Kiedy słyszę imię naszego Boga „Ja Jestem” przeszywa mnie uczucie, którego nie jestem w stanie wyrazić słowami. Mieszają się we mnie podziw, radość, zachwyt, pokój, uniesienie. To wszystko, jakby spoza tego świata, wypełnia mnie pewnością, że moje życie jest w dobrych rękach, że nieustannie jest zanurzone w Tym, który miłuje, który jest dobry i potężny.
Nasz Bóg jest ponad wszystkim. On powołuje do życia, panuje nad światem, posiada klucze do Otchłani. Na Jego Słowo umarli powstają, pierzchają choroby, uciszają się burze, milknie wiatr. Dla Niego nie ma rzeczy niemożliwych.
Taki właśnie Bóg zawarł, na początku dziejów ludzkości, wieczne przymierze z Abrahamem. Dał mu obietnicę, która rozciąga się także na każdego z nas:
„Przymierze moje, które zawieram pomiędzy Mną a tobą oraz twoim potomstwem będzie trwało przez pokolenia jako przymierze wieczne, abym był Bogiem twoim, a potem twego potomstwa. (…)
Potem rzekł Bóg do Abrahama: Ty zaś, a po tobie twoje potomstwo przez wszystkie pokolenia zachowujcie przymierze ze mną”. (Rdz 17, 7.9)
Jakie to niesamowite, że TEN JEDYNY BÓG jest NASZYM Panem, Królem. Jest Bogiem nas wszystkich, ale także każdego z osobna.
Wybrał nas jeszcze przed założeniem świata, abyśmy byli Jego własnością.
Jak wielką godność posiada każdy człowiek, że sam Bóg troszczy się o niego, że pragnie udzielać mu swoich darów, zaprasza do swego wiecznego Królestwa.
Czy pozwalasz, by te prawdy wniknęły w Twoje serce, by przemieniały Cię, przybliżały do Stwórcy?
Jesteśmy umiłowani przez Tego, który ogarnia potęgą cały świat. On ma nas w swoich rękach, tuli do swej piersi, przekonuje o miłości, czyni cuda. Zachowując Jego naukę, możemy żyć wiecznie:
„Jezus powiedział do Żydów: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli ktoś zachowa moją naukę, nie zazna śmierci na wieki”. (J 8, 51)
Niepojęte jest to, że każdy człowiek może mieć osobistą więź z Bogiem. Może świadomie trwać w Jego Obecności, dać się Mu prowadzić ku coraz głębszemu rozumieniu istoty swojego powołania, już teraz żyć zatopionym w nieśmiertelności.
Czy dasz się zaprosić do tej najpiękniejszej relacji? Czy pozwolisz, by tęsknota, którą nosisz, gdzieś w głębokościach swojej duszy, mogła znaleźć swoje spełnienie?
Nie bój się, nie lękaj się, Bóg sam wystarczy…
Mój Bóg
Mój Boże, Ty zasiadasz na wiekuistym tronie,
przed którym rozlewa się morze, co postać kryształu ma.
Władasz potęgą, Twój głos, jak huk grzmotu,
niewysłowiona jest chwała Twa.
Aniołowie, Starcy, Byty, które otaczają Cię,
bez spoczynku, dniem i nocą uwielbienia nucą pieśń.
Ona płynie przez przestworza, prosto w serce trafia me,
rozpalając całe wnętrze, w ustach mych pojawia się.
Tyś jest święty, Tyś wszechmocny,
Ty byłeś, jesteś i zawsze będziesz trwał.
Ty stworzyłeś wszystko wokół,
z woli Twej istnieję ja.
Niepojęty i wspaniały jesteś Panie, Królu mój.
Znasz me czyny, moje myśli, serca biedę, pracy trud.
Ja niegodna, mała, grzeszna kieruję wzrok na stopy Twe,
a Ty bierzesz mnie na ręce, tulisz do policzka Swego,
z matczyną czułością przekonujesz o miłości swej.
Nie umiem opisać radości, która we mnie rodzi się.
Oto wydobyłeś mnie z grobu! Ofiarowałeś wolność!
Pozwalasz, bym żyła w światłości Twej!
Odkupiona Krwią Baranka, dzieckiem Króla stałam się.
Czegóż mogę pragnąć więcej?
Cóż bardziej cennego (cenniejszego), nad ojcostwo Twe?
Nie mam nic, czym mogę, Panie, odwdzięczyć się za wszystko,
czym obdarowujesz mnie.
Przyjmij moje „Tak” na Twoją wolę –
Ona sensem mego życia jest.