Niemal każdego roku, w czasie wakacji, odwiedzamy rodzinę mieszkającą w górach. Obowiązkowym punktem naszego programu, jest wejście na zamek, który widać z okna mojej cioci. Zawsze wybieramy czarny szlak. Jest on najciekawszy, najbardziej wymagający, a do tego, w pewnym momencie, prowadzi przez skalisty, wąski tunel, w którym panuje całkowita ciemność. Po kilku minutach przedzierania się przez niego dochodzi się do wyjścia, gdzie można odetchnąć świeżym powietrzem i nacieszyć oczy pięknym widokiem.
Dzisiaj w Słowie Bożym czytamy:
“Powstań, przyjaciółko ma, piękna ma i pójdź! Gołąbko ma, ukryta w rozpadlinach skały, w szczelinach przepaści, ukaż mi swą twarz, daj mi usłyszeć swój głos! Bo słodki jest głos twój i twarz pełna wdzięku”. (PnP 2, 14)
Ilekroć czytam ten fragment, łzy wzruszenia napływają mi do oczu. Niezmiennie, każdego roku, w moje urodziny, upajam się tymi pełnymi delikatności i miłości słowami.
Zastanawiam się, w jakich obszarach mojego życia, tkwię jeszcze w zamknięciu. Co jest wciąż we mnie spętane, uśpione? Do czego nie mam dostępu? Co znajduje się w takim ciemnym tunelu, domagając się wyjścia na zewnątrz, ujrzenia światła dziennego?
Moim marzeniem jest żyć pełnią, maksymalnie wykorzystując to wszystko, co złożył we mnie Bóg. Wierzę, że On tego pragnie dla mnie i dla Ciebie Bracie i Siostro:
“Miły mój odzywa się i mówi do mnie: Powstań, przyjaciółko ma, piękna ma, i pójdź! Bo oto minęła już zima, deszcz ustał i przeszedł. Na ziemi widać już kwiaty, nadszedł czas przycinania drzew, i głos synogarlicy już słychać w naszej krainie”. (PnP 2, 10-12)
Każdy z nas jest piękny w oczach Bożych - wszak jesteśmy stworzeni na Jego obraz i podobieństwo. Każdy ma w sobie potencjał do czynienia dobra. Niestety bardzo często w to nie wierzymy lub nie mamy zwyczajnie dostępu do tego, co naszym skarbem.
Bóg mówi dziś do nas, abyśmy powstali, ocknęli się ze snu, byśmy pozwolili Mu ukazać całe dobro, które w nas złożył.
Nigdy nie poznamy tego, co naszą wartością, jeśli nie damy się Bogu poprowadzić ku ludziom. To w relacjach z innymi może się ujawnić to, jacy naprawdę jesteśmy. To służąc innym sięgamy do potencjału, który posiadamy.
Dzisiaj po raz kolejny Kościół podaje nam Maryję jako przykład do naśladowania. W Ewangelii czytamy:
“W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w ziemi Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę (Łk 1, 39)
Maryja uczy nas pośpiesznego wychodzenia ku naszym bliźnim, otwartości na nich. Ukazuje potrzebę relacji, przyzwolenia na to, by wybrane osoby miały dostęp do tego, co przeżywamy, co się w nas dzieje. W bliskości i głębi spotkania z drugim człowiekiem uaktywnia się to, co naszym obdarowaniem. Takie warunki stwarzają dobry grunt do wzrostu naszej wiary, mogą stanowić kolejny krok w przybliżaniu się do Boga, odkrywaniu Go. Tego właśnie doświadczyły dwie święte kobiety, w spotkaniu ze sobą:
“Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę. Wydała ona głośny okrzyk i powiedziała: Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? (Łk 1, 41-43)
Moim pragnieniem jest, by kontakt ze mną motywował ludzi do dobra, pozwalał odkrywać Boga żywego, obecnego w ich wnętrzach. Chciałabym, aby w bliźnich, których spotykam, ożywało to, co tkwi w ich ciemnych tunelach nieznajomości własnych zdolności, marzeń, to o czym zapomnieli lub co odepchnęli gdzieś daleko, na skutek różnych doświadczeń czy kłamstw, które słyszeli na własny temat.
Prośmy Boga, aby całe piękno, które nosimy w sobie mogło wyjść do świata i czynić go coraz bardziej ludzkim.