Święto Najświętszej Maryi Panny, Matki Kościoła
Dzisiaj, podczas poszukiwań pewnego dokumentu, natrafiłam na list, który napisałam do Maryi 1 stycznia 2010 roku. Powierzyłam w nim moje macierzyństwo najlepszej z matek – Tej, która wypowiedzianym „Fiat”, otworzyła bramy swojego łona dla Syna Bożego. Prosiłam o pomoc i prowadzenie w wypełnianiu mojego powołania do macierzyństwa.
Wzruszyłam się czytając ponownie słowa adresowane do Maryi.
Niełatwo było mi być mamą wtedy, kiedy nasz syn miał roczek. Niełatwo jest mi być mamą teraz, kiedy jest nastolatkiem i ma u boku swoją młodszą, nad wyraz aktywną i pomysłową, siostrzyczkę. Niełatwo mądrze kochać, mądrze napominać, wymagać, a jednocześnie towarzyszyć i wspierać.
Bardzo chciałabym kochać moje dzieci tak, jak kocha nas Bóg.
Piękno Jego odwiecznej miłości widoczne jest w dzisiejszym pierwszym czytaniu z Księgi Rodzaju.
Pan Bóg poszukuje Adama, który zgrzeszył. Wychodzi do niego. Nie odrzuca, lecz woła i próbuje nawiązać z nim dialog:
„Gdy Adam spożył z drzewa, Pan Bóg zawołał na niego i zapytał go: Gdzie jesteś? On odpowiedział: Usłyszałem Twój głos w ogrodzie, przestraszyłem się, bo jestem nagi i ukryłem się. Rzekł Bóg: Któż ci powiedział, że jesteś nagi? Czy może zjadłeś z drzewa, z którego ci zakazałem jeść?” (Rdz 3, 9b)
Bóg Ojciec jest Tym, który nigdy nie gardzi grzesznikiem, lecz zawsze pragnie go podnieść, dać mu przebaczenie. Do każdego z nas podchodzi z łagodną stanowczością. Pragnie, byśmy zawsze zrozumieli, co leży u podstaw naszego złego postępowania. Pragnie pomóc nam odnaleźć prawdę, która choć boli, jednocześnie otwiera na działanie Jego łaski. Nigdy nie cofa, raz ofiarowanej wolności, pozwalając ponosić konsekwencje własnych wyborów.
Bóg Ojciec chce zawsze ocalenia grzesznika, jednak z całą mocą potępia zło:
„Wtedy Pan Bóg rzekł do węża: Ponieważ to uczyniłeś, bądź przeklęty wśród wszystkich zwierząt domowych i dzikich; na brzuchu będziesz się czołgał i proch będziesz jadł po wszystkie dni twego istnienia. Wprowadzam nieprzyjaźni między ciebie a niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono ugodzi się w głowę, a ty ugodzisz je w piętę”. (Rdz 3, 14-15)
Tak bardzo pragnę, jako matka, umieć piętnować w zachowaniu moich dzieci to wszystko, co wymaga poprawy, co jest bylejakością, zmierzaniem ku złu. Chcę jednak czynić to w taki sposób, by nigdy nie odrzucać człowieka, który został mi dany i zadany.
Nie lubię, kiedy niesiona emocjami, wchodzę w tony oskarżania, oceniania moich dzieci. Zawsze, w takich sytuacjach, odczuwam smak porażki. Kiedy jednak uda mi się przejść przez falę złości, poirytowania i podjąć z nimi życzliwy dialog, wiem, że zadanie wykonałam dobrze.
Myślę, że modlitwa, Eucharystia, Sakrament Spowiedzi są okazją przyjmowania mocy Ducha Świętego, który poprowadzi nas na, czasem niełatwych, ścieżkach ojcostwa i macierzyństwa.
Prośmy dzisiaj Maryję, którą Chrystus oddał nam pod Krzyżem, jako Matkę (Por. J 19, 25-34), która trwała z apostołami na modlitwie w wieczerniku (Por. Dz. 1, 12-14), by wstawiała się za nami, przed Bożym Obliczem, upraszając nam łaskę mądrości i łagodności wobec naszych pociech.