24 czerwca 2022

24 czerwca 2022

Ania Borkowska

Czytania na dzisiaj

Nasze dzieci nie są już maluszkami, więc od czasu do czasu, udajemy się z Mężem wieczorem na przejażdżkę rowerową lub wychodzimy na spacer we dwoje. Podczas jednego z naszych wypadów przystanęliśmy przy pastwisku, podziwiając malutkie, niedawno narodzone jagnięta. Nagle dostrzegliśmy, że jeden maluszek leży, przygnieciony przez ciężką, metalową bramę, która najprawdopodobniej wcześniej spadła na niego. Poruszał nerwowo nóżkami. Wyglądał jakby za chwilę miał odejść z tego świata. Szybciutko zdecydowaliśmy pospieszyć mu na ratunek. Michał wszedł na łąkę, a ja przekazałam nadchodzącemu w tym momencie panu, co się stało. Okazało się, że był on właścicielem stadka. Szybka akcja ratunkowa zakończyła się sukcesem i maleństwo wróciło do swojej mamy. Byliśmy tak bardzo szczęśliwi, że pomogliśmy temu zwierzaczkowi.

Dzisiejsze czytania, z Uroczystości Najświętszego Serca Pana Jezusa, ukazują Boga jako pasterza, który trzyma pieczę nad owcami i poszukuje tych, które odeszły lub zaginęły, które tak, jak to małe jagnię, doświadczyły jakiegoś niebezpieczeństwa.

„Ja sam będę pasł moje owce i Ja sam będę je układał na legowisku – mówi Pan Bóg. Zagubioną odszukam, zabłąkaną sprowadzę z powrotem, skaleczoną opatrzę, chorą umocnię, a tłustą i mocną będę ochraniał. Będę pasł sprawiedliwie.” (Ez 34, 15-16)

Bóg odsłania przed nami dziś swoje serce. Możemy się dokładnie przyjrzeć i przekonać, że jest ono przepełnione miłością, czułością, delikatnością. Ono bije dla każdego z nas, nigdy nie odpoczywa. Jest ciągle zajęte przygarnianiem, przytulaniem, poszukiwaniem, wylewaniem swoich łask.

W czasie Eucharystii, prosiłam dzisiaj Jezusa, aby zatopił mnie i wszystkich moich bliskich, ludzi, których znam, w swoim miłującym sercu. Tam będziemy bezpieczni. Każdy otrzyma to, co mu potrzebne: chory - umocnienie, zagubiony – drogowskazy i sens życia, sprawiedliwy – ochronę.

Serce Boga – Pasterza – widzi potrzeby owiec. Przy nim nigdy niczego nam nie braknie.

„Pan jest moim pasterzem,
Niczego mi nie braknie,
Pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach.
Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć,
Orzeźwia moją duszę.
Stół dla mnie zastawiasz
Na oczach mych wrogów.
Namaszczasz mi głowę olejkiem,
Kielich mój pełny po brzegi.” (Ps 23(22), 1b-3a. 5)

Zawsze, kiedy uświadamiam sobie, jak bardzo wiele otrzymałam i wciąż dostaję od Boga, nie umiem powstrzymać mojej wdzięczności i przepełniającej mnie radości. Z jednej strony mam ochotę wznosić ręce i nieustannie śpiewać pieśni uwielbienia, z drugiej upaść na twarz przed majestatem Boga.

To niepojęte, jak bardzo Bóg nas obdarowuje. On oddał nam wszystko w Chrystusie – nam ludziom grzesznym, uwikłanym w nasze małe lub większe nikczemności.

„Bóg zaś okazuje nam swoją miłość właśnie przez to, że Chrystus umarł za nas, gdy byliśmy jeszcze grzesznikami.” (Rz 5, 8)

Nie potrzebujemy żadnych więcej dowodów na to, że Bóg nas kocha. Nie pozostańmy obojętni wobec tak wielkiej miłości. Nie obwiniajmy Boga o zło na tym świecie, o choroby, wojny, okrucieństwo. Zrzućmy łuski z naszych oczu i upadnijmy na kolana uwielbiając Tego, dla którego nawrócenie jednego grzesznika, jest powodem do większej radości, niż obecność dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych.

Serce Jezusa nieskończonego majestatu,
Śpiewy Chórów Anielskich nie powstrzymują Cię,
by schodzić na ziemię i przytulać nędzę naszą.
Serce Jezusa gorejące ognisko miłości,
Nikt i nic nie jest w stanie powstrzymać Cię
przed rozlewaniem twego żaru na każdego z nas.
Serce Jezusa źródło życia i świętości,
W Tobie nasza moc i siła, by kroczyć pomimo wszystko,
by nie ustawać w zmaganiach dla dobra.
Serce Jezusa pokoju i pojednanie nasze,
Ty dajesz to, czego świat dać nie może.
Serce Jezusa nadziejo w Tobie umierających,
Przyjmij nas, gdy już pielgrzymowania nastanie kres,
Niech po drugiej stronie doświadczymy pełni miłości Twej.