Bardzo lubię jeździć z córką do mini zoo, które znajduje się w sąsiedniej miejscowości. Jedną z mieszkanek tego, niezwykle lubianego przez dzieci miejsca, jest ogromna świnia. Wybieg sympatycznego zwierzęcia cały pokryty jest błotem. Świnka bardzo często zanurza swój ryjek w czarnej, niezbyt ładnie pachnącej mazi, tapla się w niej, bawi się gumową piłką.
Gdyby wrzucić tam małą, piękną perłę, bardzo szybko zniknęłaby w błotnej czeluści, przydeptana racicami „olbrzyma”. Przykryta brudem, zalana mętną wodą utraciłaby swój kolor i blask, pozostając niedostrzegalną dla przechodzących obok ludzi.
Podobny los może spotkać, zaszczepione w naszych wnętrzach przez Boga, dobro i piękno. Istnieje bowiem ryzyko, że nigdy nie dotrzemy do niego, nie odkryjemy go lub też pozwolimy je zniszczyć, zakopać, zabrudzić.
W dzisiejszej Ewangelii Chrystus ostrzega nas:
„Nie dawajcie psom tego, co święte, i nie rzucajcie swych pereł przed świnie, by ich nie podeptały nogami, i obróciwszy się, nie poszarpały was samych”. (Mt 7, 6)
Temu, co święte, dobre, piękne należy się głęboki szacunek i afirmacja. Nie wolno tego deptać, tłamsić, pozostawiać bez opieki i troski.
Szczególną świętością jest życie każdego z nas. Niczym drogocenna perła, którą powołał do istnienia sam Bóg, domaga się przyjęcia, zachwytu, wdzięczności, odkrycia jego wartości. Bóg się na pewno nie pomylił. Jego dzieła są godne podziwu. Odznaczają się najwyższą jakością.
Dlaczego zatem wielu ludzi nie ma pojęcia o bogactwie, które zostało w nich złożone?
Dlaczego tyle osób gardzi swoim życiem, nie rozwija własnego potencjału, a wręcz przeciwnie - działa destrukcyjnie na siebie samych?
Być może wielu z nas uwierzyło, w kierowane pod naszym adresem, kłamstwa i osądy. Być może zraziliśmy się do siebie z powodu uczynionego zła, grzechu, któremu ulegliśmy.
Pamiętajmy jednak, że nasze problemy, słabości, zranienia nie są nami. One mogą nam utrudniać dotarcie do prawdy o sobie, pokochanie siebie, ale nie mogą nas definiować.
Wartość i piękno naszego życia określił, raz na zawsze, Bóg. Uczynił to w momencie powoływania nas do istnienia i nigdy nie cofnie swojego stwórczego, pełnego miłości słowa.
Bóg nie boi się ryzyka. Składa cudowny dar życia w ręce ludzi słabych, omylnych, kruchych, licząc na to, że go uszanują, będą pomnażać i rozwijać.
Czyż to nie jest wspaniałe, a jednocześnie motywujące do tego, by troszczyć się o siebie, rozwijać talenty, pomnażać swoją zdolność do miłości, by nigdy nie wyrazić zgody na działania raniące naszą godność?
Prośmy Boga, aby pozwolił nam dostrzec drogocenną perłę, którą zawsze było, jest i będzie nasze istnienie. Błagajmy, by obmył ją w strumieniach swojej miłości. Niech zabłyśnie prawdziwym blaskiem i wniesie kolejną porcję dobra w świat.
godne podziwu są Twoje dzieła". (Ps 139, 14a)"