Bardzo często spoglądam na niebo. Podziwiam rozpostarte na nim chmury, które przybierają przeróżne kształty - czasem ukazują się w postaci delikatnych obłoczków, rozmazanych niteczek, a innym razem zbijają się w gęste, ciemne skupiska. Obserwuję, jak przemieszczają się, popychane wiatrem. Zastanawiam się, czy potrafiłabym je namalować. Czasem, w myślach, biorę pędzel i wyobrażam sobie, jak musiałabym nim poruszać, by odzwierciedlić to, co widzę.
To fizyczne niebo, na które patrzymy, jest piękne, jednak odległe, niedostępne dla nas.
Na szczęście, istnieje jeszcze inne Niebo, pisane przez wielkie „N”, które może stać się rzeczywistością, w której będziemy ciągle zanurzeni – domem, w którym będziemy nieustannie przebywać.
W Ewangelii widzimy dzisiaj Chrystusa, który kieruje swój wzrok ku niebu:
„W czasie Ostatniej Wieczerzy Jezus, podniósłszy oczy ku niebu modlił się tymi słowami: Ojcze Święty, nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie; aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, by świat uwierzył, że Ty Mnie posłałeś”. (J 17, 20-21)
Wykonując gest podniesienia oczu ku niebu, Chrystus wchodzi w kontakt z Ojcem, rozpoczyna rozmowę, z Tym, który umiłował Go przed założeniem świata.
Cała doczesna wędrówka Chrystusa była trwaniem w Bogu, wypełnianiem Jego woli, wchodzeniem w coraz większą zażyłość z Nim. Można powiedzieć, że Jezus żył rzeczywistością Nieba już tutaj na ziemi.
My także jesteśmy zaproszeni, aby żyć w Niebie już teraz, w naszej codzienności. Nie musimy czekać do śmierci, by zasmakować miłości Boga, aby doświadczyć Jego bliskości. Wszyscy, bez wyjątku, jesteśmy zaproszeni do życia w jedności z Nim już tu i teraz.
Bardzo często, wychodząc z Kościoła, po przyjęciu Komunii Świętej, uświadamiam sobie, że Chrystus jest we mnie prawdziwie obecny. On wypełnia moje wnętrze, ale także otacza mnie zewsząd – w Nim przecież żyję, poruszam się, jestem.
Mogę powiedzieć zatem, że już teraz żyję w Niebie – tym bardziej, im więcej we mnie otwartości na Boga, im więcej z Nim rozmowy, im częściej spotykam się z Nim w Eucharystii.
To przenikanie się rzeczywistości Boskiej z ludzką jest niezwykłą tajemnicą, a jednocześnie czymś, co staje się dostrzegalne. Objawia się w postaci radości, dobrych pragnień, czynów, życia w zgodzie z zamysłem Boga.
Żyjąc w zażyłości z Najwyższym, sprawiamy, że Niebo przenika naszą ziemską rutynę, wchłaniając wszystko, co małe, grzeszne, słabe, wprowadzając swój porządek, swoje, pełne miłości, prawa i zasady.
W moim dotychczasowym życiu, było i jest obecnych nadal wiele osób, które ukazały mi, sobą, swoim postępowaniem, pięknem relacji z Bogiem – Niebo.
Marzę o tym, aby także moje życie było dla innych takim okruszkiem Nieba, by inni spoglądając na nie, rozmawiając ze mną, mogli zachwycić się Tym, który we mnie mieszka.
Myślę, że wczoraj to pragnienie spełniło się częściowo. Podczas wizyty u schorowanych, starszych ludzi, pojawiło się we mnie, w pewnym momencie, ogromne przynaglenie, by podzielić się z Nimi choć troszkę Jezusem. Szczerze, patrząc w oczy, przekazałam im słowa, które wypływały prosto z mojego serca. W oczach starszej Pani pojawiły się łzy. Wierzę, że zobaczyła Jezusa, że dostrzegła przez chwilę Niebo.
Co będzie dalej? Nie wiem… Modlę się, by ten malutki płomyczek, który zabłysnął, nie zgasł, by Duch Święty go ochraniał i rozpalał coraz intensywniej. Chcę uczynić zadość pragnieniu Jezusa, którą wyraził w dzisiejszej Ewangelii:
„Ojcze sprawiedliwy! Świat Ciebie nie poznał, lecz Ja Ciebie poznałem, i oni poznali, że Ty Mnie posłałeś. Objawiłem im Twoje imię i nadal będę objawiał, aby miłość, którą Ty Mnie umiłowałeś, w nich była i Ja w nich”. (J 17, 25-26)
NIEBO
Od lat dziecięcych słyszę o Niebie,
w którym Aniołowie otaczają Boży tron.
Podnoszę głowę, przenikam wzrokiem niezmierzony błękit,
by zobaczyć, w wyobraźni, szczęścia moc.
Dziś wiem, że Bóg nie jest Ojcem, który z niedostępnych przestrzeni
patrzeć na mnie chce.
Jego pragnieniem bliskość.
W Jego Synu umiłowanym
Niebo z ziemią złączyło się.
Każdego dnia, Panie,
mogę w Obecności Twojej zanurzona być.
Ty karmisz mnie swym Ciałem, rozmawiasz tak zwyczajnie,
przytulasz, prowadzisz, znasz serca mego rytm.
Niebo, już tu na ziemi,
moim udziałem staje się,
Wieczność rozlewa się w teraźniejszości,
ukazując nowy sens.
Panie, proszę, by inni, patrząc na mnie,
mogli dostrzec, jak miłujesz Ty,
by poznali głębię miłosierdzia Ojca,
który czeka, by grzech przebaczyć,
by otrzeć smutku łzy.
Niech w moich oczach odbija się Twego dobra blask.
Niech ręce moje niosą ciepło i przytulenie, które dla każdego masz.
Niech w słowach, które wypowiadam, wylewa się błogosławieństwa Twego moc,
Niech moje czyny ukazują Niebo, które w teraźniejszości zbudowało przystań swą.