Wielka Środa
Dzisiaj, jak zwykle, po odprowadzeniu córki do szkoły, skierowałam swoje kroki do kościoła. Ku mojemu zdziwieniu, drzwi świątyni pozostawały zamknięte. Nie wróciłam jednak do domu, lecz oczekiwałam na proboszcza. Po kilkunastu minutach zaczęli dołączać do mnie inni ludzie. W końcu zebrała się malutka, sześcioosobowa grupka. Staliśmy, zziębnięci, jak nieboraki, w oczekiwaniu na spotkanie z Panem. Trwaliśmy tam konsekwentnie, gdyż wcześniej dokonaliśmy wyboru, by poświęcić kilkadziesiąt minut rozpoczynającego się dnia Bogu, by zanurzyć w Nim to wszystko, co ma się jeszcze wydarzyć.
Codziennie musimy decydować o tym, jak spożytkujemy nasz czas. Codziennie musimy decydować, jak się zachowamy, jak zareagujemy, po której stronie staniemy - czy wybierzemy to, co modne, co użyteczne, czy to, co dobre, choć czasem niewygodne.
Życie stawia nas w obliczu wielu trudnych sytuacjach, prowadzi do różnych rozterek i to właśnie w takich momentach sprawdzają się nasze ideały, nasza wiara. Nikt i nic nie jest w stanie nas przymusić do postąpienia w taki czy inny sposób. Decyzja zawsze dokonuje się wewnątrz nas i to my ponosimy za nią odpowiedzialność.
W dzisiejszych czytaniach widzimy dwie osoby, które dokonują najważniejszego w swoim życiu wyboru. Jezus wybiera mękę, ogołocenie, odrzucenie, pragnąc wypełnić wolę Ojca.
Judasz wybiera zdradę, widząc w niej możliwość uzyskania jakiś, pożądanych przez niego korzyści, przeforsowania własnych planów.
“Witaj, nasz Królu i Zbawicielu, posłuszny woli Ojca, jak cichego baranka na zabicie zaprowadzono Ciebie na ukrzyżowanie”. (Werset przed Ewangelią)
“Dla Ciebie znoszę urąganie, hańba twarz mi okrywa, dla braci moich stałem się obcym i cudzoziemcem dla synów mej matki. Bo gorliwość o dom Twój mnie pożera i spadły na mnie obelgi złorzeczących Tobie”. (Ps 68(69), 8-10)
“Jeden z Dwunastu, imieniem Judasz Iskariota, udał się do arcykapłanów i rzekł: Co chcecie mi dać, a ja Wam Go wydam? A oni wyznaczyli mu trzydzieści srebrników. Odtąd szukał sposobności, żeby Go wydać”. (Mk 26, 14-16)
Tragiczny wybór Jezusa prowadzi Go do Zmartwychwstania, przynosi, wyczekiwane przez wieki, Zbawienie.
Pozornie opłacalny wybór Judasza kończy się tragicznie dla niego samego.
Ileż potrzeba nam mądrości, aby nie ulegać, opartym tylko na ludzkich kalkulacjach pomysłom, by nie sprzedawać najwyższego dobra, naszych najpiękniejszych wartości, ideałów za cenę mizernych trzydziestu srebrników.
Ileż potrzeba dojrzałości, by porzucić własne, ograniczone spojrzenie i przyjąć szerszą perspektywę. Nieustannie zanurzony w Ojcu Chrystus, potrafił wybrać niezwykle trudną, lecz przynoszącą życie drogę. Skłaniający się ku światowym żądzom Judasz zamienił niezniszczalną, przeczystą Miłość na to, co przemijające, co, w perspektywie wieczności, zupełnie się nie liczy.
Potrzebujemy ciągłego przebywania w bliskości Boga, by nie ulec pokusie srebrników, by nie skazać Go na śmierć za cenę bezwartościowej sławy, przypodobania się innym, korzyści materialnych, wygody, źle rozumianej wolności, czy realizacji własnych pomysłów na życie.