Kilka dni temu zaproponowałam synowi, aby odmówił ze mną Koronkę do Bożego Miłosierdzia w intencji naszej znajomej. Jak zawsze zgodził się. Zanim jednak uklękliśmy do modlitwy, wywiązała się jakaś wymiana zdań między nim a tatą. Paweł trochę się zdenerwował. Na zadane przeze mnie pytanie, czy idzie się pomodlić, stanowczo odpowiedział: NIE. Uklękłam sama w mojej izdebce. W głębi serca byłam jednak pewna, że za chwilę do mnie dołączy. Nie pomyliłam się. Drzwi uchyliły się i Paweł znalazł się obok mnie. Przytuliłam go i powiedziałam: Wiedziałam, że przyjdziesz.
Najczęściej znamy naszych najbliższych i wiemy, czego możemy się po nich spodziewać. Cały proces poznawania dokonuje się w codzienności. Razem przeżywamy różne chwile, dostrzegamy nasze reakcje na rozmaite okoliczności, dzielimy się naszymi wartościami, tym, co nas dotyka, boli, co raduje, interesujemy się sobą nawzajem, spędzamy ze sobą czas. Jeśli zabraknie prawdziwego kontaktu, nie będziemy w stanie zbliżyć się do drugiego człowieka. Owszem, możemy coś o nim wiedzieć, ale czy to będzie rzeczywista znajomość i bliskość?
Podobnie jest w naszym odniesieniu do Boga. Nie damy rady Go poznać bez spędzania z Nim czasu, zaciekawienia Jego spojrzeniem na różne sprawy, wczytywania się w słowa Pisma Świętego, które umożliwia nam odkrywanie Jego przymiotów, Jego natury. Warto przypomnieć w tym miejscu powiedzenie Świętego Hieronima: “nieznajomość Pisma Świętego jest nieznajomością Chrystusa”.
W dzisiejszym Słowie Bożym możemy odkryć niezwykłą prawdę o Bogu - prawdę, która powinna nas uwolnić od zbytnich trosk, uspokoić, wprowadzić w nasze życie pokój, większą lekkość, zaufanie do tego wszystkiego, co nas spotyka. Bóg jest tym, który JEST, niezależnie od tego, czy czujemy Jego obecność, czy też nie, czy otrzymujemy natychmiast odpowiedź na postawione Mu pytania, czy też spotykamy się z Jego milczeniem:
“Owego dnia, gdy zapadł wieczór, Jezus rzekł do swoich uczniów: Przeprawmy się na drugą stronę. Zostawili więc tłum, a Jego zabrali, tak jak był w łodzi. Także inne łodzie płynęły z Nim. A nagle zerwał się gwałtowny wicher. Fale biły w łódź, tak że łódź już napełniała się wodą. On zaś spał w tyle łodzi na wezgłowiu. Zbudzili Go i powiedzieli do Niego: Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy? On, powstawszy, zgromił wicher i rzekł do jeziora: Milcz, ucisz się! Wicher się uspokoił i nastała głęboka cisza. Wtedy rzekł do nich: Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże brak wam wiary!” (Mk 4, 35-40)
Zastanów się w jakiego Boga wierzysz? Jaki Jego obraz nosisz w swoim sercu i głowie?
Czy jest to Bóg, który kocha warunkowo, który potrzebuje naszej doskonałości, by się do nas zbliżyć? Czy może taki, który jest obojętny i tylko od czasu do czasu zerka na nas?
Jaki jest Twój Bóg?
Mój Bóg jest obecny zawsze, nawet jeśli Go nie czuję, nawet, jeśli zbłądzę, odejdę, odwrócę się od Niego. Jego miłość ogarnia mnie nieustannie. Takiego Boga poznałam w czasie modlitwy, codziennego rozważania Słów Pisma Świętego, Eucharystii.
Nie pozwólmy dać sobie wmówić nieprawdy o Bogu, uwierzyć w to, co przekazują nam ludzie posiadający Jego wykrzywiony obraz.
Poznać Boga możemy tylko w osobistej relacji z Nim. Stopniowe odkrywanie Go dokonuje się na bazie doświadczenia, a ono jest możliwe tylko, gdy otworzymy nasze serca. Bóg daje się poznać tym, którzy tego naprawdę pragną. Kiedy dostrzeże nasze tęsknoty zaczyna, krok po kroczku, prowadzić nas w tym procesie, stawiając na naszej drodze odpowiednich ludzi, ukazując moc Sakramentów Świętych, poddając właściwą literaturę. Nie jesteśmy w stanie zgłębić do końca tajemnicy Boga, ale możemy się do Niego coraz bardziej przybliżać i coraz bardziej Nim zachwycać.