25 października 2023

25 października 2023

Ania Borkowska

Czytania na dzisiaj

Wiele lat temu rodzice poprosili kapłana, reprezentującego Kościół Chrystusowy, aby udzielił mi Chrztu Świętego. Nie pamiętam tego momentu, lecz wiem, że wtedy dokonało się coś najważniejszego w moim życiu - zostałam uwolniona od grzechu pierworodnego i stałam się dzieckiem Bożym. Zanurzenie w śmierci i zmartwychwstaniu Naszego Pana spowodowało, że od tej pory mogę żyć w całkowitej wolności, nie poddając się już więcej w niewolę zła i śmierci. Mogę... Ale, czy będę, zależy ode mnie.

Święty Paweł mówi dzisiaj do nas:

“Bracia: Niech grzech nie króluje w waszym śmiertelnym ciele, poddając was swoim pożądliwościom. Nie oddawajcie też członków waszych jako broni nieprawości na służbę grzechowi, ale oddajcie się na służbę Bogu jako ci, którzy ze śmierci przeszli do życia, i członki wasze oddajcie jako broń sprawiedliwości na służbę Bogu. Albowiem grzech nie powinien nad wami panować, skoro nie jesteście poddani prawu, lecz łasce”. (Rz 6, 12-14)

Czytając te słowa przypominam sobie sentencję łacińską “Tertium non datur” - “Trzeciej możliwości nie ma”, której nauczyła mnie kiedyś moja mama. Jako chrześcijanie mamy tylko dwa wyjścia: oddać się na służbę Bogu albo grzechowi. Nie ma czegoś pomiędzy, jakiejś przestrzeni, która pozwoli nam tkwić w tych dwóch rzeczywistościach naraz. Owszem możemy próbować w codzienności żyć zgodnie z innym powiedzeniem: “Panu Bogu - świeczka i diabłu - ogarek, ale taka egzystencja przypomina raczej schizofrenię i nigdy nie przynosi pokoju. My, ludzie ochrzczeni, każdego dnia, dokonując codziennych wyborów, stajemy po jednej lub po drugiej stronie.

Można się zastanawiać nad tym, czy oddanie siebie Bogu oznacza automatycznie doskonałość, brak jakiegokolwiek zła. Otóż nie! Dopóki żyjemy w ciele nosimy w sobie skutki skażenia grzechem pierworodnym. Istnieje w nas ciągle jakiś nieład, nieuporządkowanie, skłonność do działania sprzecznego z wolą Stwórcy. Jednak oddanie siebie na służbę Stwórcy otwiera nam skarbiec łask, które Chrystus wysłużył swoją Śmiercią i Zmartwychwstaniem. Możemy korzystać z ofiarowanej przez Niego wolności i w Nim wybierać dobro, a w przypadku dokonania niewłaściwego wyboru uciec się do Bożego miłosierdzia, które rozlewa się w Sakramencie Pokuty i Pojednania.

Jako dzieci Boże mamy naprawdę wszystko, co potrzebne, by naśladować Chrystusa w naszym postępowaniu: jesteśmy własnością samego Boga, mamy Ojca Niebieskiego, który pragnie nam udzielać wszelkich potrzebnych łask, troszcząc  się o naszą doczesność i wieczność. Jakże możemy się zatem tłumaczyć, iż nie mamy wpływu na rzeczywistość, na to jak wygląda dzisiejszy świat.

Otrzymaliśmy tak wiele, a właściwie wszystko.

W dzisiejszej Ewangelii słyszymy:

“Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele powierzono, tym więcej od niego żądać będą”. (Łk 12, 48b)

Słowa te przeszywają mnie na wskroś. Mam bowiem tak wiele... Mam wszechmocnego Ojca, który ukochał mnie odwieczną miłością. Mogę korzystać z Jego łask, obmywać się w Jego miłosierdziu. Mogę już teraz żyć w jedności z Nim, przyjmując Jezusa do swego serca. Jestem częścią Kościoła, który Chrystus nabył własną Krwią. Mogę włączać się w jego budowania, służąc darami, które otrzymałam, ale także czerpać z wiary, modlitwy i obdarowania moich braci i sióstr. Wiem, że Bóg współdziała we wszystkim dla mojego dobra. Mam wiarę, która daje mi siłę i pobudza do tego, by poznawać coraz bardziej Boga, by pozwalać Mu wypełniać moje wnętrze. Wiem, że moja ojczyzna jest w Niebie i że mogę wszystko w Tym, który mnie umacnia. (Por. Flp 4, 13)

Jakże zatem wielka odpowiedzialność ciąży na mnie, by nie zmarnować, tego, co otrzymałam, by przekazać to moim dzieciom, by wraz z moim Panem przemieniać rzeczywistość, w której żyję w Jego Królestwo.

Panie, spraw, aby Twoje dzieci zawsze żyły w Twojej światłości, by rozpoznały swoje obdarowanie i służyły nim dla dobra Twojego Królestwa.