Czasem, patrząc na dzisiejszy świat, słysząc o złu, które dokonuje się wokół nas, rozkładamy bezradnie ręce, myśląc, że jesteśmy bezsilni wobec otaczającej nas rzeczywistości. Wydaje nam się, że jako zwykli ludzie nie możemy zaradzić niesprawiedliwości, pomóc tym, którzy są poniżani, gnębieni, że nie potrafimy uczynić tego świata bardziej ludzkim. Zamykamy się w swoich skorupkach, pilnując tylko własnego podwórka i od czasu do czasu wzdychamy na myśl o trudnych wydarzeniach, które dzieją się dookoła.
Tymczasem, my ludzie ochrzczeni i wierzący w Chrystusa, powinniśmy, jak nikt inny, mieć pewność, że w Tym, który nas umacnia jesteśmy w stanie uczynić bardzo wiele.
Najważniejsze jest, byśmy nosząc w sercu Chrystusa, zajmowali się na co dzień sprawami, które należą do naszych obowiązków, wykonywali je z należytą staranności, udzielali wsparcia, nieśli pocieszenie, a czasem braterskie upomnienie tym, których Pan stawia na naszej drodze.
Dzisiejsze czytania pokazują nam, że losy świata zależą od każdego z nas. Swoją postawą możemy rozszerzać dobro, nieść je dalej i zasiewać je w sercach innych ludzi lub też odwrotnie, być tymi, którzy wnoszą zgorszenie, zamieszanie, czyniąc zło i pociągając do niego innych.
W czytaniu z Księgi Proroka Jeremiasza widzimy, jak przywódcy i lud, ocalają niewinnego Jeremiasza, wstawiając się za nim do kapłanów i proroków:
„Człowiek ten nie zasługuje na wyrok śmierci, gdyż przemawiał do nas w imię Pana, Boga naszego. Achikam, syn Szafana, ochraniał Jeremiasza, by nie został wydany w ręce ludu na śmierć.”
(Jr 26, 16b. 24)
Ocalenie proroka spowodowało, że mógł dalej pełnić swoją misję, zleconą mu przez Pana, głosząc potrzebę przemiany, nawrócenia.
Ewangelia przedstawia natomiast sytuację odwrotną, gdy za namową Herodiady, jej córka prosi o głowę Jana Chrzciciela. Zła matka wciąga córkę w swoje grzeszne życie, czyniąc ją sprawczynią śmierci największego proroka, Jana.
„Otóż, kiedy obchodzono urodziny Heroda, tańczyła wobec gości córka Herodiady i spodobała się Herodowi. Zatem pod przysięgą obiecał jej dać wszystko, o cokolwiek poprosi. A ona przedtem już podmówiona przez swą matkę powiedziała: Daj mi tu na misie głowę Jana Chrzciciela. Zasmucił się król. Lecz przez wzgląd na przysięgę i na współbiesiadników kazał jej dać. Posławszy więc kata, kazał ściąć Jana w więzieniu. Przyniesiono głowę jego na misie i dano ją dziewczynie, a ona zaniosła ją swojej matce.”
(Mt 14, 6-11)
Wierzę głęboko, że jako dziecko Boże, mam wpływ na rzeczywistość. Wiem, że nie jestem przypadkowo w Holandii, w takim właśnie czasie. Żyję ze świadomością, że każde dobro, które uczynię, zmienia świat na lepsze, nawet jeśli jest to jakiś drobiazg, uśmiech, odwiedzenie kogoś w domu, poczęstunek. Wszystko to, uczynione z serca, ma wielką moc, gdyż niesie Chrystusa, który może wszystko.
On kieruje naszymi drogami i zawsze pragnie dobra swoich dzieci, więc idźmy tam, gdzie nas poprowadzi i podążajmy za dobrymi pragnieniami serca, a wtedy na pewno będziemy przyczyniać się do przemiany rzeczywistości, w której żyjemy.
Niech w zwykłych czynach dnia codziennego znajduję okazję do wprowadzania w życie Twojej Ewangelii.