3 listopada 2023

3 listopada 2023

Ania Borkowska

Czytania na dzisiaj

Mój Mąż mówi mi czasem, że żyję w bańce, nie zdając sobie do końca sprawy z tego, jaki jest świat, ile w nim zła i nienawiści, jak bardzo ludzie potrafią się nawzajem ranić. Rzeczywiście jest w tym trochę prawdy. Staram się napełniać głównie tym, co dobre: uczestniczę prawie każdego dnia w Eucharystii, pochylam się codziennie nad Słowem Bożym, w miarę możliwości pomagam ludziom, którzy są wokół mnie, piszę wiersze i rozważania, którymi chcę wnosić iskierki dobra w moją rzeczywistość, otaczam się wartościowymi osobami. Czy robię coś niewłaściwie?  
Wiem, że zło panoszy się w świecie, ale wiem także, że czyniąc dobro mam realny wpływ na przemianę rzeczywistości, w której żyję. Tego chcę się trzymać.

Myślę, że musimy mieć świadomość tego, co dzieje się dookoła nas. Nie możemy być naiwni. Jednak, z drugiej strony, dostrzegając ogrom nieuczciwości, okrucieństwa, egoizmu nie powinniśmy się dać ogarnąć beznadziei, pozwolić ograbić z naszych ideałów i zaufania, które pokładamy w Bogu.

Wczoraj rozmawiałam z Mężem na temat nienawiści w Internecie. Podjęliśmy ten wątek na skutek niemiłego komentarza, który pojawił się pod moim wierszem. Nie mogłam pojąć tego, że można, tak po prostu, być może bez mrugnięcia okiem, nie znając zupełnie danego człowieka, starać się go poniżyć, dopiec mu. Michał dał mi do zrozumienia, że to nie był prawdziwy hejt, że wiele osób w sieci wyrządza swoim bliźnim o wiele większe zło. Siedzą w swoich domach i atakują innych, obrzucając przekleństwami, wydając wyroki, które są często bezpodstawne, nieprawdziwe, które rodzą łzy, ból.

Atak to coś, czego używają ludzie, w sercach których musi być bardzo duże nieuporządkowanie, czasem pustka, którzy z jakiś powodów, wybrali drogę przekleństwa zamiast błogosławieństwa.

W dzisiejszej Ewangelii czytamy:

“Gdy Jezus przyszedł do domu pewnego przywódcy faryzeuszów, aby w szabat spożyć posiłek, oni Go śledzili”. (Łk 14, 1)

Jezus był nieustannie śledzony przez wielu faryzeuszy. Oni słuchali Go tylko po to, by pochwycić na słowie, by znaleźć jakiś zarzut przeciw Niemu. Zachowywali się podobnie jak wielu współczesnych ludzi wyszukujących, w wypowiedziach innych tego, do czego mogą się przyczepić, zdolnych zdyskredytować całe dobro uczynione przez konkretnego człowieka, z powodu jednego błędu, który zdarzyło mu się popełnić.

Tak dużo na tym świecie jest spraw, działań, które rozdzierają serce bólem, które powodują, że niektórzy załamują się, przestając wierzyć, iż może być inaczej. Myślę, że wielu z nas utożsamia się ze Świętym Pawłem, który w pierwszym czytaniu, dzieli się smutkiem przeżywanym na skutek niewiary swojego narodu. Jego uczucia potęguje fakt, iż ta sytuacja dotyczy tych, którzy zostali wybrani przez samego Boga:

“Są to Izraelici, do których należą przybrane synostwo i chwała, przymierza i nadanie Prawa, pełnienie służby Bożej i obietnice. Do nich należą praojcowie, z nich również jest Chrystus według ciała, Ten, który jest ponad wszystkim, Bóg, błogosławiony na wieki. Amen”. (Rz 9, 4-5)

My także jesteśmy narodem wybranym. Przez Chrzest Święty zostaliśmy włączeni do Kościoła Chrystusowego. Jesteśmy dziećmi Bożymi. Czyż nie powinniśmy zatem zachowywać się w sposób godny naszego powołania? Czy nie powinniśmy wnosić w ten świat tego, co dobre, przemieniać go miłością?

Chrystus, pomimo prześladowań, których doświadczał, pomimo niezrozumienia, odrzucenia przez wielu, przeszedł swój ziemski szlak czyniąc dobro, ogłaszając dzieła Ojca.

Żadne przeszkody nie zatrzymywały Go przed dawaniem miłości. Widzimy to także w cytowanej wcześniej Ewangelii:

“Wtedy Jezus zapytał uczonych w Prawie i faryzeuszów: Czy wolno w szabat uzdrawiać, czy też nie? Lecz oni milczeli. On zaś dotknął go, uzdrowił i odprawił”. (Łk 14, 3-4)

Podobnie, na wzór swego Mistrza, czynił Święty Paweł, który pomimo przeżywanego smutku, pomimo prześladowań, głosił niezłomnie Ewangelię.
Wiem, że naszym zadaniem, jako ludzi wierzących jest czynić dobro zawsze i pomimo wszystko. Wiem, że każda najdrobniejsza jego iskierka przemienia powoli ten świat.

Chcę pozostać wierna swojemu powołaniu, niezależnie od okoliczności, od trudów, z którymi przyjdzie mi się zmierzyć. Wiem, że wszystko jest możliwe w Tym, który mnie umacnia. (Por. Flp 4, 13)

A Ty, drogi Bracie (droga Siostro), czy będziesz aktywnie zmieniał (zmieniała) ten świat, siejąc w nim miłość? Czy może dasz się pochłonąć narzekaniom, marazmowi, z powodu zła, które obserwujesz? Czy wierzysz, że Chrystus raz na zawsze pokonał Szatana, a my – ludzie ochrzczeni jesteśmy powołani do ogłaszania tego bardzo konkretnymi czynami?

Panie, spraw, abyśmy mając świadomość rzeczywistej sytuacji panującej w świecie i wokół nas, nigdy nie zrezygnowali z najdrobniejszej okazji, by czynić dobro i w ten sposób przyczyniali się do wzrostu Twego Królestwa na ziemi.