Bagażnik w naszym samochodzie nie ma zbyt wielkiej pojemności, dlatego zazwyczaj, kiedy wyjeżdżamy do Polski, mogę zabrać tylko jedną walizkę. Nie ukrywam, że takie ograniczenie, sprawia, iż pakowanie jest dla mnie nie lada wyzwaniem. Często kilka razy przepakowuję się, usuwając jedne rzeczy, a na ich miejsce zabierając inne, moim zdaniem, bardziej potrzebne.
Tak to już jest, że do wypełnionej po brzegi torby nie da się włożyć już nic więcej, chyba, że usunie się z niej to, co zbędne.
Podobnie jest w naszym życiu duchowym. Nasze serca mogą być mieszkaniami Bożego Ducha, mogą przyjmować dary, które pragnie nam ofiarować Stwórca, ale tylko wtedy, gdy wygospodarujemy przestrzeń dla Bożej myśli, pozbywając się własnych, często nieudolnych, pomysłów na zapewnienie sobie szczęścia.
Przykładem takiego postępowania jest dla nas Chrystus – prawdziwy Bóg i Człowiek – najwspanialszy Przewodnik po człowieczeństwie.
W dzisiejszym Słowie Bożym czytamy:
„Bracia: To dążenie niech was ożywia; Ono też było w Chrystusie Jezusie. On to, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stając się podobnym do ludzi. A w zewnętrznej postaci uznany za człowieka, uniżył samego siebie, stając się posłusznym aż do śmierci – i to śmierci krzyżowej. Dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył i darował Mu imię ponad wszelkie imię, aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich, i podziemnych. I aby wszelki język wyznał, że Jezus Chrystus jest Panem – ku chwale Boga Ojca”. (Flp 2, 5-11)
Chrystus ogołocił samego siebie, stając się całkowicie otwartym na przyjęcie woli Bożej. W Jego sercu nie było ani skrawka miejsca na własne pomysły. Oddał swemu Ojcu całą przestrzeń życia, aby to On mógł działać, aby to On mógł zrealizować swój odwieczny plan zbawienia ludzkości.
Czynienie Bogu miejsca w naszych sercach równoznaczne jest zatem z posłuszeństwem wobec Jego woli.
Taka postawa możliwa jest tylko wtedy, gdy zdobędziemy się na odwagę, by do końca zaufać Ojcu Niebieskiemu.
Wykonując ten krok w nieznane, możemy być całkowicie pewni, że to jest najlepsze, co możemy uczynić w naszym życiu. Jego pomysł zawsze bowiem przewyższa to wszystko, co możemy sami wymyślić.
Nie bądźmy niemądrzy, jak owi ludzie z dzisiejszej Ewangelii, którzy odmówili udziału w uczcie wyprawionej przez pana, wymawiając się różnymi sprawami:
„Pierwszy kazał mu powiedzieć: Kupiłem pole, muszę wyjść je obejrzeć; proszę uważaj mnie za usprawiedliwionego. Drugi rzekł: Kupiłem pięć par wołów i idę je wypróbować; proszę cię, uważaj mnie za usprawiedliwionego. Jeszcze inny rzekł: Poślubiłem żonę i dlatego nie mogę przyjść.” (łk 14, 18b.-20)
Niech nigdy żadne wartości materialne, praca, ani ludzkie relacje nie staną na przeszkodzie przyjęcia tego, do czego zaprasza nas Bóg.
„Ojcze nasz, bądź wola Twoja jako w niebie, tak i na ziemi”.
Kiedy idę przez życie z plecakiem pełnym moich recept na szczęście,
moich rozwiązań, moich wyobrażeń o sobie i bliźnich mych,
nie jestem w stanie przyjąć darów,
które pragniesz ofiarować, Panie, Ty.
Nie mam zwyczajnie na nie miejsca
i przyznam szczerze, trochę lękam się.
Musiałabym najpierw wyrzucić to,
co sobie skrupulatnie zgromadziłam,
pozbyć się wszelkich zabezpieczeń,
zaufać bezgranicznie dobroci Twej.
Lecz Twój Duch rozpala me serce miłością ku Tobie,
przynagla, aby zaryzykować,
przekonuje, że tylko w posłuszeństwie Twej woli,
spełnienie me.
Wszak, Tyś jest wszechmocny, potężny,
Tyś źródłem mądrości
i żaden mój pomysł, z Twoim,
nie może równać się.