27 czerwca 2023

27 czerwca 2023

Ania Borkowska

Czytania na dzisiaj

Jestem bardzo wdzięczna Bogu za mojego Męża, za to, że pozwolił nam się spotkać, a później połączył nas w Sakramencie Małżeństwa. Wierzę, że on jest tym, który dla mnie najlepszy ze wszystkich mężczyzn na świecie, jedynym, przy którym mogę się najpełniej rozwinąć i dla którego mogę być odpowiednią pomocą.

Michał jest inny niż ja. Postrzega rzeczywistość bardziej rozumowo,  prowadzi dokładne obserwacje, interpretuje wydarzenia, sytuacje, wyciągając wnioski. Ma umysł typowo analityczny. Patrząc na daną rzecz od razu prześwietla ją wzrokiem, dostrzegając, jak jest zbudowana, zauważając, mniejsze lub większe, nieprawidłowości. Ja bardziej skupiam się na tym, co związane z relacjami, z estetyką, psychiką i duchowością.

Mój Mąż często sprowadza mnie na ziemię, pomagając mi dokonać oceny danej sprawy, zobaczyć ją także w taki czysto ludzki sposób, bez uniesień, trochę „na zimno”. Czasem mnie to denerwuje, ale zawsze staram się słuchać jego wskazówek, czy napomnień. Dzięki temu, nie bujam zbyt w obłokach.

Chrześcijanin to człowiek zanurzony w dwóch światach: tym duchowym, nieograniczonym - Boskim, ale także w zwykłym ziemskim, w którym rozgrywa się doczesność, w którym funkcjonują prawa rozumowe, matematyczne, fizyczne, gdzie często rządzi pieniądz, który jest nierzadko oddalony od Boga, w którym panoszy się zło.

Pan Bóg, znając naszą naturę i warunki w jakich funkcjonujemy, zachęca abyśmy kierowali się w naszym życiu wiarą i rozumem. Byśmy nie żyli jako oderwani od rzeczywistości, ale także jednocześnie nie dali się całkowicie pochłonąć temu, co ziemskie.

Św. Jan Paweł II pisał w swojej Encyklice „Fides et ratio”:

„Wiara i rozum są jak dwa skrzydła, na których duch ludzki unosi się ku kontemplacji prawdy”.

Jako ludzie wierzący musimy oprzeć naszą egzystencję na dwóch filarach – na wierze i rozsądku. W przeciwnym razie będziemy wypaczać rzeczywistość, stając się dla innych antyświadectwem, gubiąc się w życiu.

Wzrusza i zadziwia mnie dzisiaj postać Abrama, który w obliczu konfliktu między pasterzami swoich trzód i pasterzami Lota, decyduje się na odłączenie od bratanka:

„Rzekł Abram do Lota: Niechaj nie będzie sporu między nami, między pasterzami moimi a pasterzami twoimi, bo przecież jesteśmy krewnymi. Wszak cały ten kraj stoi przed tobą otworem. Odłącz się ode mnie. Jeżeli pójdziesz w lewo, ja pójdę w prawo, a jeżeli ty pójdziesz w prawo, ja – w lewo”. (Rdz 13, 8-9)

Patriarcha jawi się jako osoba, która twardo stąpa po ziemi. Pomimo bogactwa duchowego, rozmów z Bogiem, potrafi podjąć bardzo konkretną decyzję, uwzględniając sytuację, która zaistniała w jego rodzinie.

Nasze życie jest nieustanną wędrówką na pograniczu dwóch rzeczywistości: ziemskiej i wiecznej. Domaga się od nas ciągłych wyborów, zastanawiania się, realnego udziału w otaczającej nas rzeczywistości, przy równoczesnym poszanowaniu Bożego porządku i odnoszenia wszystkiego do wieczności.

Bardzo lubię, kiedy ktoś mówi mi, że pomimo mojej wiary, jestem normalna tzn. dostrzegam różne zawiłości życia, potrafię zrozumieć położenie osób, które żyją z dala od Boga, zauważyć trud z jakim się zmagają, nie skreślając nikogo tylko dlatego, że nie ma w nim wiary.

Chrystus zachęca nas dzisiaj w Ewangelii:

„Wchodźcie przez ciasną bramę. Bo szeroka jest brama i przestronna ta droga, która prowadzi do zguby, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują (Mt 7, 13-14)

Myślę, że owa „ciasna brama” i „wąska droga” oznacza, między innymi, trud świadomego życia, uwzględniającego całą jego złożoność – zarówno aspekt ziemski, jak i duchowy. Tylko przy takim podejściu możemy doświadczyć pełni. Gdybyśmy mieli tylko fruwać w niebiosach, nie przyszlibyśmy na świat w ciele, w konkretnym miejscu i czasie, w określonych uwarunkowaniach społeczno – politycznych, w rodzinie o takim, czy innym statusie materialnym, z takim, czy innym wykształceniem. Nie musielibyśmy pracować, zarabiać pieniędzy, budować domów, stawiać sobie określonych celów. Jeśli natomiast nasza ojczyzna znajdowałaby się w doczesności, nie byłoby w nas duszy, w której nieustannie rozbrzmiewa Boży głos, która wyrywa się ku Temu, który powołał nas do istnienia.

Panie, pozwól aby nasze życie było kroczeniem drogą, którą odkrywamy dzięki współpracy naszej wiary i rozumu. Niech to, co rozumowe, zawsze oświeca blask wiary, a nasza wiara będzie osadzona w realiach doczesności, wnosząc w nią Bożą Obecność.