25 kwietnia 2022

25 kwietnia 2022

Ania Borkowska

Czytania na dzisiaj

Od jakiegoś czasu doświadczam w moim życiu zmian, związanych z pojawieniem się nowych pomysłów, ożywieniem rodzących się wewnętrznych pragnień, próbą rozwoju zainteresowań. Jest tyle wspaniałych rzeczy, które chciałabym uczynić, tyle osób, dla których pragnę wygospodarować choć trochę czasu, aktywności, w które chciałabym się włączyć, aby wesprzeć działalność Kościoła, z drugiej strony, tak wiele obowiązków związanych z prowadzeniem domu, wychowaniem dzieci, różnymi zdarzeniami, które pojawiają się w naszym życiu.

Czasami, gdy zdam sobie sprawę z ograniczoności czasu i sił , wobec moich planów i pragnień, powstaje jakieś napięcie, stres, który wtłacza mi do głowy pytanie: Jak to wszystko pogodzić? Co powinnam robić? Co przełożyć? Co odrzucić? Staram się wtedy nie dać wpędzić w pułapkę zamartwiania, ale to nie zawsze jest takie łatwe.

Dzisiejsze Słowo Boże przynosi mi wielkie ukojenie. Czytamy w nim:

„Wszystkie troski przerzućcie na Niego, gdyż Jemu zależy na was.” (1P 5, 7)

Gdy zapoznałam się rano z tym fragmentem, poczułam wielką radość i ulgę. Bynajmniej nie z powodu tego, że mam już wolne i nie muszę nic robić, ale że nie potrzebuję brać na swoje barki wszelkich obaw, lęków, poczucia niespełnienia, napięcia pomiędzy planami, a realnymi możliwościami ich realizacji.

To wszystko chce ode mnie zabrać Chrystus. On pragnie, abym nie zużywała swoich sił na zamartwianie się i oddawanie jakimś niepokojom, ale bym działała tu i teraz, wierząc, że to, co uda mi się w danym dniu wykonać, było tym, co naprawdę miało zostać zrobione, czego potrzebowałam ja, moi bliscy i osoby, z którymi się spotkałam, bądź rozmawiałam, choćby przez telefon.

To oddawanie Chrystusowi naszych trosk, kojarzy mi się z jazdą na rowerze w towarzystwie mojego kochanego Męża. Kiedy wybieramy się na nasze kolarskie przejażdżki, Michał sprawdza stan techniczny rowerów, wyznacza trasę, pilnuje, abyśmy się nigdzie po drodze nie zagubili. Można powiedzieć, że przejmuje na siebie ciężar zapewniania nam bezpiecznej wycieczki. Ja jadę, męczę się, czasem nawet bardzo, ale mam luz psychiczny, pewne rzeczy są po prostu zdjęte z mojej głowy. (Dziękuję Ci za to mój drogi Mężu)

W naszej codzienności musimy ponosić trud, wyrzeczenia, czasami cierpienie. Potrzebujemy robić wszystko, co w naszej mocy, by wykonać nasze prace, zadania, by rozwijać siebie, budować relacje z najbliższymi, z przyjaciółmi, mieć czas dla ludzi, ale nie powinniśmy zamartwiać się, podsycać naszych leków, stresu, wyobrażeń dotyczących przyszłości. To na pewno nie pomoże nam w osiągnięciu celu.

Naszym zadaniem jest po prostu trwać przy Chrystusie, słuchać Jego natchnień. On będzie nam wskazywał kierunek, a Jego moc pomoże nam odpierać ataki Diabła, który będzie starał się wlewać w nasze serca różne lęki, niezadowolenie i w ten sposób odciągać nas od naszego powołania do życia w jedności z Bogiem.

Święty Piotr zapewnia nas, że wszelkie cierpienia, trudności, które będziemy przeżywali z Chrystusem, będą okazją, aby Bóg nas udoskonalił i umocnił. (Por. 1 P 5, 10)

Pamiętajmy, że wystarczy nam łaski Bożej do wypełniania naszych zadań, obowiązków, realizacji dobrych pragnień. Ważne jest jednak, byśmy skupili się na tu i teraz, i zgodnie ze słowami św. Matki Teresy z Kalkuty, małe rzeczy czynili z wielką miłością.

Panie proszę Cię, abyśmy zaufali Tobie i chcieli oddać Ci nasze troski. Niech one nie zaprzątają naszych umysłów i serc, odbierając nam radość życia i odciągając nas od tego, co naprawdę istotne.

Niech każdy z nas w chwilach zwątpienia, rozterek, biegnie do Ciebie i w Twoim sercu szuka ukojenia i odpowiedzi na wszystkie dręczące myśli i pytania.