4 czerwca 2024

4 czerwca 2024

Ania Borkowska

Czytania na dziś

Pamiętam bardzo dokładnie dość zabawną, a jednocześnie smutną sytuację z mojego liceum. Miała ona miejsce podczas lekcji matematyki. Każdy z nas otrzymał wyniki sprawdzianów. Mogliśmy obejrzeć prace, zadawać pytania, przedstawiać wątpliwości. Jeden z moich kolegów nie zgadzał się z oceną, którą otrzymał. Okupował biurko nauczycielki, powtarzając: “Pani profesor, to niesprawiedliwe!”. W odpowiedzi usłyszał z jej ust: “Artur, Ty szukasz sprawiedliwości na tym świecie?” Matematyczka była osobą bardzo szanowaną i lubianą przez uczniów. Słowa te wypowiedziała z pewną dozą humoru, chcąc się trochę pospierać. Wyraziła w nich jednak dość bolesną prawdę, ukazując, iż w świecie, w którym żyjemy, nie jest możliwy do osiągnięcia jakiś idealny system zadowalający wszystkich. Nie da się usunąć z niego całkowicie krzywdy ludzkiej, nieuczciwości, grzechu, bezprawia. To wszystko było, jest i będzie nam towarzyszyć, w mniejszym lub większym stopniu.  

W Słowie Bożym czytamy dziś: 

“Najmilsi: Oczekujecie i staracie się przyspieszyć przyjście dnia Bożego, który sprawi, że niebo, płonąc, pójdzie na zagładę, a gwiazdy w ogniu się rozsypią. Oczekujemy jednak, według obietnicy, nowego nieba i nowej ziemi, w których zamieszka sprawiedliwość”. (2P 3, 12-13) 

Kiedyś, z hukiem, przeminie to, co doczesne. Zgładzona zostanie raz na zawsze wszelka nieprawość, by mogła zakrólować Boża sprawiedliwość. Do tej jednak pory będziemy się borykać z różnego rodzaju problemami, otrzymywać niepokojące informacje o kolejnych wojnach, przestępstwach, ustanawianiu, krzywdzących pewne grupy ludzi, praw.  
Co możemy zrobić zatem w obliczu takich okoliczności? Czy mamy biernie oczekiwać na Dzień Pański? A może wojować, za wszelką cenę, z tymi, którzy wprowadzają zamęt, wykorzystując niewłaściwie swoją władzę i wpływy? 

Odpowiedź przynosi nam dalsza część Drugiego Listu Świętego Piotra Apostoła: 

“Dlatego, umiłowani, oczekując tego, starajcie się, aby On was znalazł bez plamy i skazy – w pokoju, a cierpliwość Pana naszego uważajcie za zbawienną. Wy zatem, umiłowani, wiedząc o tym wcześniej, strzeżcie się, abyście dając się uwieść błędom tych, którzy nie szanują praw Bożych, własnej stałości nie doprowadzili do upadku. Wzrastajcie zaś w łasce i poznaniu Pana naszego i Zbawiciela, Jezusa Chrystusa!” (2P 3, 17-18) 

Naszym zadaniem jest, w pierwszej kolejności, troska o własne serce. Ma ona polegać na wchodzeniu w, coraz głębszą, relację z Bogiem, pozwalaniu, by to On przemieniał nas swoją łaską. Dopiero mając w sobie Jego moc, miłość, mądrość możemy angażować się w życie społeczne, a może nawet polityczne, iść w świat, by czynić go bardziej ludzkim.  W innym wypadku, istnieje ryzyko, że staniemy się głośno krzyczącymi, gardzącymi tymi, którzy myślą inaczej, aktywistami. 

Kiedyś pewien reporter zapytał św. Matkę Teresę z Kalkuty, co trzeba zrobić, by zmienić ten świat. Ona odpowiedziała prosto, mniej więcej, takimi słowami: “Pan zmieni siebie, ja siebie i świat będzie lepszy”.  

Nie szukajmy zmian gdzieś daleko. Nie próbujmy wywierać nacisku na ludzki, którzy myślą zupełnie inaczej. Nie twórzmy na siłę praw, które wykopują jeszcze większe przepaście między ludźmi. Nie łudźmy się, że możemy zmienić innych. Jedynymi osobami, na których zachowanie mamy wpływ, jesteśmy my sami. 

Zacznijmy zatem od siebie. Zainwestujmy czas i energię w budowanie przyjaźni z Bogiem. Dajmy się dotknąć i poruszyć logice Królestwa Bożego. Niech ona wnika w nasze serca, umysły, przemienia nasz sposób myślenia i działania. Zróbmy to, a wtedy, bez zbędnych słów i nacisków, zaczniemy oddziaływać na innych i czynić ten świat lepszym.  

Panie, pozwól nam zrozumieć, że nie przyszedłeś na świat, aby zmieniać systemy polityczne, społeczne, lecz by dotykać serca ludzkie swoją miłością, uwrażliwiać je na potrzeby braci i w ten sposób czynić nas zdolnymi do budowania Twojego Królestwa na ziemi.