Dzisiaj miałam bardzo realny sen. Byłam na jakimś koncercie, gdzie zgromadziło się dużo osób. Wśród nich widziałam kilkoro znajomych, ale także zupełnie nieznane mi osoby. Charakterystyczne było to, że byłam świadoma, iż są to ludzie żyjący w pogmatwanych relacjach, bez ślubu, skłóceni, niespełnieni. Pomyślałam, że nie mogę tego tak zostawić. Odezwało się we mnie pragnienie ewangelizacji i zaczęłam głośno mówić o tym, że Pan Jezus może pomóc zmienić im ich życie, że mogą żyć inaczej, w zjednoczeniu z Nim. Niektórzy patrzyli na mnie dziwnie i odchodzili, inni przysłuchiwali się temu, co mówię. Kiedy szłam do domu, szczęśliwa, że odważyłam się na taki krok wiary, podszedł do mnie starszy pan, który powiedział - Dobrze im pani powiedziała.
Myślę, że to, o czym śniłam, doskonale komponuje się z treścią dzisiejszych czytań, z prawdą, iż każdy w Kościele ma swoją własną, właściwą tylko jemu drogę. Zostaliśmy obdarowani różnymi darami, talentami, pragnieniami, które odkrywane, a później rozwijane, mają służyć dobru Kościoła Bożego.
Paweł trafia do Rzymu, gdzie przez dwa lata ma możliwość głoszenia Królestwa Bożego i nauczania o Panu Jezusie. Prowadzony przez Ducha Świętego przemierza swój pielgrzymi szlak. To jest jego powołanie, jego droga do świętości – zanosić Chrystusa do pogan.
W Ewangelii widzimy Piotra, który pyta Jezusa o przyszłość Jana:
„Panie, a co z tym będzie?” (J 21, 21)
Jezus nie udziela dokładnej odpowiedzi. Mówi tylko:
„Jeżeli chcę, aby pozostał, to cóż tobie do tego? Ty pójdź za Mną!” (J 21, 22)
Jezus daje do zrozumienia Piotrowi, że każdy z nich otrzymał inne zadanie. Nie ma dwóch takich samych powołań czy posług, bo każdy z nas jest inny, niepowtarzalny. Nie możemy zatem porównywać się z innymi, zazdrościć im darów, ale skupić się na tym, czym my możemy służyć w naszej wspólnocie.
Nazwałabym to naszą niepowtarzalną drogą do świętości. We mnie, Ani Borkowskiej, podobnie jak w każdym ochrzczonym człowieku, Pan Bóg złożył określone dary, potencjał, tylko mi właściwy, jedyny na świecie. Moim zadaniem jest odkrycie tego, co jest we mnie, a nie próba powielania drogi kogoś innego. Czym innym jest czerpanie wzorów ze świętych, próba naśladowania ich cnót, a czym innym narzucanie sobie za wszelką cenę jakiś określonych zachowań, przymuszanie się do posług, które są wymysłem naszym, a nie wynikają z natchnienia Ducha Bożego.
Wierzę z całego serca, że jestem potrzebna w Kościele, że swoją osobą ubogacam naszą wspólnotę, ale tylko wtedy, gdy poddaję się prowadzeniu i natchnieniom Ducha. Chcę uczestniczyć w tym niezwykłym dziele rozprzestrzeniania się Królestwa Bożego na Ziemi i być zawsze w miejscu, gdzie pragnie mnie mieć Pan Bóg, a nie tam, gdzie mi się wydaje, że powinnam być.
Ty wiesz, co kryje się w mym wnętrzu,
Bo to Ty mnie powołałeś i utkałeś w łonie mojej ziemskiej Mamy.
Złożyłeś mi w darze nasiona zdolności, pięknych pragnień.
Uprawiaj to wszystko, co zasadziła Twoja ojcowska Miłość,
Pozwól, by dało pokarm we właściwym czasie.
Jestem szczęśliwa, bo noszę w sobie nasiona mojej niepowtarzalnej drogi do świętości.
Nawadniaj i odżywiaj je.
Niech Twój Święty Duch posługuje się tym, co we mnie dla dobra mnie samej i dla pożytku Kościoła Świętego.