Ilekroć patrzę na unoszący się na wietrze latawiec, moje myśli biegną w stronę wolności, poczucia sprawczości, braku skrępowania, odpoczynku. To wszystko jednak pojawia się w mojej głowie, gdy spoglądam w górę. Gdy skieruję wzrok na dół, dostrzegam sznurek, który trzyma latawiec, pozwalając mu bujać w przestworzach tylko do określonej wysokości.
Wyobraźmy sobie, że jesteśmy takim latawcem. Wznosimy się coraz wyżej, widzimy coraz więcej, czujemy powiewy wiatru, któremu chcielibyśmy się poddać, ale nie możemy, ze względu na tę nieszczęsną linkę, która trzyma nas na uwięzi.
Bardzo często nosimy w sobie jakieś dobre pragnienia, ideały, czujemy delikatne muskanie Bożego Ducha, któremu chcielibyśmy powiedzieć „tak”, ale pomimo tego nie podążamy za tym wszystkim. Tkwimy w dawnym miejscu, dźwigając ciężar „starego” człowieka. To on nas przytłacza, bojąc się zmian. Przywiązany ciągle do czegoś, co wydaje mu się niezbędne do życia, nie potrafi wyjść ku NOWEMU, które lepsze, zdrowsze, dające szczęście.
Wolność jest tym, czego każdy z nas bardzo potrzebuje. To ona pozwala czynić to, co naprawdę dobre, co przyczynia się do rozwoju, napełnia prawdziwym pokojem i szczęściem.
Dzisiejsze czytania ukazują wolność, jako zasadę pomyślności, dokonywania dobrych wyborów. Bóg pragnie, abyśmy żyli nie mając żadnych przywiązań, które ściągają nas ku temu, co ziemskie. On ma dla nas zdecydowanie lepszy, dający pełnię szczęścia, plan.
Święty Paweł pisze:
„Postępowanie wasze niech będzie wolne od zachłanności na pieniądze: zadowalajcie się tym, co macie”. (Hbr 13, 5)
Jakże inaczej wyglądałby świat, gdyby ludzie zadowalali się tym, co mają. Znikłaby chciwość, zazdrość, wzmogłaby się radość, serdeczność, wzajemna pomoc. Pogodzenie się z tym, co mamy nie oznacza zgody na biedę, na niemożność zaspokojenia podstawowych potrzeb. Ono prowadzi do wolności, w której umiemy zadowalać się tym, co naprawdę potrzebne. Człowiek wolny jest w stanie rozróżniać rzeczywiste potrzeby od zachcianek, potrafi żyć w dostatku i w ubóstwie, być hojnym, dzielić się z innymi, gdy posiada więcej, ale także przyjąć jakieś dobra od innych, gdy znajduje się w potrzebie.
Taka postawa jest możliwa, gdy uświadomimy sobie, że wszystko, co mamy jest darem Boga. On daje nam w zarząd określone dobra, wierząc, że zrobimy z nich właściwy użytek. Każdy z nas pozostaje pod nieustającą opieką Dobrego Ojca, który jako pierwszy troszczy się o to, aby nie zabrakło nam, tego, co ważne.
„Sam Bóg powiedział: Nie opuszczę cię ani nie pozostawię”. Śmiało więc możemy mówić: Pan jest wspomożycielem moim, nie ulęknę się, bo cóż może mi uczynić człowiek?” (Hbr 13, 5b-6)
Prawdziwa wolność jest możliwa tylko wtedy, gdy pokładamy ufność w Bogu, gdy jesteśmy pewni, że On zawsze zapewni nam ochronę. Gdyby każdy z nas miał taką pewność, jak autor dzisiejszego Psalmu, nie byłoby wokół nas ludzi zniewolonych:
"Pan moim światłem i zbawieniem moim,
kogo miałbym się lękać?
Pan obrońcą mego życia,
Przed kim miałbym czuć trwogę?
Nawet, gdy wrogowie staną przeciw mnie obozem,
Moje serce nie poczuje strachu.
Choćby napadnięto mnie zbrojnie,
Nawet wtedy ufność swą zachowam.
W namiocie swoim mnie ukryje
W chwili nieszczęścia,
Schowa w głębi przybytku,
Na skałę mnie wydźwignie”. (Ps 27(26)1bcde.3.5)
Rzeczywistość pokazuje nam jednak zupełnie inny obraz. Dużo wokół nas ludzi, którzy żyją w potrzasku chciwości, uzależnień, nieuporządkowanej seksualności, podążania za modą, konieczności przypodobania się ludziom bardziej niż Bogu.
Zniewolenie rodzi zawsze gorzkie owoce. Tak było także w przypadku Heroda. Jego historia opisana w dzisiejszej Ewangelii jest na wskroś smutna. Podatny na kobiece wdzięki, nie umiejący stanąć po stronie sprawiedliwości, uległy wobec opinii innych ludzi, rozkazał zabicie męża, którego uważał za prawego i świętego. (por. Mk 6, 14-29) Brak wolności Heroda sprowadził śmierć na Jana Chrzciciela.
Prośmy Boga, aby ukazał nam obszary, w których jeszcze brakuje nam wolności, które znajdują się pod władzą naszych nieuporządkowanych pragnień. Niech wypełni je swoją łaską, przyjdzie z uzdrowieniem. Niech jedynie On stanie się obiektem naszych najgłębszych tęsknot.
Wolność
Patrzę na latawiec, który nade mną unosi się.
Wspina się wyżej i wyżej,
do melodii wiatru tańczyć chce.
Mocna nić nie pozwala jednak w przestworza mu się wzbić;
Trzyma na uwięzi, uciszając pragnień rytm.
Sprowadza na ziemię przekonując, że
niemożliwe to, co przed chwilą w sercu zrodziło się.
Duch Boży jednak szeptem przekazuje myśl,
że Dobry Bóg jest w stanie przerwać tę nić
i ofiarować wolność, która pozwoli, byś z wiatrem unosił się,
tam, gdzie najwspanialsze miejsce dla Ciebie jest.
Tam, gdzie nie musisz, lecz pragniesz dobro dać,
gdzie przebaczenia rozlewa się dar;
Gdzie radość z tego, co Twym udziałem jest,
daje spełnienie na każdy dzień.
Nie pozwól, by cokolwiek więziło Cię:
ani pieniądze, ni to, co modnym nazywa się,
brak pojednania, nałogów lub namiętności sieć,
występowanie przeciw Bożym Prawom, by ludziom przypodobać się.
Wszystko to możesz Ojcu Niebieskiemu w zaufaniu dać.
On to przemieni, odpowiednią perspektywę da.
I w miejsce chciwości, radość dzielenia pojawi się;
tam, gdzie grzech i choroba uzdrowienia wstanie dzień.
Wysoko w górę wtedy wzbijesz się;
Wiatr Bożej łaski poprowadzi Cię.
Miłość stanie się tym, co pragniesz bliźnim dać;
Osiągniesz pokój i spełnienie, jakiego nie umie dać świat.