21 marca 2024

21 marca 2024

Ania Borkowska

Czytania na dziś

Myślę, że każdy z nas boryka się, mniej lub bardziej, z problemem braku czasu. Często żyjemy “w biegu”, goniąc jedno zadanie za drugim, próbując doścignąć to, co jeszcze się nie wydarzyło, mając na głowie tysiące spraw. Nie umiemy znaleźć chwili, by usiąść z bliskimi, spokojnie porozmawiać, pobyć ze sobą, tak po prostu, by przyjrzeć się przesuwającym na niebie chmurom, zaobserwować kołujące nad domem bociany, pochylić się nad rozkwitającym krokusem. 
Łatwo zwalniamy się z modlitwy, udziału w Eucharystii, nie wyobrażając sobie, że moglibyśmy jeszcze upchnąć gdzieś naszą troskę o sprawy duchowe, o naszą relację z Bogiem. Wieczorami jesteśmy zbyt zmęczeni a rankiem zbyt zajęci. Modlitwa wydaje nam się czymś zbytecznym, czymś z czego można zrezygnować, w imię naszych pilnych obowiązków. 

 Jak długo jednak da się żyć w takiej gonitwie i napięciu? Dokąd ma nas zaprowadzić taki styl przeżywania codzienności? 

W dzisiejszej Ewangelii czytamy: 

 “Na to rzekli do Niego Żydzi: Pięćdziesięciu lat jeszcze nie masz, a Abrahama widziałeś? Rzekł do nich Jezus: Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: zanim Abraham stał się, Ja jestem”. (J 8, 57-58) 

Chrystus jest Bogiem. On nie ma początku i końca. Nie ogranicza Go ani czas, ani przestrzeń. I to jest dla nas naprawdę dobra nowina. Tylko w Nim jest rozwiązanie naszych problemów. Tylko On może nas wyzwolić z uwikłania w tak wiele spraw i aktywności, które zabierają nam to, co najcenniejsze, nie pozwalając się skupić na istocie naszego życia. 

Bóg zawsze ukazuje nam perspektywę wieczności. Wyrywa nas z ciasnego myślenia, rozciągając przed nami szerszy i głębszy widok. Dzisiejsze Słowo mówi: 

 “Przymierze moje, które zawieram pomiędzy Mną a tobą oraz twoim potomstwem, będzie trwało przez pokolenia, jako przymierze wieczne, abym był Bogiem twoim, a potem twego potomstwa”. (Rdz 17, 7) 
“Jezus powiedział do Żydów: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli ktoś zachowa moją naukę, nie zazna śmierci na wieki”. (J 8, 51) 

Przyjęcie Bożego spojrzenia pozwoli nam lepiej gospodarować czasem, angażować się tylko w to, co przybliża nas do ostatecznego dobra. Ta wieczna perspektywa jest swego rodzaju sitem, które pozwala nam oddzielać rzeczy ważne od błahych, pilne od tych, które mogą poczekać, przynoszące pożytek, od tych, które szkodzą. 

Przyznam się, że wiele zmieniło się w moim życiu, odkąd modlitwa stała się główną składową mojej codzienności. To na nią staram się znajdować czas w pierwszej kolejności. To ona jest obowiązkowym punktem mojego programu. Wszystko inne zakorzenia się w niej, z niej wyrasta. Bycie z Panem, nasiąkanie Jego Obecnością sprawia, że nie cierpię na brak czasu. Mam wrażenie, że mam go dość, by wypełnić moje zadania, wejść w sytuacje, które są istotne. Oczywiście, czuję się czasem zmęczona, ale temu zmęczeniu niemal zawsze towarzyszy radość z powodu tego, co zrobiłam w danym dniu. Szczególnie cieszą mnie momenty, gdy udało mi się odłożyć coś mniej ważnego, a skupić na relacjach międzyludzkich, na pomocy drugiemu człowiekowi. 
Wciąż mam jeszcze wiele do zrobienia, ale pokój, który mi towarzyszy, potwierdza, że zmierzam w dobrym kierunku. 

Jestem wdzięczna Bogu, że uczy mnie wykorzystywania chwili teraźniejszej, powstrzymuje przed wkładaniem na swoje barki zbyt wielu obowiązków. Dziękuję Mu za to, że wyzwolił mnie z perfekcjonizmu, który zabierał mi kiedyś tak dużo energii. 
Bóg - Pan życia i czasu sprawia, że w każdy kolejny dzień wchodzę z nadzieją, iż z Jego pomocą znajdę czas na wszystko, co najważniejsze. 

Czegóż mamy się lękać, jeśli naszym Ojcem jest Ten, który żyjąc poza czasem ma nad nim całkowitą władzę? 

Chryste, który jesteś Alfą i Omegą, Początkiem i Końcem, Bogiem, który JEST pozwól nam uwierzyć, że w Tobie nasz czas i nasze życie rozciąga się poza bramy wieczności.