Od wielu lat, w dni powszednie, uczestniczę w Eucharystii w naszej holenderskiej parafii. Wielokrotnie zauważałam niezwykle promienny uśmiech na twarzy księdza, podczas wypowiadania przez niego słów: “Pan z wami”. Takie zachowanie powoduje, iż łatwiej jest mi skoncentrować się na obecności Boga pośród nas, uświadomić sobie, że On rzeczywiście z nami przebywa.
Dzisiejsze pierwsze czytanie przedstawia króla Dawida wprowadzającego Arkę Przymierza do Syjonu – miasta Dawidowego. Wszystkim uczestniczącym w tym wydarzeniu towarzyszy niezwykła radość. Oto Boża Obecność znajduje swoje mieszkanie pośród narodu wybranego:
“Poszedł Dawid i sprowadził z wielką radością Arkę Bożą z domu Obed–Edoma do Miasta Dawidowego. Ilekroć niosący Arkę Pańską postąpili sześć kroków, składał w ofierze wołu i tuczne cielę. Dawid wtedy tańczył z całym zapałem w obecności Pana, a ubrany był w lniany efod. Dawid wraz z całym domem izraelskim prowadził Arkę Pańską wśród radosnych okrzyków i grania na rogach”. (2 Sm 6, 12b-15)
Nie jestem pewna, czy wielu z nas zdaje sobie sprawę z tego, w jak niezwykle komfortowej sytuacji się znajdujemy. Bóg zamieszkuje nasze wnętrza od momentu naszego pojawienia się na tym świecie. Każdy z nas jest Jego umiłowanym dzieckiem. Dzięki sakramentowi Chrztu Świętego stajemy się tego świadomi, możemy rozwijać ten niezwykły dar.
Jakie to szczęście być dzieckiem Boga, który JEST, który ani na krok nie wycofuje się z naszego życia. Udając się na modlitwę, nie muszę czekać na Króla, który przybędzie z odległych przestworzy, aby łaskawie spotkać się ze mną. Nie muszę sprowadzać Go do mego wewnętrznego miasta, jak uczynił to król Dawid.
On JEST zawsze. Czeka na spotkanie. To ja Go często nie dostrzegam, pomijam. On trwa przy mnie, kiedy śpię i chodzę, gdy wykonuję moje obowiązki, przeżywam radości i smutki. Żyję zanurzona w Nim.
Dlaczego tak wielu jednak nie doświadcza tej bliskości? Wyklucza się z niej, nie dopuszcza myśli, że Bóg jest zawsze blisko?
Czasem winowajcą jest grzech, w którym tkwimy, a czasem zwyczajna nieznajomość Boga, brak naszej otwartości, zatrzymania się, spojrzenia w głąb. Jakże często poświęcamy czas na różne sprawy, pomijając to, co najistotniejsze w życiu, nie dostrzegając Tego, z ręki, którego otrzymaliśmy życie i wszystko, co posiadamy.
Bóg pozwala się poznać tym, którzy Go pragną, którzy Go poszukują, tęsknią za Nim, którzy potrafią odłożyć wszystko, co należy do ich codzienności, by wejść do swego wewnętrznego miasta. On tam jest. Czuwa nieustannie. Nie drzemie, nie męczy się. Czeka na naszą otwartość, na pragnienie Jego obecności, tlące się w ludzkim sercu. Gdy je dostrzeże potrafi rozpalić je w niegasnący ogień, który sprawia, że nie możemy już żyć bez chwil intymnego spotkania z Nim.
Podnieśmy zatem bramy, którymi sami odgradzamy się od Bożej Obecności. Pozwólmy, aby Król chwały mógł się nam objawić, byśmy kroczyli przez naszą codzienność pełni świadomości, iż ON JEST.
unieście się, odwieczne podwoje,
aby mógł wkroczyć Król chwały!
Któż jest tym Królem chwały?
Pan, dzielny i potężny,
Pan, potężny w boju”. (Ps 24(23), 7-8)