23 września 2022

23 września 2022

Ania Borkowska

Czytania na dzisiaj

Bardzo często w naszym życiu czekamy na czyjąś zgodę. Od jej uzyskania uzależnione jest nierzadko nasze dalsze działanie, poczucie radości czy spełnienia.

Młodsze dzieci czekają na przyzwolenie rodziców, gdy chcą wyjść z domu, starsze na możliwość późniejszego powrotu ze spotkania ze znajomymi. Czekamy na pozwolenia z różnych urzędów, gdy pragniemy wybudować dom lub wyjechać do kraju, w którym obowiązują wizy. Przed zaplanowaniem urlopu oczekujemy na uzyskanie akceptacji szefa.

Zgoda daje nam możliwość działania, urzeczywistnienia planów i pragnień, które nosimy w naszych głowach, sercach. To od zgody narzeczonych zależy przecież, czy zaistnieje małżeństwo, a od zgody gremium naukowego, czy dana osoba otrzyma tytuł doktora.

Wiele, w naszej codzienności, uzależnione jest zatem od uzyskania aprobaty ze strony innych osób.

Myślę, że kształt naszego życia, jego smak i kolor, zależą także od zdobycia bardzo specyficznej zgody – naszej wewnętrznej – na prawdę o nas samych, o życiu, świecie, drugim człowieku, pewnych prawidłowościach, których nie da się zmienić. Możemy żyć jakąś ułudą, ciągłymi marzeniami, wyobrażeniami o tym, jak powinna wyglądać nasza normalność, mijając się z prawdziwym życiem, które toczy się tu i teraz, które pulsuje w takim stanie jakim teraz jesteśmy, wokół takich ludzi, którzy nas obecnie otaczają, z takimi zasobami wewnętrznymi, jakie na ten moment posiadamy.

Księga Koheleta przedstawia nam dzisiaj prawdę o życiu i to od jej akceptacji zależy przede wszystkim, czy będziemy szczęśliwymi osobami:

„Wszystko ma swój czas, i jest wyznaczona godzina na wszystkie sprawy pod niebem: Jest czas rodzenia i czas umierania, czas sadzenia i czas wyrywania, co zasadzono, czas zabijania i czas leczenia, czas burzenia i czas budowania, czas płaczu i czas śmiechu, czas zawodzenia i czas pląsów, czas rzucania kamieni i czas ich zbierania, czas pieszczot cielesnych i czas wstrzymywania się od nich, czas szukania i czas tracenia, czas zachowania i czas wyrzucania, czas rozdzierania i czas zszywania, czas milczenia i czas mówienia, czas miłowania i czas nienawiści, czas wojny i czas pokoju."
(Koh 3, 1-8)

Kiedy godzę się na to, że życie składa się z trudności i momentów, które są łatwe, miłe, nie wymagające ode mnie zbyt wiele wysiłku, w obliczu pojawiających się problemów podejmuję walkę, szukam rozwiązań. Gdy małżonkowie akceptuję to, że w ich wspólnym życiu jest czas podejmowania aktywności seksualnej, ale także okres rezygnacji z niej, wtedy nie mają problemu z dostosowaniem się do naturalnego rytmu płodności żony. Jeśli młodzi także uznają tę prawdę, nie będą mieli oporów w podążaniu drogą czystości przedmałżeńskiej.

Akceptacja życia takim, jakim ono jest, pozwala w głębokiej wolności przeżywać różne uczucia – od smutku, rezygnacji, cierpienia – do radości, spełnienia, afirmacji, przyjąć różne doświadczenia, z którymi przyjdzie nam się zmierzyć – buntu dzieci, śmierci najbliższych, niedostatków finansowych, problemów w relacjach z rodzicami, utraty pracy, rozczarowania drugim człowiekiem.

Pamiętajmy zawsze, że Pan jest obecny z nami w każdym czasie i w każdym naszym położeniu. To jest najważniejsza prawda i z tego powinien wypływać głęboki pokój ogarniający nas zewsząd i przenikający na wskroś. Jedynie doświadczenie, które jest naszym udziałem tu i teraz, może nas przemieniać, powodować, że dojrzewamy, jest naszą drogą do świętości.

Staram się ze wszystkich sił żyć daną mi przez Boga chwilą, choć czasem jest to niełatwe, bo myśli uciekają naprzód, do tego co jeszcze powinnam zrobić, co przede mną, rzadziej – do tego, co było.

Pomimo różnych przeciwności przywołuję się do porządku, by przeżyć czas dany mi przez Boga, by zatopić się w tej konkretnej, darowanej mi chwili. Kiedy się to uda, z pomocą Bożej łaski, napełnia mnie ogromna radość i pokój. W takich chwilach mam ochotę tańczyć, śpiewać i uwielbiać Pana.

Zgódźmy się na siebie, na to, co mamy, jacy jesteśmy, na naszego współmałżonka, dzieci, sąsiadów, na rzeczywistość, w której żyjemy, a wtedy Bóg będzie mógł działać, co trzeba – przemieniać i uzdrawiać. Nie udawajmy tych, którymi nie jesteśmy, nie naśladujmy ślepo innych. Bóg ma dla każdego z nas indywidualny plan. Potrzebuje tylko naszej zgody na jego przyjęcie.

Pamiętajmy, że zgoda Chrystusa na Krzyż, na cierpienie, na wypełnienie się woli Ojca, zaowocowała Zmartwychwstaniem.

„I dodał: Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć; będzie odrzucony przez starszyznę, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; zostanie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie.” (Łk 9, 22)
Tu i teraz
Czasu wciąż mało, człowieku, Ci.
Gonisz tak często wczorajsze sny
lub zatopiony w przyszłości wciąż zamartwiasz się,
A tu i teraz to, co najważniejsze, rozgrywa się.
Tylko w chwili obecnej swą miłość możesz dać,
przecież wczorajszy przeminął już czas.
Jutro nie przyszło,
więc czemu w nim uparcie tkwisz?
Co sprawia, że nie widzisz dobra, które możesz uczynić dziś?
Pan Czasu teraźniejszość daje Ci i pragnie byś tu i teraz w pełni żył.
Nie jutro, lecz w godzinie właśnie tej błogosławieństwem obdarza Cię.
Zejdź w ciszy w głąb siebie, tam ze swym Bogiem spotkasz się.
On poprowadzi, pokaże, o co warto troszczyć się