22 maja 2023

22 maja 2023

Ania Borkowska

Czytania na dzisiaj

W czasie naszego dotychczasowego małżeńskiego życia, już siedem razy zmienialiśmy miejsce zamieszkania. Uświadomiłam sobie dzisiaj, że do żadnego z nich, nie byliśmy jednak przywiązani, w tym sensie, by traktować je jako krainę, w której osiądziemy już na stałe. Każde z nich było dobre na jakiś określony czas, odpowiadając naszym potrzebom, sytuacji, w której się znajdowaliśmy. Najpierw był jeden pokój w hotelu asystenckim, później dwa, następnie własne mieszkanie, wynajęty dom, wynajęty apartament, kolejny dom i wreszcie nasz obecny dom, który jest teraźniejszą przystanią. Nie wiemy na jak długo, nie planujemy tego. Jeśli będzie taka potrzeba, przeprowadzimy się w inne, bardziej odpowiednie dla nas miejsce.

Zmiany są częścią naszego ludzkiego życia. Myślę, że powinniśmy być na nie otwarci, ze względu na to, iż nasza egzystencja nie jest czymś statycznym, czymś, co można z góry określić, zaplanować od A do Z. To, co się wydarzy, nie jest dla nas dostępne. Przyszłość nie należy do nas. Możemy ją przewidywać, spodziewać się czegoś, ale znajomość szczegółów jest czymś nieosiągalnym. To, co dla nas uchwytne, co zależne od nas– to chwila obecna, to teraźniejszość. Oddanie jej Bogu, powoduje, iż możemy być pewni, że wszystko, co się wydarzy, będzie dla nas dobre, rozwojowe, będzie czymś, czego naprawdę potrzebujemy.

Pan Bóg pragnie naszego progresu na wszystkich płaszczyznach życia, także w sferze duchowej. Widać to wyraźnie w pierwszym czytaniu. Uczniowie, którzy w ogóle nie słyszeli o Duchu Świętym, po nauce św. Pawła i przyjęciu chrztu w imię Pana Jezusa, otrzymują dar Ducha Bożego:

„A kiedy Paweł nałożył na nich ręce, Duch Święty zstąpił na nich. Mówili też językami i prorokowali”. (Dz 19, 6)

Bóg, posługując się Apostołem Narodów, wprowadza uczniów w głębię życia duchowego. Obdarowuje ich swoim Duchem, który uzdalnia ich do mówienia językami i prorokowania. To, co było dla nich, do tej pory, zupełnie nieznane, staje się czymś bliskim, czymś obecnym w ich życiu. Zmiana, która następuje ma ich otworzyć na głoszenie Ewangelii, na ukazywanie Bożej mocy w świecie.

Nasza wiara nie jest czymś gotowym, ukończonym. Ona jest w ciągłym procesie. Powinna się zmieniać, dojrzewać, wzrastać. Nikt z nas nie może powiedzieć, że ma wiarę, która osiągnęła już szczyt, która jest pełna, ukończona. Ukazuje to, przedstawiony w Ewangelii, dialog między Apostołami, a Jezusem:

„Uczniowie rzekli do Jezusa: Oto teraz mówisz otwarcie i nie opowiadasz żadnej przypowieści. Teraz wiemy, że wszystko wiesz i nie potrzeba, aby Cię kto pytał. Dlatego wierzymy, że od Boga wyszedłeś. Odpowiedział im Jezus: Teraz wierzycie? Oto nadchodzi godzina, a nawet już nadeszła, że się rozproszycie - każdy w swoją stronę, a Mnie zostawicie samego”. (J 16, 29-32a)

Jezus uświadamia Apostołom, iż wiara jest rzeczywistością dynamiczną, że poddana różnym doświadczeniom, może okazać się słaba, niewystarczalna.

Wielokrotnie w moim życiu doświadczyłam kruchości mojej wiary. Wiem, że nie jest ona czymś, co już mam raz na zawsze. Wiem, że to, co wystarczało dziś może nie wystarczyć jutro, kiedy przyjdą jakieś próby, pokusy, kiedy zmienią się okoliczności.

Nie ubolewam nad tym, ale wszystko oddają każdego dnia szczerze Chrystusowi. On przecież zna mnie najlepiej. On widzi moje serce. On uzdalnia, by wstać z upadku.

Moim zadaniem, tak jak zadaniem każdego z nas, jest szukać tego, co w górze, otwierać się na Bożą Obecność, u Stwórcy szukać mocy i siły do przezwyciężania własnych słabości:

„Jeśli razem z Chrystusem powstaliście z martwych, szukajcie tego, co w górze, gdzie przebywa Chrystus, zasiadający po prawicy Boga”. (Kol 3,1)

Owo „szukajcie” oznacza ciągły ruch, proces. Jest przeciwieństwem zadowalania się tym, co mamy, spoczywania na laurach, lenistwa. Ono zaprasza do nieustawania w wyciąganiu dłoni ku Temu, który zaprasza nas do współuczestnictwa w swoim zwycięstwie nad grzechem i śmiercią, który będąc w Niebiosach, jest jednocześnie blisko każdego z nas, by wspierać, by uzdalniać, by prowadzić.

Panie, nie pozwól byśmy uwierzyli, że nie potrzebujemy zmian, że nie potrzebujemy rozwoju, różnorodnych, czasem trudnych, doświadczeń. Spraw, abyśmy nie bali się szukać tego, co Twoim planem dla nas, abyśmy nie bali się spoglądać w górę, pomimo doświadczanych upadków i słabości. Pozwól, byśmy każde niepowodzenie, rozczarowanie samymi sobą, traktowali jako lekarstwo na naszą pychę.