27 stycznia 2023

27 stycznia 2023

Ania Borkowska

Czytania na dzisiaj

Zawsze, prowadząc spotkanie z narzeczonymi, przygotowującymi się do Sakramentu Małżeństwa, mam przekonanie, że siedzą przede mną ludzie, którzy chcą, aby ich wspólne życie było szczęśliwe i wierzą, że ich pragnienia zostaną zaspokojone. Pozbawione sensu byłoby decydować się na ślub, zdając sobie sprawę, że decyzja ta uwieńczona zostanie porażką.

Pomimo dobrych chęci, planów, marzeń, niestety często ci, którzy zawarli małżeństwo, nie należą do najszczęśliwszych ludzi na świecie, wielu z nich decyduje się na rozstanie. Gdybyśmy zastosowali statystykę, to mniej więcej, co druga para  z tych, które do mnie przychodzą, musiałaby się rozpaść.

Smutna, szara rzeczywistość… Małżeństwo to jednak tylko jeden przykład naszych życiowych porażek. Dołączmy do tego jeszcze dość powszechne niezadowolenie z pracy, którą wykonujemy, powierzchowne relacje z ludźmi, które nie zaspokajają potrzeby bliskości, przynależności, które nie dają nam umocnienia, rozczarowanie samymi sobą, własnymi reakcjami, nałogami, powtarzającymi się upadkami. Ktoś może powiedzieć: takie życie… Czy jednak jest to droga nieunikniona? Czy jesteśmy skazani na ciągłe niepowodzenia, brak szczęścia, gorycz?

Życie rzeczywiście nie jest łatwe, ale to nie oznacza, że jako takie, ma nas przytłaczać i pozbawiać energii. Pomimo nasączenia różnymi trudnościami, może dawać satysfakcję i poczucie spełnienia, przyczyniając się do naszego ciągłego rozwoju. Wymaga jednak od nas nieustającej czujności i badania tego, co służy każdemu z nas i tym, którzy nas otaczają, znajdowania dobra, które jest obiektywne, które zawsze działa na korzyść, nigdy przeciw człowieczeństwu.

W dzisiejszym Psalmie słyszymy:

„Miej ufność w Panu i czyń to, co dobre,
a będziesz mieszkał na ziemi i żył bezpieczne.
Raduj się w Panu,
a On spełni pragnienia twego serca.
Powierz Panu swą drogę,
zaufaj Mu, a On sam będzie działał.
On sprawi, że twa sprawiedliwość zabłyśnie jak światło,
a prawość twoja jak blask południa.
Pan umacnia kroki człowieka
na drodze, która jest miła dla niego.
A choćby upadł, nie będzie leżał,
bo jego rękę Pan podtrzyma”. (Ps 37(36), 3-6. 23-24)

Słowo powyższe jest dla mnie przepisem na fascynujące, błogosławione życie. Co zatem powinniśmy zrobić, aby odczuwać radość i spełnienie już tutaj, na Ziemi?

Niezbędnym warunkiem jest zaufanie do Boga, wynikające z wiary, która jest łaską zasianą w sercu każdego człowieka, na Chrzcie Świętym. Ziarenko wiary domaga się od każdego z nas pielęgnowania, podlewania. Najpierw czynią to nasi rodzice, później odpowiedzialność przechodzi na nas samych. Każda modlitwa, szczere wołanie do Boga, otwarte stawanie przed Nim, korzystanie z Sakramentów Świętych, czytanie Słowa – to wszystko sprawia, że Bóg staje się dla nas bliski, zaczynamy Go coraz bardziej poznawać, rozumieć, kochać. Pojawia się pewność, że tylko On jest godzien zaufania, że wie najlepiej, co jest dobre dla każdego z nas. Przestrzeganie Jego przykazań staje się dla nas już nie przykrym obowiązkiem, ograniczeniem, ale świadomym wyborem, podążaniem za tym, co odkryliśmy w naszych sercach. Coraz wyraźniej słyszymy głos naszego sumienia, które pomaga wybierać dobro, a unikać zła. Podążanie za dobrem, wcielanie go w życie, rodzi z kolei pokój w sercu, radość, poczucie głębokiego spełnienia. W ten sposób żyjemy otoczeni ciągle parasolem Bożego błogosławieństwa. Jesteśmy po prostu szczęśliwi, chociaż nadal zmagamy się z różnymi problemami.

Wynikiem naszej żywej relacji z Bogiem jest także poznanie samego siebie, odkrycie tego, co On zasiał w naszych sercach. Pójście za tym wewnętrznym głosem, za wszystkim, co stanowi nasze najgłębsze pragnienia, powoduje, że wybieramy najlepszą z możliwych dróg. Służąc natomiast swoimi talentami, ubogacamy wszystkich wokół i w ten sposób dobro się rozsiewa, a Królestwo Boże wzrasta.

O tym właśnie czytamy w dzisiejszej Ewangelii:

„Z Królestwem Bożym dzieje się tak, jak gdyby ktoś nasienie wrzucił w ziemię. Czy śpi, czy czuwa, we dnie i w nocy, nasienie kiełkuje i rośnie, sam nie wie jak. Ziemia sama z siebie wydaje plon, najpierw źdźbło, potem kłos, a potem pełne ziarno w kłosie”. (Mk 4, 26-28)

Nie ma większej radości, niż świadomość, że jestem na właściwym miejscu, że jestem w tym, do czego wzywa mnie sam Bóg.

Pamiętajmy, że każdą naszą, mniej lub bardziej ważną decyzję, możemy konsultować z naszym Tatą. On wskaże nam zawsze najlepszy kierunek, zarówno jeśli chodzi o wybór powołania, drogi życiowej, pracy, szkoły, czy też bardziej przyziemnych spraw. Pytajmy Boga, pytajmy mądrych ludzi, których stawia na naszej drodze, czytajmy mądre książki, dążmy do dobra, a wtedy nasze życie będzie na pewno satysfakcjonujące.

Panie, wiem, że podążając Twoją drogą, osiągnę najgłębsze spełnienie. Daj mi światłe oczy serca, bym widziała, do czego mnie wzywasz. Napełnij wytrwałością, bym zawsze czyniła dobro, nawet, gdy nie widzę jeszcze jego owoców.