Wyobraź sobie, że wchodzisz do kościoła. Podnosisz wzrok i po obu stronach nawy głównej zauważasz rząd spoglądających na Ciebie figur świętych. Wydają Ci się tacy dostojni, nieskazitelni, bezgrzeszni. Być może, w ich towarzystwie, odczuwasz jeszcze bardziej swoją małość i niedoskonałość.
Czy rzeczywiście różnisz się od nich? Czy masz powody do ulegania jakimkolwiek kompleksom? Przecież to byli ludzie tacy sami jak my... Naprawdę tacy sami... Tak samo omylni, grzeszni, borykający się ze swymi wadami. A jednak coś ich wyróżniało spośród otaczającego świata... Coś bardzo konkretnego sprawiło, że wzywamy dzisiaj ich pomocy i wstawiennictwa, wyśpiewując Litanię do Wszystkich Świętych. Oni żyli na ziemi będąc całkowicie zanurzonymi w Bogu. To w Nim upatrywali swojej mocy i siły. To w Jego dłonie składali swoje słabości.
W dzisiejszym słowie Bożym czytamy:
“Świętymi bądźcie, bo Ja jestem święty”. (1 P 1, 16b)
Bóg wzywa nas wszystkich do świętości, a więc na pewno nie może być ona czymś ekskluzywnym, zarezerwowanym dla nielicznych, wybranych.
Czym zatem jest świętość? Jak ją osiągnąć?
Wydaje mi się, że pierwszym krokiem, który musimy uczynić, jest uznanie własnej małości i słabości, a jednocześnie godności, którą każdy z nas otrzymał za darmo od Stwórcy. Wszyscy jesteśmy małymi, nieporadnymi pyłkami, ale jednocześnie pyłkami umiłowanymi przez samego Boga. Jako Jego dzieci, możemy przystępować do Niego z ufnością i wiarą, w to, że w Nim jest wszystko, czego potrzebujemy, że zanurzając się w Jego Obecności, stajemy się coraz bardziej podobni do Niego.
Świętość polega, moim zdaniem, na składaniu swojego życia w ręce Boga i pozwalaniu, by On przemieniał nas na swój obraz, by uzdalniał nas do coraz większej miłości.
Nie jesteśmy w stanie zdobyć jej własnymi wysiłkami, jakąś kulturystyką duchową, spinaniem się, dążeniem za wszelką cenę do doskonałości. Świętość osiągają Ci, którzy odpuszczają kontrolę i pozwalają działać Bogu. Pozwalają, by On zabierał ich kamienne serca, a w zamian dawał serca z ciała - serca tętniące miłością.
Żaden ze świętych nie był idealnym człowiekiem. Wielu z nich charakteryzowała upartość, apodyktyczność, skłonność do kłótni, lenistwo. Wszystkich jednak łączyło wielkie zaufanie do Boga, dziecięca wiara w to, że On wszystko może, że tylko On jest źródłem wszelkiego dobra.
Pamiętajmy o tym, że świętość jest dostępna dla każdego z nas. Nie traktujmy jej jako życia w oderwaniu od rzeczywistości, lecz jako trzeźwe, twarde stąpanie po ziemi, przy jednoczesnym złożeniu wszystkiego w Jego dłonie.