3 stycznia 2024

3 stycznia 2024

Ania Borkowska

Czytania na dzisiaj

Znajdując się w różnych sytuacjach naszego życia, przedstawiamy się na bardzo wiele sposobów. Pod wiadomością wysyłaną do nauczycielki mojej córki podpisuję się zawsze: Ania Borkowska – mama Faustyny. Gdy rozpoczynam spotkanie z narzeczonymi, po podaniu imienia i nazwiska, mówię, iż jestem żoną Michała, mamą Faustyny i Pawła. Informuję, że zajmuję się od wielu lat poradnictwem rodzinnym i pomocą psychologiczną. Podając dłoń osobie, z którą zapoznaje mnie znajomy, mówię po prostu: Ania. 

Myślę, że każdy z nas ma podobne doświadczenia. Wielość ról, w które wchodzimy każdego dnia, sprawia, iż bardzo często zaczynamy się z nimi identyfikować, widząc siebie przez ich pryzmat. Mogę więc czuć się przede wszystkim panią dyrektor, panią doktor, panią sprzedawczynią, listonoszką, żoną, babcią, przyjaciółką, nauczycielką, właścicielką firmy, gospodynią domową. Wszystko to, choć ważne, stanowi jednak tylko cząstkę prawdy o mnie, mówi o moich zdolnościach, predyspozycjach, ukazuje to, w czym czuję się dobrze. Role, w które wchodzę lub które wyznacza mi życie nie są jednak mną samą. Zbytnie utożsamianie się z nimi może mi nawet utrudniać odkrycie tego, kim naprawdę jestem. Co więcej utrata tych, do których przywiązywałam największą uwagę, może wiązać się z poczuciem porażki, brakiem akceptacji tej “innej”, “nowej” mnie. 

Warto zatem zadać sobie pytanie: co stanowi korzeń mojej tożsamości? Co jest niezależne od okoliczności, sytuacji życiowej, wydarzeń, które staną się moim udziałem? Co może dać mi stabilność, poczucie szczęścia i pewności, nawet, gdy pozbawiona (pozbawiony) zostanę ról, do których przywykłam (przywykłem)?  

Odpowiedź niesie nam pierwsze czytanie: 

“Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi, i rzeczywiście nimi jesteśmy”. (1J 3, 1) 

Najgłębszą prawdą o mnie jest to, iż jestem dzieckiem Boga. Mam zatem prawo powiedzieć: Jestem Ania - córka Boga. Jakie to niezwykłe!!! Przyznam się, że określając się w ten sposób, doświadczam wielkiego poruszenia, czuję ciarki przeszywające moje ciało.  
Drogi Bracie, droga Siostro spróbuj wypowiedzieć także tę prawdę o sobie: 

Jestem Krzysztof, Jarek, Tadek... syn Boga... Jestem Agnieszka, Jola, Małgosia...córka Boga. 

Co czujesz, gdy mówisz tak o sobie? Zostań z tą myślą. Rozważaj ją. Kontempluj w swoim sercu. Pozwól, by dotarła do Twojej świadomości, by przeniknęła Twoje myślenie, stając się Twoją nieodłączną towarzyszką.  

Ileż spraw potoczyłoby się w naszych życiach zupełnie inaczej, gdybyśmy odwoływali się do naszej tożsamości? Ilu niewłaściwych wyborów, niestosownego zachowania moglibyśmy uniknąć? 

Boże dziecko to dziecko królewskie. Ono nie zachwyca się byle czym, zna swoją wartość. Żyje po królewsku, znajdując upodobanie w tym, co dobre, piękne, posiadające wartość wieczną. 

Wczoraj czytałam moim chłopakom (mężowi i synowi) życiorys kilku świętych - patronów ministrantów. Wszyscy oni cenili sobie naukę, dążyli do rzeczy wyższych, starali się rozwijać, wybijali ponad przeciętność, jeśli chodzi o praktykowanie miłości Boga i bliźniego. 

Jestem niezmiernie wdzięczna Bogu za to, że odkrywa coraz bardziej przede mną to, kim naprawdę jestem, do czego zostałam powołana, jak niezwykłą godnością obdarzona. Dziękuję, że pozwala mi z każdym dniem zbliżać się do tego, co tkwi głęboko w moim wnętrzu, a co pochodzi od Niego i czyni mnie na Jego wzór i podobieństwo.  

Znając swoją tożsamość możemy dumnie i pokornie kroczyć naprzód, nie poddając się żadnemu zniechęceniu. 

Nasze dziecięctwo Boże stało się możliwe dzięki wcieleniu Syna Bożego. Chrystus jest tym, który chrzcząc nas Duchem Świętym, nadał nam tożsamość dzieci Bożych. Przyjmijmy ten dar z wdzięcznością.  


"Jan dał takie świadectwo: Ujrzałem Ducha, który zstępował z nieba jak gołębica i spoczął na Nim. Ja Go przedtem nie znałem, ale Ten, który mnie posłał, abym chrzcił wodą, powiedział do mnie: Ten, nad którym ujrzysz Ducha zstępującego i spoczywającego na Nim, jest Tym, który chrzci Duchem Świętym”. (J 1, 32-33) 
Panie, uwielbiam Cię w godności, którą obdarowałeś każdego człowieka. My naprawdę nieodwołalnie jesteśmy Twoimi dziećmi.