Miłość, którą obdarowujemy ludzi, rodzi się w głębi naszych serc, w miejscu niedostępnym dla oczu innych. Staje się jednak widoczna poprzez nasze uczynki, sposób odnoszenia się do tych, których miłujemy. Kochając, pragniemy spędzać czas z drugą osobą, rozmawiamy z nią, dzielimy się naszym wnętrzem, przeżyciami, wątpliwościami, troskami. Odwzajemniona miłość opiera się na relacji osób. Jej rozwój, dojrzewanie nie jest możliwe, gdy nie ma kontaktu między ludźmi, spotkań, rozmów, bliskości.
Bóg jest tym, który miłuje nas bezinteresownie, za darmo. Jego miłość wylewa się na nas nieustannie strumieniami. Trzeba być ślepym, aby jej nie widzieć. Jego dzieła, troska, którą nas otacza, dar życia, ale przede wszystkim Ofiara Jezusa Chrystusa – są poematem Bożej miłości do każdego człowieka.
W ostatnich dniach uczestniczymy w rekolekcjach wielkopostnych w naszej parafii. Ksiądz rekolekcjonista mówi do nas z wielką mocą o Krzyżu Chrystusa, jako największym znaku Bożej Miłości – znaku ukazującym Boga, który ogołocił się ze wszystkiego, aby nas uratować od śmierci i dać nam udział w swojej wieczności.
Bóg umiłował nas pierwszy. Na Jego miłość nie musimy zasługiwać, nie musimy o nią walczyć. Jedyne, czego potrzebujemy to w nią wejść, pozwolić, by nas ogarnęła, napełniła.
Taki jest nasz Bóg… A my? Co można powiedzieć o naszej miłości do Niego? Jaka ona jest i czy w ogóle istnieje?
Z ust Jezusa padają dzisiaj, w stronę Żydów, gorzkie słowa:
„Badacie Pisma, ponieważ sądzicie, że w nich zawarte jest życie wieczne: to właśnie one dają o Mnie świadectwo. A przecież nie chcecie przyjść do Mnie, aby mieć życie. Nie odbieram chwały od ludzi, ale poznałem was, że nie macie w sobie miłości Boga”. (J 5, 39-41)
Jezus Chrystus zna serce każdego z nas. Co może znaleźć dzisiaj w naszych wnętrzach? Czy tli się tam, choćby malutki płomyk miłości do Niego?
Jakie to smutne, gdy człowiek zaczyna wypełniać miejsce, które się należy Żywemu Bogu, bożkami – osobami, rzeczami, pieniędzmi, karierą, gdy zaczyna ubóstwiać to, co nie daje życia, ale je zabiera.
Czy chcesz przyjść do Jezusa, aby mieć życie? Czy wierzysz, że tylko w Nim bije źródło wieczności?
Bóg pragnie być kochany przez nas. Zależy Mu na tym, abyśmy odwzajemniali Jego miłość. Nie musimy Mu niczego dawać, bo przecież wszystko, co mamy pochodzi od Niego. Możemy jednak zwrócić świadomie nasze serca ku Niemu. Możemy spotykać się z Nim w Jego Słowie, podejmując z Nim zwyczajny dialog, taki, jaki prowadzimy z tymi, których kochamy.
Mojżesz, którego widzimy dzisiaj w pierwszym czytaniu miał głęboką relację z Bogiem. Rozmawiał z Nim tak, jak z kimś bardzo bliskim, kimś Kogo dobrze znał:
„Mojżesz jednak zaczął usilnie błagać Pana, Boga swego, i mówić: Dlaczego, Panie, panie płonie gniew Twój przeciw ludowi Twemu, który wyprowadziłeś z ziemi egipskiej wielką mocą i silną ręką? Czemu to mają mówić Egipcjanie: W złym zamiarze wyprowadził ich, chcąc ich wygubić w górach i zgładzić z powierzchni ziemi? Odwróć zapalczywość Twego gniewu i zaniechaj zła, jakie chcesz zesłać na Twój lud. Wspomnij na Abrahama, Izaaka i Izraela, Twoje sługi, którym przysiągłeś na samego siebie, mówiąc do nich: Uczynię potomstwo wasze tak licznym jak gwiazdy niebieskie, i całą ziemię, o której mówiłem, dam waszym potomkom i posiądą ją na wieki”. (Wj 32, 11-13)
Prorok rozmawiał z Bogiem jak z przyjacielem. Stawał przed Nim w prawdzie, ze szczerym sercem. Co więcej, doskonale znał Słowo Boże. Wiedział, że może się na nie powołać, próbując odwrócić gniew Boga od ludu, który sprzeniewierzył się swojemu Wybawcy.
Czy znasz Słowo Boże? Czy możesz się do niego odwoływać, rozmawiając z Panem? Bóg jest prawdomówny, więc możemy oczekiwać z niezachwianą pewnością, że Jego Słowo spełni się w naszym życiu. Musimy jednak je najpierw poznać.
Spróbujmy w tym Wielki Poście dać Bogu szansę, by mógł się przebić do naszych wnętrz. Poszukajmy w głębokościach dusz tęsknoty za Nim i pozwólmy by, na modlitwie, rozważaniu Słowa, Eucharystii, Duch Święty mógł tą tęsknotę rozpalać. Niech będzie ona początkiem naszej pięknej relacji z Najwyższym – relacji opartej na miłości i zaufaniu.