24 października 2023

24 października 2023

Ania Borkowska

Czytania na dzisiaj

W poprzednim tygodniu nasze dzieci miały jesienne wakacje. Większość czasu spędzaliśmy wspólnie na wyjazdach i zabawach. Przyznam się, że po kilku dniach zatęskniłam, by usiąść w ciszy i napisać rozważanie na dany dzień. Okazja nadarzyła się, kiedy dzieci zamknęły się w pokoju syna i zajęły się swoimi sprawami. Pełna radości, usiadłam od razu przy stole, zalogowałam się na komputerze, by spełnić moje pragnienie. Gdy wszystko było gotowe, usłyszałam dzwonek do drzwi. Na zewnątrz stała moja przyjaciółka. Przyszła zapytać, co u nas słychać. W środku poczułam rozczarowanie i smutek. Moje plany legły w gruzach. Pomyślałam: dlaczego akurat teraz? Wiedziałam, że to jest jedyny moment, by zrobić to, na czym mi zależało. Później czekały mnie inne obowiązki.

Po chwili wewnętrznego dialogu pomiędzy kotłującymi się we mnie emocjami i myślami, podjęłam w wolności decyzję, iż pragnę poświęcić moje plany, by być całą sobą dla mojej przyjaciółki. Powiedziałam Jezusowi, że chcę to zrobić ze względu na Niego, wierząc, że powinnam wypełnić miłością ofiarowane mi przez Niego chwile. Spędziłyśmy ze sobą ponad godzinę. Po jej wyjściu nie dałam już rady nic napisać, musiałam zająć się zupełnie czymś innym. Głęboko w sercu czułam jednak radość, wiedziałam, że wykorzystałam dobrze czas, który został mi dany.

W dzisiejszym wersecie przed Ewangelią czytamy:

“Czuwajcie się i módlcie w każdym czasie, abyście mogli stanąć przed Synem Człowieczym”. (Por. Łk 21, 36)

W Ewangelii natomiast Jezus mówi do nas:

“Niech będą przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie. A wy bądźcie podobni do ludzi oczekujących swego pana, kiedy z uczty weselnej powróci, aby mu zaraz otworzyć, gdy nadejdzie i zakołacze”. (Łk 12, 35-36)

Rozważając powyższe słowa przed poranną Eucharystią, zrozumiałam, że czuwanie, do którego zachęca nas Jezus, jest niczym innym, jak miłością. Tylko ona może przygotować nas na spotkanie z Panem. Tylko ona jest w stanie sprawić, że Jego pojawienie się nigdy nie będzie dla nas zaskakujące. Kiedykolwiek przyjdzie, zastanie nas wykonujących to, czego najbardziej pragnie, co powinno stać się zasadą naszego życia.

Cóż może być na tym świecie bardziej cennego, trwałego niż miłość? Praktykując ją stajemy się coraz bardziej podobni do Boga. Czymś oczywistym zaczyna być dla nas wcielanie jej w każdą aktywność, jaką podejmujemy, w każdą rozmowę, którą przeprowadzamy, w każde spojrzenie, które kierujemy w stronę drugiego człowieka, pomoc, którą mu wyświadczamy. W ten sposób, miłość staje się niczym płonąca nieustannie w naszym życiu pochodnia. Trzymanie jej w dłoniach sprawia, że jesteśmy przygotowani na spotkanie z Panem w każdej chwili. Znika lęk, a coraz częściej pojawia się tęsknota, by doświadczyć spełnienia słów z Ewangelii:

“Szczęśliwi owi słudzy, których pan zastanie czuwających, gdy nadejdzie. Zaprawdę, powiadam wam: Przepasze się i każe im zasiąść do stołu, a obchodząc, będzie im usługiwał. Czy o drugiej, czy o trzeciej straży przyjdzie, szczęśliwi oni, gdy ich tak zastanie”. (Łk 12, 37-38)

Pragnę być szczęśliwa w życiu doczesnym, ale także w wieczności. Wiem, że przepustką do realizacji tych moich najgłębszych tęsknot jest miłość. Chcę ją zatem praktykować w codzienności, wpuszczając jej tchnienie we wszystko, co składa się na moje “tu i teraz”.

Panie, daj nam mądrość, byśmy traktowali miłość jako zasadę naszego życia. Daj odwagę do rezygnacji z tego, co jej nie sprzyja. Wzbudź entuzjazm, który sprawi, że będziemy pragnęli ją praktykować pomimo różnych przeciwności. Wlej w serca radość, która potwierdzi, że idziemy właściwą drogą.