22 stycznia 2024

22 stycznia 2024

Ania Borkowska

Czytania na dzisiaj

W miejscu naszego zamieszkania, a także na znajdujących się w pobliżu terenach, żyje bardzo dużo ptaków. Mają tutaj idealne warunki do prowadzenia swojej ptasiej egzystencji – rozlewiska rzeki zapewniają im odpowiednie możliwości lęgowe, bogactwo pożywienia i spokój. Bardzo często, spacerując, czy jadąc rowerami lub samochodem, oglądamy naszych skrzydlatych przyjaciół. Szczególną uwagę przykuwają zawsze zawieszone w powietrzu drapieżniki. Zastygają w locie nad wybranym obszarem, by swoim doskonałym wzrokiem wytropić myszy lub jakieś inne żyjątka. W pewnym momencie pikują z ogromną prędkością, wykorzystując nadarzającą się okazję na zdobycie posiłku. 

Myślę, że obraz polującego drapieżnego ptaka może być, w pewnym sensie, odbiciem naszych ludzkich doświadczeń. Otóż nabywamy w życiu pewne umiejętności, wiedzę, doskonalimy swoje możliwości, rozwijamy się na wielu poziomach, dążymy do zdobycia tego, co nas pociąga, co rozpala nasze pragnienia. Można powiedzieć, że wzbijamy się w powietrze, osiągamy coraz wyższe etapy naszego poznania, coraz większą znajomość różnych zagadnień, przybliżamy się niejako do spełniania naszych marzeń, wewnętrznych ciągot.  Czasem osiągamy jakiś pułap i zastygamy na nim, jak polujący myszołów, nie umiejąc zrobić użytku z tego wszystkiego, co naszym bogactwem. Potrzebujemy odwagi, wyczucia chwili, dostrzeżenia odpowiedniego momentu, by móc podążyć w stronę naszego celu, by spełnić nasze dążenia, by otrzymać to, za czym tęsknimy, co włożył nam w serce sam Bóg, do czego nas być może przygotowywał przez jakiś określony czas. 

Dzisiaj pierwsze czytanie przedstawia nam postać Dawia, który, po zawarciu przymierza z Izraelitami, zostaje namaszczony przez nich na króla. Warto dodać, że pierwsze namaszczenie, dokonane przez proroka Samuela, miało miejsce dużo wcześniej, w ukryciu. Dawid po tym wydarzeniu wrócił do swego codziennego zajęcia, którym było pasanie owiec. Później trafił na dwór króla Saula, pełniąc tam rolę grajka, by wreszcie, po stoczeniu walki z Goliatem, stać się dzielnym, opiewanym w pieśniach wojownikiem. Po powrocie z wygnania został królem Judy, a dopiero po siedmiu latach królem całego Izraela. Dawid przebył niezwykle długą drogę od momentu namaszczenia do chwili objęcia rzeczywistej władzy nad całym Izraelem. Obietnica Pana spełniła się po wielu latach. Mogła się jednak urzeczywistnić przy aktywnym udziale Dawida. To on musiał podjąć ostateczną decyzję, zaakceptować Bożą propozycję, wyrażoną przez starszych Izraela. To On musiał wykazać się niezwykłą cierpliwością i uległością wobec Bożego prowadzenia: 

“Wszystkie pokolenia izraelskie zeszły się u Dawida w Hebronie i oświadczyły mu: Oto my jesteśmy kości twoje i ciało. Już dawno, gdy Saul był królem nad nami, ty odbywałeś wyprawy na czele Izraela. I Pan rzekł do ciebie: Ty będziesz pasł mój lud – Izraela, i ty będziesz wodzem nad Izraelem. Cała starszyzna przybyła do króla do Hebronu.  I zawarł król Dawid przymierze z nimi wobec Pana w Hebronie”. (2 Sm 5, 1-3) 

Nasze życie polega wchodzeniu na kolejne etapy ziemskiej pielgrzymki. Ważne jest jednak, aby osiągać je razem z Bogiem – z Nim wsłuchiwać się w tęsknoty naszych serc, pamiętać, że to On zapewnia wzrost, On stwarza możliwości, daje okazje. To dzięki Niemu odkrywamy nasze powołanie, zadania, do których nas wzywa. Z Nim także możemy wyczuć odpowiedni moment, by to wszystko, do czego dążyliśmy, mogło zacząć się spełniać. On podprowadza, pomaga przebywać drogę, ale oczekuje także naszej współpracy. To my musimy odważyć się zacząć “pikować’, by uchwycić daną możliwość. To my musimy wykazać aktywność - być jak ptak, który w odpowiednim momencie decyduje się skierować do swej zdobyczy.  

Przeżywając naszą codzienność z Panem, dając się Mu prowadzić, możemy być pewni Jego obecności, Jego błogosławieństwa. Do nas należy jednak zawsze ostateczny krok, polegający na wejściu w daną sytuację, zaangażowaniu się w konkretne działanie. 

“Mówiąc kiedyś w widzeniu  
do świętych Twoich, rzekłeś: 
Na głowę mocarza włożyłem koronę, 
wyniosłem wybrańca z ludu. 
Znalazłem Dawida, mojego sługę, 
namaściłem go moim świętym olejem, 
by ręka moja zawsze przy nim była 
i umacniało go moje ramię”. (Ps 89(88), 20-22) 

Z Bogiem możemy stać się mocarzami. Jakże często jednak nie wykorzystujemy łask, którymi zostaliśmy obdarowani. Jakże często zatrzymujemy je na nas samych, z powodu lęku czy lenistwa, zamiast pozwolić im przepływać przez nas, przyczyniając się do ubogacenia innych i samych siebie. Uczmy się od ptaków, które z cierpliwością wzbijają się coraz wyżej, by zawisnąć w końcu w powietrzu, oczekując na odpowiedni moment, wypatrując swojej szansy. Uczmy się od tych, które nie przyspieszają niczego, lecz, w stosownej chwili, wykorzystując swoją zwinność i obdarowanie, zdobywają pokarm, by zaspokoić nie tylko własny głód. 

Panie, spraw, abyśmy nigdy nie zatrzymywali naszych darów dla samych siebie. Niech nasze życie będzie aktywną współpracą z Tobą, polegającą na odkrywaniu zadań, w które powinniśmy się zaangażować i podjęciu konkretnych działań w kierunku ich zrealizowania.