Czasem w chwilach trudności, codziennych trosk, natłoku obowiązków, braku wypoczynku, ulegam temu, co dzieje się w mojej głowie i ciele, skupiając się na emocjach, niemocy, na tym, co jest moim problemem, ograniczeniem. Taka postawa nie przynosi mi w ogóle ulgi, poprawy sytuacji, czy zmiany samopoczucia, wręcz przeciwnie pogłębia niezadowolenie i niemoc.
Na szczęście w niektórych sytuacjach udaje mi się przejść ponad tym, co siedzi we mnie i skupić się na Bogu, na relacji z Nim, uwielbieniu Go, oddaniu Mu czasu i tego wszystkiego, co się we mnie dzieje. Wtedy przychodzi zwycięstwo, pierzchają ciemności, a trud, który ponoszę nie staje się marny, ale jest ofiarą, świadomie złożoną samemu Bogu.
Dzisiejsze Słowo Boże mówi mi, abym bardziej słuchała Boga niż ludzi, czyli także bardziej niż samej siebie, niż tego, co rodzi moja ludzka ograniczoność.
„Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi – odpowiedział Piotr, a także apostołowie. Bóg naszych ojców wskrzesił Jezusa, którego wy straciliście, zawiesiwszy na drzewie. Bóg wywyższył Go na miejscu po prawicy swojej jako Władcę i Zbawiciela, aby zapewnić Izraelowi nawrócenie i odpuszczenie grzechów.” (Dz 5, 29-31)
Chrystus zmartwychwstał i w Nim jest nasze zwycięstwo, odpuszczenie grzechów, nawrócenie – czyli zmiana sposobu myślenia z ludzkiego na boski. To wszystko, co mnie przygniata, mogę przeżywać w łączności z Nim i to jest dla mnie naprawdę wspaniała nowina, to mnie wyzwala i ratuje.
Nie chcę taplać się w mojej małości, egoizmie, niecierpliwości, ale z tym wszystkim przychodzić do tego, który to wszystko pokonał na drzewie Krzyża.
W refrenie Psalmu powtarzamy:
„Biedak zawołał i Pan go wysłuchał.” (Ps 34)
To ja jestem takim właśnie biedakiem i wołam do Pana z pewnością, że On jest zawsze blisko i wybawi mnie ze wszystkich nieszczęść. (Por. Ps 19-20)
On jest tym, który przychodzi z wysoka i panuje nad wszystkim, a ja należąc do Niego, mogę tak jak On wznieść się ponad moją słabość, ponad mój ból. (Por. J 3, 31)