28 sierpnia 2023

28 sierpnia 2023

Ania Borkowska

Czytania na dzisiaj

Po wielu latach pracy z ludźmi, po setkach przeprowadzonych, w poradni i życiu prywatnym, rozmów, mogę stwierdzić z niewzruszoną pewnością, że moje wykłady, szczere spotkania z różnymi osobami, próby ukazania piękna wartości chrześcijańskich nie są w stanie wnieść niczego w życie moich bliźnich, jeśli ich serca nie zostaną poruszone przez Ducha Świętego. Mogę iść super przygotowana na spotkanie, przeprowadzić je profesjonalnie, mając poczucie dobrze wykorzystanego czasu, ale czy to oznacza, że moi słuchacze zaczerpną coś z przekazywanych przeze mnie treści, wprowadzając je we własne życie? Żadną miarą! Bez tchnienia Ducha Świętego moja praca może okazać się przysłowiową „orką na ugorze”. To On – Duch Święty -  jest Tym, który dokonuje zmian, który otwiera oczy, pozwalając zobaczyć rzeczywistość w świetle Bożej miłości, w świetle zamysłu Stwórcy.  To On odsłania to, co w sobie skrupulatnie przez lata kamuflowaliśmy, odkłamuje każdy fałsz, któremu ulegliśmy. On jest naszą mocą i siłą, naszym światłem.

W dzisiejszym pierwszym czytaniu Św. Paweł pisze do Tesaloniczan:

„Wiemy, bracia przez Boga umiłowani, o wybraniu waszym, bo nasze głoszenie Ewangelii wśród was nie dokonało się samym tylko słowem, lecz mocą i działaniem Ducha Świętego oraz wielką siłą przekonania”. (1 Tes 1, 4-5a)

Apostoł Narodów zdaje sobie sprawę z tego, że przyjęcie Ewangelii przez Tesaloniczan, było owocem działania Ducha Bożego. To On poruszył serca, otwierając je na słowa, które głosił Paweł.

Jego łaska uprzedziła głoszenie Ewangelii, przygotowała glebę serc, aby wrzucone w nią ziarna  Bożego Słowa mogły zacząć kiełkować.

Nigdy nie starałam się przekonywać nikogo na siłę do prezentowanych przeze mnie chrześcijańskich wartości i poglądów. Zawsze ukazywałam je jako propozycję, jedną z możliwych dróg, którą możemy wybrać w naszym życiu. Przywiązywałam jednak wagę do jakości prowadzonych przeze mnie warsztatów, czy wykładów. Teraz, po upływie wielu lat, jednak jestem świadoma tego, że w głoszeniu Ewangelii nie chodzi o mądrość słowa, ale o otwartość na działanie Ducha Bożego. Profesjonalizm jest ważny, ale nie wystarczający, by pomóc ludziom spotkać się z Bogiem.

Prowadząc nauki dla narzeczonych mam zawsze jakiś schemat, jednak staram się nie przywiązywać do niego sztywno. Zdarza się, że do głowy przychodzą mi myśli, które rozwijam, choć tego wcześniej nie planowałam. Wierzę, że w takich momentach kontrolę przejmuje Bóg, który najlepiej wie, czego potrzebują słuchacze.

Uświadomienie sobie własnej słabości i niemożności dokonania zmian w drugim człowieku sprawia, że nie silę się na wypowiadanie słów, których mi w danym momencie brakuje, że nie chcę za wszelką cenę pomagać drugiemu człowiekowi, głosić mu jakiś mądrości. Staram się mówić i działać wtedy, gdy czuję, że powinnam, że wzywa mnie do tego Pan, wtedy kiedy do głowy przychodzą mi odpowiednie myśli. W innym przypadku, po prostu milczę, dając bliźniemu moją obecność. Taka postawa zabiera ciężar, który często wkładamy sobie sami na swoje barki, chcąc za wszelką cenę wpłynąć na innych, myśląc, że tak wiele od nas zależy.

Pragnę, by Pan był zawsze na pierwszym miejscu w moim życiu. W Jego natchnienia chcę się wsłuchiwać, Jemu być posłuszną.  Nie chcę ulegać ułudzie własnej samowystarczalności i nieomylności, stając się  podobną faryzeuszom, których Jezus nazywa dzisiaj w Ewangelii przewodnikami ślepymi:

„Biada wam, przewodnicy ślepi, którzy mówicie: Kto by przysiągł na przybytek, nic to nie znaczy; lecz kto by przysiągł na złoto przybytku, ten jest związany przysięgą. Głupi i ślepi! Cóż bowiem jest ważniejsze, złoto, czy przybytek, który uświęca złoto? Dalej: Kto by przysiągł na ołtarz. Nic to nie znaczy; lecz kto by przysiągł na ofiarę, która jest na nim, ten jest związany przysięgą. Ślepcy cóż bowiem jest ważniejsze, ofiara czy ołtarz, który uświęca ofiarę?” (Mt 23, 16-19)


Bóg sam wystarczy

Jedno Twoje Słowo o wiele więcej waży
niż tysiące moich wymuskanych słów.
Jedno tchnienie Twego Ducha przekonuje, przemienia,
podczas gdy moje argumenty i wysiłki,
nie mogą poruszyć pyłku, a tym bardziej głazu,który
tkwiąc w duszy mojego brata, zasłania mu Ciebie.


Ty, Panie przychodzisz z mocą w znakach i cudach,
w subtelnych poruszeniach ludzkich serc,które nagle zaczynają widzieć, rozumieć,
nagle wyczuwają delikatny powiew,
któremu poddają się z ochotą,
będąc pewnymi, że tylko on doprowadzi tam,
gdzie szczęście i pełnia życia.