, przez wieki, wspólnota ludzi wierzących, będąca własnością Boga żywego, przechowuje i ochrania prawdę, która nie jest wymysłem ludzkim, kolejną teorią stworzoną przez człowieka, ale tym, co prawdomówny i wierny Bóg objawił ludziom w swoim Synu Jezusie Chrystusie. Spodobało się Bogu złożyć tę prawdę na ramiona Kościoła, by ten mógł ją dalej nieść wszystkim, którzy jeszcze jej nie znają.
Jakże mocny musi być Kościół, skoro jest w stanie być podporą dla najczystszej prawdy – prawdy, która przekonuje nas kim jesteśmy w oczach Bożych, która niesie wolność, otwiera bramy życia wiecznego.
Jakże wielkiej wagi musi być ta prawda, skoro tylu męczenników oddało za nią życie. (Tydzień, który przeżywamy obfituje we wspomnienia świętych męczenników - wczoraj wspominaliśmy św. Januarego, dzisiaj grupę świętych męczenników koreańskich, jutro św. Mateusza).
Jakże wielki i dobry musi być Ten, który ustanowił Kościół, skoro ludzie nie wahali się złożyć w Jego dłonie to, co najcenniejsze - własne życie.
Myślę, że wielu z nas patrzy na Kościół w sposób czysto ziemski, widząc w nim hierarchię, niedoskonałych ludzi. Często skupiamy się na błędach, które popełniają inni, zamiast zejść trochę głębiej, zobaczyć czym Kościół jest w swej istocie i postarać się go umocnić poprzez życie zgodne z zamysłem Boga, karmienie się Sakramentami Świętymi, współpracę z żywym Bogiem.
Dostrzegam ogrom zła, który dokonuje się w Kościele, ale widzę także czyste dobro, które rodzi się w nim wtedy, gdy uznajemy, iż to Chrystus jest Głową tej Świętej Budowli a my jej członkami. Kościół jest święty świętością Chrystusa. My możemy dopomóc, aby jego blask zachwycał innych, przyciągał ich do niego lub też powodować, że stanie się miejscem, które ludzie słabej wiary lub niewierzący będą omijać szerokim łukiem.
Tak wiele zależy od nas – ochrzczonych.
Kościół ma niezwykłą, najlepszą ofertę dla całej zbłąkanej ludzkości, dla każdego indywidualnego człowieka - ofertę, która nie jest tanim chwytem reklamowym, ale czymś, co zmienia życie, co prowadzi do odkrycia prawdy o Bogu, sobie samym, o sensie ludzkiej egzystencji. Żadna instytucja nigdy nie przebije Kościoła. To, co możemy w nim otrzymać cenniejsze jest od wszystkich skarbów świata. To, co Chrystus pragnie dać światu, przez Kościół, jest jedynym antidotum na zgniliznę i zło, które w nim zamieszkało:
“Wielkie są dzieła Pana,
zgłębiać je mają wszyscy, którzy je miłują”. (Ps 111 (110), 2)
Zatroszczmy się o to, aby Kościół Boży, który tworzymy, był dla innych widocznym znakiem miłości, dobra i życzliwości, by głosił żywego Boga, który zbawia, kocha, przebacza.
Niech, dzięki naszemu świadectwu, także inni mają szansę ujrzeć prawdę, której filarem jest niezmiennie, od wieków, Kościół.