Co czujesz? Jakie myśli pojawiają się w Twojej głowie, kiedy dźwięk budzika ogłasza Ci, że oto rozpoczął się nowy dzień i czas już wstać?
Może radość, ciekawość, entuzjazm? A może wręcz przeciwnie: lęk, smutek, złość?
Zastanów się przez chwilę, jakie uczucia towarzyszą Ci najczęściej…
Wczoraj rozmawiałam z 98-letnim panem, który niespełna dwa miesiące temu pochował swoją żonę. Z jego słów, spojrzeń, gestów wylewał się ogromy ból spowodowany rozstaniem z ukochaną osobą. Oboje zanurzaliśmy się w tajemnicy życia, które utkane jest z różnych sytuacji, stanów, emocji, w którym narodziny przeplatają się ze śmiercią, w którym nie da się uniknąć cierpienia, przemijania, zmienności.
Dzisiejsze pierwsze czytanie mówi o tym wyraźnie:
„Marność nad marnościami, powiada Kohelet, marność nad marnościami – wszystko jest marnością. Cóż przyjdzie człowiekowi z całego trudu, jaki zadaje sobie pod słońcem? Pokolenie przychodzi, pokolenie odchodzi, a ziemia trwa po wszystkie czasy/ Każde mówienie jest wysiłkiem: Nie zdoła człowiek wyrazić wszystkiego słowami. Nie nasyci się oko patrzeniem ani ucho napełni słuchaniem”. (Koh 1, 2-4. 8)
Nasze ziemskie życie jest nie lada zadaniem – często nas nie rozpieszcza, nie rzuca pod stopy miękkich płatków róż. Przeżywane świadomie, łączy się ściśle z wysiłkiem, pokonywaniem problemów, zmaganiem. Można je przyjąć, zanurzyć się w nim i po prostu żyć jego pełnią lub też próbować je idealizować, pozbawiając prawdziwego smaku. Można pielęgnować w sobie postawę pogardy, koncentrując się na narzekaniu i podkreślaniu tego, co w nim ciężkie. Można wreszcie odciąć się od niego, wycofać z aktywności, poddając lękowi.
Życie jest trudne, jest kruche. Owszem…Można nawet powiedzieć, za Koheletem, że jest marne. Ale to tylko część prawdy o nim. Jest jeszcze druga część, która może sprawić, że będziemy każdy poranek witać z radością i wdzięcznością wobec Stwórcy.
Każdy nasz dzień jest darem Boga, jest przestrzenią, w której możemy czynić dobro, w której objawiać się może Boża Obecność.
Chrystus nie zawahał się przyjąć ludzkiej natury. Wszedł w człowieczeństwo, a tym samym w każdą cząstkę, która się na nie składa. Wszedł w nasze radości, ekstazy, sukcesy, ale także w nasze problemy, ból, trud, śmierć.
Wszystko jest zanurzone w Nim i On jest obecny we wszystkim.
I to jest dobra nowina. To jest to, co pozwala nam witać każdy kolejny dzień z pogodnym obliczem, co zabiera lęk i strach.
Piękna jest modlitwa, którą przywołuje dzisiejszy Psalm:
„Naucz nas liczyć dni nasze,
byśmy zdobyli mądrość serca.
Nasyć nas o świcie swoją łaską,
abyśmy przez wszystkie dnia nasze
mogli się radować i cieszyć.
Dobroć Pana, Boga naszego,
niech będzie nad nami
i wspieraj pracę rąk naszych,
dzieło rąk naszych wspieraj!” (Ps 90(89), 12.14.17)
Wołajmy do Pana, aby obdarzył nas prawdziwą mądrością, abyśmy nie uciekali przed życiem, nie próbowali karmić się jego falsyfikatami, ale przyjmowali je w całej pełni i prawdzie, jako nasze zadanie, jako naszą drogę do świętości – drogę, w której nieustannie towarzyszy nam Chrystus.
„Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej, jak tylko przeze Mnie”. (J 14,6)
Przecieram oczy,
bo oto nowy nastał dzień.
I znów słyszę głos znajomy -
to moja codzienność wzywa mnie.
Wciąż budzi się przede mną
i delikatnie prosi bym w niej zanurzyła się,
pokochała ją,
pomimo, że tak często marną wydaje się.
Bo, czymże ona,
jak nie ciągłym płynięciem pod prąd?
Zmaganiem się ze sobą,
próbą kochania tych, którzy wokół mnie są?
Czym, jak nie głębią pełną rozterek,
tęsknot, spotkań z cierpieniem
i przemijaniem ludzkich serc?
Tak, owszem, lecz to tylko część
prawdy o niej jest.
Ma ona w sobie coś jeszcze…
Coś co sprawia, że
z radością, entuzjazmem i ciekawością
do niej lgnę…
TWOJĄ OBECNOŚĆ, O CHRYSTE!
Który umiłowałeś wszystkie marności,
z których nasze życie utkane jest.