4 lipca 2023

4 lipca 2023

Ania Borkowska

Czytania na dzisiaj

W ubiegłym tygodniu nasza rodzina stanęła w obliczu dość trudnej sytuacji. Mój Mąż poczuł się nagle bardzo źle. Udaliśmy się razem do lekarza. Po wykonaniu podstawowych badań pani doktor stwierdziła, że nie ma pojęcia, co może być przyczyną silnego bólu brzucha, który, o mały włos, nie doprowadził do omdlenia Michała. Wykonała telefon do szpitala, opisując wszystkie symptomy. W słuchawce wybrzmiał komunikat asystentki, która zaleciła przyjazd na miejsce w celu dalszej diagnostyki.

W ciągu kilku chwil siedzieliśmy w samochodzie kierując się do najbliższej placówki szpitalnej. Dzieci pozostały pod opieką mojej przyjaciółki, która akurat „przypadkiem” przyszła zapytać, co u nas słychać.

Mieliśmy się zameldować w miejscu, gdzie konsultuje się nagłe przypadki. Wszystko wyglądało dość groźnie. Nigdy wcześniej nie znajdowaliśmy się w takich okolicznościach.

Pomimo powagi całej sytuacji, towarzyszył mi cały czas wewnętrzny pokój. Byłam pewna, że jesteśmy w dobrych rękach, że Bóg czuwa nad nami i nie pozwoli, by wydarzyło się coś niedobrego. Cały czas modliłam się w duchu, wzywając Imienia Jezus. Wiedziałam, że Ono jest ponad wszelką chorobą, trudnością, że Ono ma moc, by ocalić, uzdrowić, przeprowadzić przez każdą ciemność. W czasie jazdy uwielbiałam Boga, wierząc, że już na pewno wysłuchał naszych próśb.

Michał otrzymał wspaniałą pomoc. Przez jego pokój przewinęło się wiele osób – lekarzy, pielęgniarek, które swoim uśmiechem, życzliwością  i profesjonalizmem dodawały nam otuchy. Po wykonaniu całej serii badań, konieczna okazała się operacja. Wszystko zakończyło się dobrze, Michał jest w domu i szybko wraca do pełni zdrowia.

Pan Bóg jest wspaniały. Błogosławi wszystkim, którzy pokładają w Nim nadzieję.

Dzisiejsze pierwsze czytanie przestawia niezwykłą interwencję Boga, który ratuje Lota i jego rodzinę przed zagładą:

„Gdy zaczynało świtać, aniołowie przynaglali Lota, mówiąc: Wstań, weź żonę i córki, które są przy tobie, abyś nie zginął z winy tego miasta. Kiedy zaś on zwlekał, mężowie z nas.  ci chwycili go, jego żonę i dwie córki za ręce – Pan bowiem litował się nad nimi – i wyciągnęli ich i wyprowadzili poza miasto”. (Rdz 19, 15-16)

Pan Bóg troszczy się o każdego człowieka. Dla Niego nie ma mniej lub bardziej ważnych. To my sami wymykamy się spod Jego ochrony poprzez życie na własną rękę, pychę, która gardzi Bożą pomocą, tkwienie w grzechach. Ludzie nieprawi sami ściągają na siebie nieszczęścia, które są efektem ich postępowania, zwyczajną konsekwencją dokonywanych wyborów i świadomego odwrócenia się od Boga, który szanuje wolność każdego z nas.

Człowiek ufający Panu, może doświadczać pokoju w każdym położeniu, nawet, gdy dosięgną go jakieś przeciwności. Może zachowywać się jak Chrystus z dzisiejszej Ewangelii, który pomimo szalejącej na jeziorze burzy, śpi smacznie w łodzi:

„A oto zerwała się wielka burza na jeziorze, tak że fale zalewały łódź; On zaś spał”. (Mt 8, 24)

Każdy z nas może złożyć swoje życie w rękach Jezusa, oczekując, że to On przeprowadzi nas przez każdą burzę. Możemy ukryć się w dłoniach Bożych i tam odnaleźć bezpieczeństwo. To „schowanie” nie oznacza jednak ignorancji problemów, obojętności wobec biedy i ludzkich trosk, lecz głębokie przekonanie, że nic i nikt nie jest większy od Boga, który ochrania, że nic nie jest w stanie pozbawić nas Jego opieki i wsparcia.

Chrystus zaprasza nas dzisiaj do wejścia na drogę całkowitego zawierzenia Mu wszystkiego, co zwie się naszym życiem:

„A On im rzekł: Czemu bojaźliwi jesteście, ludzie małej wiary? Potem, powstawszy, zgromił wichry i jezioro, i nastała głęboka cisza”. (Mt 8, 26)

Nie zachowujmy się jak uczniowie, którzy przebywając z Mistrzem na co dzień, nie potrafili zaufać Mu całkowicie. Oddajmy Mu wszelkie obawy, lęki, wierząc, że wszystko, co na na ziemi i w niebiosach, wszystko, co widzialne i niewidzialne, jest Mu poddane.

Panie, kłaniam się dzisiaj przed Twoją Wszechmocą. Dziękuję, że Twoja wielkość, nie przeszkadza Ci, by wziąć w ramiona każdego, kto szuka schronienia u Ciebie i przeprowadzić przez każde zawirowanie, z którym przyjdzie mu się spotkać w życiu.