Właśnie przed chwilą oglądałam zdjęcia naszych dzieci sprzed dwóch lat. Niesamowite jak bardzo się zmieniły w tak krótkim czasie. Faustynka taka słodka kruszynka, z włoskami aniołka – dzisiaj prawie sześcioletnia pannica. Paweł uśmiechnięty chłopczyk – teraz dorastający młodzieniec.
Zdjęcia uwidaczniają to wszystko, co uległo zmianie na zewnątrz, ale przecież także w środku nastąpił ogromny rozwój. Jak bardzo inny jest ich zasób słów, wiedza, sposób reagowania na różne sytuacje. Odmienność odnosi się także do relacji z nami, z kolegami i koleżankami, sposobu spędzania wolnego czasu, zainteresowań.
Zmiany towarzyszą nam nieustannie. Dotyczą wielu obszarów życia i powinny także obejmować nasze życie wiary, relację z Bogiem. Ważne by odznaczały się wzrostem dojrzałości, mądrości, zaufania. Im głębiej wchodzimy w życie duchowe, tym mniej powinno być nas, a więcej Boga, Jezusa, Ducha Świętego, Maryi.
W dzisiejszym czytaniu z Dziejów Apostolskich ukazana jest właśnie taka przemiana w życiu duchowym uczniów Jana Chrzciciela. Po rozmowie z Pawłem przyjmują oni chrzest w imię Jezusa i otrzymują w darze Ducha Świętego, o którym dotąd nawet nie słyszeli.
„A kiedy Paweł nałożył na nich ręce, Duch Święty zstąpił na nich. Mówili też językami i prorokowali” (Dz 19, 6)
Teraz mogą iść za Jezusem, w mocy Ducha. Otrzymują Jego dary – zaczynają mówić językami i prorokować.
My także jesteśmy zaproszeni do podobnych kroków wiary, do pójścia dalej i głębiej. W intymnej przyjaźni z Bogiem, będziemy subtelnie wzywani do wejścia w nieznane dotąd obszary. Na naszej drodze będą pojawiali się ludzie, przez których Bóg będzie nas zachęcał do różnych zadań, wyzwań, przemian. Musimy tylko być zawsze otwarci na Jego głos, który ujawnia się w wydarzeniach, rozmowach z innymi ludźmi, tym co nas na co dzień spotyka, a przede wszystkim na modlitwie i w czasie rozważania Jego Słowa.
Wczoraj, po odbyciu 33 dniowych rekolekcji, zawierzyłam moje życie Maryi. To nie był mój pomysł, coś zaplanowanego i wyreżyserowanego. Ja tylko odpowiedziałam na tęsknotę, która pojawiła się w moim sercu, a która wierzę całym sercem, pochodziła od Boga. Nie byłoby to także możliwe bez udziału innych osób, a konkretnie mojej koleżanki, która prowadzi różę różańcową i pomagała mi w przygotowaniu się do tej szczególnej chwili.
Wiem, że teraz zaczął się nowy etap w moim życiu – czas pogłębiania więzi z Maryją i wspólnego kroczenia do Jezusa.
Myślę, że z Mateńką będzie mi łatwiej szukać tego, co w górze, zgodnie z dzisiejszym wersetem, który śpiewamy przed Ewangelią.
„Jeśli razem z Chrystusem powstaliście z martwych, szukajcie tego, co w górze, gdzie przebywa Chrystus, zasiadający po prawicy Boga.” (Kol 3, 1)
Zachęcam wszystkich do wejścia na drogę wiary, która będzie ukazywać nam coraz nowsze krajobrazy, która stanie się przygodą życia odkrywaną dla nas stopniowo przez Ducha Świętego.
Nie bójmy się zaufać Jezusowi i Maryi. Oni poprowadzą nas najkrótszą drogą do Nieba i ukażą nam, to co w najwspanialsze w tej wędrówce.