Od wielu lat, każdego ranka, zanim dzieci wyjdą do szkoły, klękamy na wspólną, krótką modlitwę. Bezpośrednio po niej nakładam na każde z nich ręce, wypowiadając słowa błogosławieństwa. Nigdy nie opuszczają domu, zanim nie otrzymają daru, który jako matka mogę im ofiarować.
Mam pewność, że moje matczyne, pełne wiary westchnienie do Boga staje się ciałem, przynosząc konkretną ochronę i wsparcie Faustynie i Pawłowi. Wierzę, że Pan czuwa nieustannie nad tymi, których powierzamy Jego opiece.
Czytając dzisiejsze Słowo Boże wyobraziłam sobie, że modlitwa jest jak ogień Pana, który otacza, niczym mur, wszystkich uciekających się do Niego, zapewniając obronę przed wszelkim złem:
“I wystąpił anioł, który do mnie mówił, a przed nim stanął inny anioł, któremu on nakazał: Śpiesz się i powiedz temu młodzieńcowi: Jerozolima pozostanie bez murów, gdyż tak wiele ludzi i zwierząt w niej będzie. Ja będę dookoła niej murem ognistym - mówi Pan – a chwała moja zamieszka pośród niej”. (Za 2, 7-9)
Wiem, że chwała Pana jest obecna pośród tych, którzy uwielbiają Go, którzy nieustannie wsłuchują się w Jego Słowo i starają się wprowadzać je w swoje życie. Odczuwam ją w mojej codzienności. Jestem pewna, że przebywa także w naszym domu. Jakże mogłoby być inaczej, jeśli wzywamy codziennie Bożego Imienia w naszych modlitwach, Jemu powierzamy każdy nasz krok, uwielbiamy Go w wypełnianych przez nas obowiązkach, we wzajemnych relacjach, rozmowach, przeproszeniu, przebaczeniu, refleksjach, które Jego Duch wzbudza w naszych sercach. To właśnie tutaj – w naszym rodzinnym gniazdku– rozmawiamy o Nim, śpiewamy pieśni uwielbienia na Jego cześć.
Jakże Pan mógłby pozostać obojętny na nasze najgłębsze pragnienia?
On chce być naszym obrońcą. Tym, który strzeże każdego z nas. Wystarczy, że złożymy nasze życie w Jego ręce, oddając mu świadomie to, co i tak do Niego należy - wszak to On wykupił nas z niewoli grzechu, to On zapłacił za nas najwyższą cenę, ofiarując siebie Ojcu, na krzyżu:.
W śpiewie przed Ewangelią słyszymy:
“Nasz Zbawiciel, Jezus Chrystus, śmierć zwyciężył, a na życie rzucił światło przez Ewangelię”. (Por. 2 Tm 1, 10b.)
Nie bójmy się powierzyć Bogu nasze życie. Tylko On jest w stanie zatroszczyć się o nie tak, abyśmy tu na ziemi odnaleźli samych siebie, odzyskali wolność, radość, abyśmy mogli zbudować piękne relacje z innymi, a kiedyś, przekraczając próg wieczności, dołączyli do tych, którzy wielbią Go nieustannie:
“Słuchajcie, narody, słowa Pańskiego,
głoście je na wyspach odległych i mówicie:
Ten, który rozproszył Izraela, znów go zgromadzi
i będzie nad nim czuwał jak pasterz nad swym stadem.
Pan bowiem uwolni Jakuba,
wybawi go z ręki silniejszego od niego.
Przyjdą z weselem na szczyt Syjonu i rozradują się
bgosławieństwem Pana.
Wtedy dziewica rozweseli się w tańcu
i młodzieńcy cieszyć się będą ze starcami.
Zamienię bowiem ich smutek w radość,
pocieszę ich i rozweselę po ich troskach”. (Jr 31, 10, 11-12b. 13)