Od pewnego czasu, staram się stosować w życiu zasadę św. Matki Teresy z Kalkuty, która zachęcała, aby małe rzeczy czynić z wielką miłością. W praktyce wygląda to tak, że zawsze, kiedy Pan daje mi okazję do uczynienia jakiegoś dobra, wzbudzam w sobie pragnienie dokonania go, ze względu na Niego, bezinteresownie. Podejmuję zwyczajnie decyzję, że zostawiam to, co chciałabym uczynić, co było moim planem, a pragnę zrobić to, do czego, jak wierzę, zaprasza mnie On. Takie podejście daje mi ogromną wolność, a jednocześnie satysfakcję i radość.
Zawsze, kiedy zrezygnuję z tego, co moje, aby poświęcić czas, moją uwagę, czy jakieś wartości materialne dla drugiego, odczuwam w sercu niesamowite szczęście. Dobro jest naprawdę warte tego, by ponieść pewnego rodzaju stratę, by ofiarować siebie.
W świetle moich doświadczeń, z całą pewnością, mogę potwierdzić, że słowa z dzisiejszego pierwszego czytania, są prawdziwe:
„Chwal Pana hojnym darem i nie umniejszaj pierwocin rąk twoich! Przy każdym darze twarz rozpogódź i z weselem poświęć dziesięciną! Dawaj Najwyższemu tak, jak On ci daje, hojnie, na miarę swych możliwości, ponieważ Pan jest tym, który odpłaca i siedem razy więcej odda tobie”. (Syr 35, 7-10)
Pan Bóg przyjmuje zawsze dar ofiarowany Mu z serca – choćby najdrobniejszy. Wiem, że tak jest, bo widzę błogosławieństwo, które rozlewa w moim życiu.
Niejednokrotnie, tracąc tak naprawdę zyskałam. Pan Bóg wynagrodził mi podjęty trud, pomnażając czas, dając mi możliwość uczynienia tego, czego bardzo pragnęłam, zaopatrując materialnie, przytulając, obdarzając wielką radością, energią, pokojem serca.
Nie powinno być w nas lęku przed oddawaniem Bogu wszystkiego, co wydaje nam się „nasze”: czasu, pieniędzy, zainteresowań, pracy, życia rodzinnego, tego, co dla nas cenne. Wszak do Niego to wszystko należy. To On daje nam możliwości, talenty, stawia na naszej drodze konkretnych ludzi, pozwala zarabiać pieniądze, realizować nasze marzenia. Bez Niego nic nie byłoby możliwe. Oddając Mu to, co Jego własnością, zawsze zyskujemy. Mówi o tym także dzisiejsza Ewangelia:
„Jezus odpowiedział: Zaprawdę, powiadam wam: Nikt nie opuszcza domu, braci, sióstr, matki, ojca, dzieci lub pól z powodu Mnie i z powodu Ewangelii, żeby nie otrzymał stokroć więcej teraz, w tym czasie, domów, braci, sióstr, matek, dzieci i pól, wśród prześladowań, a życia wiecznego w czasie przyszłym”. (Mk 10, 29-30)
Uwierzmy Słowu Boga. On jest hojny. Nie chce nam niczego zabrać, lecz obdarować nas wszystkim, co piękne, dobre, co jest nam naprawdę potrzebne, byśmy mogli żyć, rozwijać się, wzrastać w miłości, a kiedyś, po śmierci, spotkać się z Nim twarzą w twarz.