Mam w moim otoczeniu kilka osób, do których mogę wstąpić zawsze na chwilkę rozmowy, które widząc mnie w drzwiach, zapraszają do środka. Są to ludzie nie posiadający agend, w których zapisuje się dokładną datę i godzinę spotkania ze znajomymi. Są to ci, którzy reagują spontaniczną radością na możliwość bycia przez chwilę z drugim człowiekiem.
Bardzo chciałabym, aby każdy, kto przyjdzie do mnie niezapowiedzianie, czuł się przyjęty, chciany, otoczony życzliwością.
Wiem, że nie zawsze reaguję tak, jak wymaga tego miłość, jednak dostrzegam, że Pan Bóg zmienia moje serce, aby było coraz bardziej wolne, a dzięki temu coraz bardziej hojne.
W dzisiejszym czytaniu z Drugiego Listu Świętego Pawła Apostoła słyszymy:
„Kto skąpo sieje, ten i skąpo zbiera, kto zaś hojnie sieje, ten hojnie tez zbierać będzie. Każdy niech przeto postąpi tak, jak ku nakazuje jego własne serce, nie żałując i nie czując się przymuszonym, albowiem radosnego dawcę miłuje Bóg”. (2 Kor 9, 6-
Ogromnym szczęściem napełniają mnie sytuacje, kiedy mogę ofiarować coś komuś tak po prostu, z serca, kiedy dając drugiemu człowiekowi mój czas, jakieś dobra materialne, dzieląc się posiłkiem, który sama przygotowałam, uwagę moją kieruję na niego, pragnąc sprawić mu radość, pomóc. Są to chwile, w których „moje” i „ja” przestają się liczyć, a na plan pierwszy wysuwa się ten drugi.
Czuję, że ta bezinteresowna miłość otwiera zdroje Bożych łask, zgodnie z obietnicą zawartą w Słowie, które kieruje do nas Bóg.
Im więcej w nas otwartości do dawania, tym większa radość przepełnia nasze serca. Im większa nasza hojność, tym więcej sami otrzymujemy od Pana.
W Psalmie czytamy:
„Błogosławiony człowiek, który służy Panu
i wielką radość znajduje w Jego przykazaniach.
Dobrobyt i bogactwo będą w jego domu,
a jego sprawiedliwość będzie trwała zawsze.
On wschodzi w ciemnościach jak światło dla prawych,
łagodny, miłosierny i sprawiedliwy.
Rozdaje i obdarza ubogich,
jego sprawiedliwość będzie trwała zawsze,
wywyższona z chwałą
będzie jego potęga”. (Ps 112(111), 1b. 3-4. 9)
Wierzę, że Bóg ma dla mnie jeszcze mnóstwo darów, niespodzianek, łask. Wiem, że otrzymam je w stosownym czasie, wtedy, gdy będę na nie gotowa, gdy moje serce będzie na tyle wolne, by nie zachłysnąć się nimi, by nie przypisać sobie zasług, nie popaść w samouwielbienie.
Czy chciałabym być bogata, osiągnąć sukces, być znana?
No pewnie, że tak – ale tylko wtedy, gdy to wszystko, co będzie mi dane, posłuży do dobra, przyczyni się do rozwoju Bożego Królestwa na ziemi.
Zanim stanę się sławna i bogata, pragnę, aby Bóg napełnił moje serce prostotą, która będzie prowadziła mnie zawsze ku Niemu, pozwalając widzieć w Nim Dawcę wszelkiego dobra – Tego, bez którego nie mogę uczynić nic. Tego, któremu zawdzięczam wszystko. Tego, który będąc właścicielem wszystkiego, co na tej ziemi, daje nam określone dobra w zarząd, pragnąc byśmy dzielili się nimi hojnie z innymi.
Póki co, uczę się hojności stając każdego dnia przed Panem w otwartości, w uwielbieniu, pragnąc spotkania, dając Mu swój czas, nie po to, by coś uzyskać, ale by z Nim po prostu być.