Holendrzy przywiązują bardzo dużą wagę do świętowania urodzin. Od małego uczy się dzieci, że jest to szczególny dzień w roku. W szkole każdy maluch przygotowuje wcześniej koronę ze swoim zdjęciem, by w dniu urodzin założyć ją na głowę, zasiąść na specjalnym krześle, przypominającym tron i wraz z całą grupą hucznie, głośno, ze śpiewami i tańcem obchodzić radosny czas.
Kiedy jednak pójdziemy na przyjęcie urodzinowe - nie liczmy na to, że będzie nam dane objeść się tortem. Dla każdego gościa wydzielona jest porcja, a na dokładkę możemy liczyć tylko, gdy ktoś inny odmówi spożycia słodkości.
W sklepach kupuje się już wcześniej pokrojone smakołyki, z opisem, ile osób możemy nimi "wykarmić". Wszystkie kawałeczki są równe, tak by nie było niesprawiedliwości w spożyciu kalorii😊
Pan Bóg może dzisiaj zaskoczyć nas sposobem, w jaki obdarowuje i karmi człowieka. Nie ma on nic wspólnego z ludzkim poczuciem sprawiedliwości.
„Bo kto ma, temu będzie dodane i w nadmiarze mieć będzie; kto zaś nie ma, temu zabiorą nawet to, co ma.”
(Mt 13, 12)
Kto ma tort na talerzu, ten dostanie jeszcze kawałek, a kto nie ma, ten nic nie otrzyma. Jakże to dziwne, z naszej ludzkiej perspektywy. Czemu Nasz Pan tak postępuje?
Bóg jest nieogarniony, potężny, wszechmocny. W Psalmie czytamy:
„Do nieba sięga, Panie, Twoja łaska,
a Twoja wierność aż po same chmury.
Twoja sprawiedliwość jak góry wysokie,
a Twoje wyroki jak ogromna otchłań.”
(Ps 36(35), 6-7b)
Władając światem całym, mając pod swymi stopami wszechświat, będąc Panem życia i śmierci, Miłością, chce, abyśmy w tym wszystkim mieli udział. Pragnie wylewać na nas morze swego miłosierdzia, łask niezliczonych, poić nas potokiem szczęścia i ochraniać w cieniu swych skrzydeł. (Por. Ps 36(35), 8b.9a)
Kiedy zaufamy Mu i otworzymy przed Nim nasze wnętrze, wlewa w nie powoli łaskę po łasce. Każdy dar przyjęty przez nas z wdzięcznością i otwartością, powiększa nasze serce, pozwala coraz lepiej rozumieć Boga i otwiera nas na obfitsze błogosławieństwo.
Chrześcijanin, to człowiek, który może ciągle prosić Boga o więcej. W Bogu nie ma limitów, wyznaczonych porcji łaski. One są nieskończone i zależą tylko od naszej wiary, zaufania, wchodzenia w zażyłość z Nim. On chce, aby nasze oczy widziały coraz więcej, a uszy słyszały, to wszystko, co mówi do nas w osobistym spotkaniu, przez wydarzenia, czy drugiego człowieka.
Nie chcę być ślepa lub niedowidząca, głucha albo niedosłysząca, nierozumiejąca życia, potrzeb innych ludzi, nie dostrzegająca Boga, który jest, który był i który przychodzi w Eucharystii, Słowie, w tym, co dzieje się wokół nas, który chce uzdrawiać, przemieniać. (Por. Mt 13, 14-15)
Muszę zatem pić ze źródła wody żywej, którym jest Bóg, kochać Go miłością zawsze świeżą i wierną, do Niego uciekać się, w Nim pokładać wszelką nadzieję i ciągle wracać, pozwalając Mu wypełniać pustkę, która we mnie jest.
a uszy, że słyszą.
Ale to jeszcze nie koniec, to nie granica.
Mogę widzieć dokładniej, słyszeć więcej.
Ty Niewidzialny, chcesz wyostrzyć mój wzrok,
Ty Cichy, pragniesz doskonalić mój słuch.
Potrzeba tylko jednego – bym była jak narzeczona,
która czeka na wybranka, tęskni za Nim,
a miłość jej świeża i wierna jest.