Wyobraź sobie sytuację, w której masz zamknięte oczy i dookoła Ciebie stoi wiele osób. Wśród nich jest taka, którą dobrze znasz i kochasz – może twój mąż, żona, dziecko, mama czy przyjaciel. Zadanie polega na rozpoznaniu bliskiego ci człowieka po głosie. Myślę, że nikt z nas nie miałby w tej sytuacji problemu z podaniem właściwej odpowiedzi. Znamy głos tych, z którymi jesteśmy blisko, w relacji. Możemy z łatwością przytoczyć ich powiedzonka, nie pytając, wiemy często jaka padłaby odpowiedź. Gdyby mój tata żył, na pewno tak by mi doradził… Gdyby moja żona była w takiej sytuacji, na pewno odpowiedziałaby w ten sposób…
Pytanie, które rodzi się dzisiaj w moim sercu brzmi: Czy potrafisz wśród wielu różnych głosów, usłyszeć i rozpoznać głos Boga? Czy wiesz, kiedy On do ciebie mówi?
W dzisiejszej Ewangelii czytamy:
„Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, że nadchodzi godzina, nawet już jest, kiedy to umarli usłyszą głos Syna Bożego, i ci, którzy usłyszą, żyć będą.” (J 5, 25)
Chrystus zapowiada, że ludzie, którzy usłyszą Jego głos, będą żyć. Czyli możliwa jest sytuacja odwrotna – głuchota, która sprowadzi śmierć.
Pan nieustannie mówi do nas. Niemal każdy fragment Pisma Świętego, który czytamy w Kościele zaczyna się od słów: Tak mówi Pan… Jezus opowiedział uczniom następującą przypowieść… Jezus odpowiedział… Słuchajcie mnie…
Nasz Bóg chce być z nami w ciągłej relacji. Mówi do nas przez swoje Słowo, przez wydarzenia, historię. Pamiętajmy jednak, że przez Jego głos próbuje się przebić także głos nieprzyjaciela. Nasza psychika, emocje, doświadczenia życiowe, zranienia, też ciągle próbują przekazywać nam różne komunikaty.
Jak w tym wszystkim nie zagubić się? Nie przeoczyć tego, co najważniejsze, co wypowiedziane z miłości, dla mojego dobra?
Nie zbłądzę, jeśli będę poznawać mojego Pana, gdy będę z Nim prowadzić nieustannie dialog, gdy będę żyła w Jego obecności i traktowała Go poważnie. On nie jest mrzonką, kimś odległym. On to najprawdziwsza Obecność, która mnie nie opuszcza, która sprawia, że żyję, że oddycham.
Bóg pragnie naszej miłości. Gdy będziemy się do Niego zbliżać, rozpoznamy Jego delikatne natchnienia, poruszenia, wskazówki. Więzieni naszymi grzechami usłyszymy „Wyjdźcie na wolność”.
Marniejący pod ciężarem beznadziei, niewidzialni dla innych, wyjdziemy z tego niebytu na słowa „Ukażcie się” (Por. Iz 49, 9).
Nie zatykajmy naszych uszu na głos Pana. Dajmy Mu czas, przestrzeń, do tego, by mógł do nas mówić. Oczyśćmy się z naszych grzechów w Sakramencie Pokuty i Pojednania, i niech słowa kapłana Pan odpuścił tobie grzechy… będą początkiem nowego etapu w naszym życiu – etapu, w którym nastawimy nasze wewnętrzne odbiorniki na, to co mówi On – dawca życia. Niech fragment z pierwszego czytania, przekona nas o tym, jak wielką miłością otacza nas Pan Bóg.
„Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie!” (Iz 49, 15)