21 września 2022

21 września 2022

Ania Borkowska

Czytania na dzisiaj

Od kiedy Mąż podarował mi słuchawki, przeznaczone do wykorzystywania w czasie sportowych „wyczynów”, z ogromną radością odsłuchuję muzyki uwielbienia, gdy wypuszczam się na samotną przejażdżkę rowerem. Nie da się słuchać tych tekstów bez wewnętrznych poruszeń, bez zatopienia się we wszechogarniającą obecność dobrego Boga.

Wczoraj, w czasie dostarczania sobie potrzebnej dawki ruchu, doszło do mnie, że chyba już powoli zaczynam rozumieć, na czym polega życie chrześcijanina.  Powoli, ponieważ wciąż długa droga do zrozumienia tego w pełni i do zastosowania wszystkich, docierających do mnie poruszeń, w codzienności.

Od pewnego czasu, coraz wyraźniej patrzę na wszystkich ludzi ochrzczonych, jako na tych, którzy zaproszeni są do budowania królestwa Bożego na Ziemi. Wiem, że każdy przychodzi na ten świat w określonym momencie i miejscu, by stać się wykonawcą złożonego w nim powołania, właściwego tylko jemu samemu. Nie da się zastąpić nikogo. Jeśli nie odczytam i nie podejmę, we współpracy z łaską Bożą, powierzonego mi zadania, pozostanie jakaś pustka i brak.

Bóg jako dobry Ojciec, czuwa nad wszystkim i ma nas w swojej pieczy. On rozdziela na miarę potrzeb i swojej hojności, każdemu dziecku, ale nie to samo i nie w identycznej ilości.

„Jeden jest Bóg i Ojciec wszystkich, który jest i działa ponad wszystkimi, przez wszystkich i we wszystkich. Każdemu zaś z nas została dana łaska według miary daru Chrystusowego. On też ustanowił jednych apostołami, innych prorokami, innych ewangelistami, innych pasterzami i nauczycielami, aby przysposobili świętych do wykonywania posługi dla budowania Ciała Chrystusowego, aż dojdziemy razem do jedności wiary i pełnego poznania Syna Bożego, do człowieka doskonałego, do miary wielkości według Pełni Chrystusa.” (Ef 4, 7.11-13)

Myślę, że w życiu muszę odkryć dwa powołania – to, nazwijmy, „zwykłe” – do życia w małżeństwie, kapłaństwie, czy samotności, ale także to „dla Królestwa Bożego”, czyli rozeznać jakimi charyzmatami zostałam obdarowana, by służyć Kościołowi. Oczywiście oba one się splatają i przenikają, i zawsze powinny działać w spójności.

Chrystus chce przychodzić na świat z Ewangelią, poprzez moją osobę. Tylko On najlepiej wie, jaka forma głoszenia Dobrej Nowiny i pozyskiwania dzieci dla Królestwa Niebieskiego jest odpowiednia dla mnie. Łaska zawsze buduje na naturze, ale jednocześnie pozwala przekraczać nasze ograniczenia i blokady.

Moim marzeniem jest służyć Bogu tam, gdzie On chce mnie widzieć, bo wiem, że tylko wtedy będę szczęśliwa, spełniona i będzie mogło wchodzić przez mnie na ten świat maksimum dobra.

Czasem patrzę trochę „zazdrosnym” okiem na tych, co mają jakieś „super” dary – głoszenia Słowa, proroctwa, uzdrawiania – ale wtedy tak bardzo rozumowo tłumaczę sobie, że Pan wie najlepiej, gdzie moje miejsce.

Chcę słuchać Jego natchnień i iść za Nim wtedy, gdy On tego pragnie, gdy ma dla mnie jakieś określone zadanie. Chcę być jak patron dnia dzisiejszego – apostoł Mateusz, który nie zawahał się, by zostawić wszystko dla Jezusa, który słysząc wezwanie przechodzącego Mistrza po prostu poszedł za Nim:

„Jezus, wychodząc z Kafarnaum, ujrzał człowieka siedzącego na komorze celnej i rzekł do niego: Pójdź za mną! A on wstał i poszedł za Nim.” (Mt 9, 9)

Niesamowite! Wstał i poszedł… Bez ociągania, kalkulacji, marudzenia, zastanawiania się nad tym, co straci, a co zyska. Myślę, że taka postawa powinna być czymś zwyczajnym dla każdego dziecka Bożego, które zna swego Ojca i wie, że to, do czego On wzywa jest najlepszą z możliwych ścieżek.

Panie, oczyszczaj moje myśli i uczucia, bym potrafiła odróżniać te, które pochodzą od Ciebie, od tych, które są tylko ułudą, moim wymysłem lub podszeptami Twojego przeciwnika. Rozpalaj moje serce, by zawsze było gotowe do podążania Twoimi ścieżkami i służenia Twojemu Kościołowi darami, które złożyłeś w moim wnętrzu.