4 października 2023

4 października 2023

Ania Borkowska

Czytania na dzisiaj

Od dawna interesuję się psychologią. Jednym z tematów, który lubię zgłębiać i który wydaje mi się niezwykle istotny w procesie budowania zdrowych relacji z innymi, jest zagadnienie emocji.

Towarzyszą nam one od bardzo wczesnej fazy naszego życia. Już w łonie matki dziecko doświadcza różnych stanów emocjonalnych – od radości, po strach.

Pomimo tego, że emocje są tak powszechne, tak bliskie nam, bardzo często nie potrafimy sobie z nimi poradzić, boimy się ich, wypieramy je, nie akceptujemy tych, które są dla nas trudne i nieprzyjemne. Smutne to, bo od zdolności radzenia sobie z naszymi uczuciami tak bardzo wiele zależy. Ludzie, którzy potrafią je rozpoznawać, nazywać, mówić o nich innym, znajdować budujące strategie radzenia sobie z nimi, jednocześnie uwzględniając i szanując emocje innych, prowadzą zdecydowanie bardziej spełnione życie, niż ci, którzy takich umiejętności nie posiadają.

Dzisiejsze czytania są dla mnie lekcją, która odsłania niezwykle ważne prawdy dotyczące ludzkich emocji. W pierwszym z nich słyszymy:

“Ja, Nehemiasz, w miesiącu Nisan dwudziestego roku panowania króla Artakserksesa wykonywałem swój urząd, wziąłem wino i podałem królowi, i w jego obecności nie okazywałem smutku, Lecz król mi rzekł: Czemu tak smutno wyglądasz? Przecież nie jesteś chory! Nie, lecz masz jakieś zmartwienie? I przeraziłem się do najwyższego stopnia, i rzekłem królowi: Niech król żyje na wieki! Jakże nie mam smutno wyglądać, gdy miasto, gdzie są groby moich przodków, jest spustoszone, a bramy jego są strawione ogniem. I rzekł mi król: O co chciałbyś prosić? Wtedy pomodliłem się do Boga niebios i rzekłem królowi: jeśli to wyda się słuszne królowi i jeśli sługa twój ma względy u ciebie, to proszę, abyś mnie posłał do Judy, do grodu grobów moich przodków, abym go odbudował (…) I król mi zezwolił, gdyż łaskawa ręka Boga mojego była nade mną”. (Ne 2, 1-5, 8b.)

Nehemiasz próbuje ukryć swoje emocje. Być może niestosownym wydaje mu się odsłanianie ich przed królem. Jego działanie jest jednak daremne. Jego stan psychiczny staje się widoczny dla otoczenia poprzez jego wygląd, spojrzenie, mimikę.

Bardzo niewłaściwym postępowaniem jest udawanie, że nie odczuwamy pewnych emocji. (Oczywiście nie chodzi o to, by odkrywać się przed każdym i zawsze). Nie da się osiągnąć bliskości z drugim człowiekiem, nie da się zrozumieć samego siebie, odkryć swoich potrzeb, jeśli wejdzie się w nawyk tuszowania uczuć.

Widzimy, że w przypadku Nehemiasza, nazwanie uczuć, przyznanie się do nich prowadzi do rozpoczęcia dialogu między nim a królem. W czasie tej rozmowy ma on szansę odsłonić przed władcą, jaka potrzeba kryje się za przeżywanym przez niego smutkiem. Można powiedzieć, że emocja jest drogowskazem, który pozwala dotrzeć do potrzeby.

Uczucia są nośnikami bardzo ważnych informacji o nas samych i o drugim człowieku. Pomagają nam zrozumieć, co jest dla nas cenne i ważne oraz poszukać dobrych strategii zaspokojenia odkrytych potrzeb. Dzięki temu nasze życie staje się naprawdę bardziej spełnione.

Dzisiejsza Ewangelia niesie nam także wiele informacji o ludzkich uczuciach. Czytamy w niej:

“Gdy Jezus z uczniami szedł drogą, ktoś powiedział do Niego: Pójdę za Tobą, dokądkolwiek się udasz. Jezus mu odpowiedział: Lisy mają nory i ptaki podniebne – gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł położyć”. (Łk 9, 57-58)

Z powyższego fragmentu wynika, iż nigdy nie powinniśmy podejmować decyzji w czasie silnego pobudzenia emocjonalnego. Ani smutek, ani złość, ale także i euforia, silna radość, nie są dobrymi doradcami. One mogą stanowić bodziec do zastanowienia się nad daną sprawą, cenną wskazówkę, jednak nie mogą być jedyną przesłanką do wprowadzania zmian w naszym życiu, podejmowania zobowiązań, których, być może, po wyciszeniu emocji, nie będziemy w stanie spełnić.

Każda decyzja powinna być wynikiem dialogu między naszym rozumem a uczuciami.

Kolejnej porcji nauki na temat naszych emocji dostarcza dzisiejszy Psalm, który mówi:

“Bo ci, którzy nas uprowadzili,  
żądali od nas pieśni.
Nasi gnębiciele żądali pieśni radosnej:
Zaśpiewajcie nam którąś z pieśni syjońskich!
Jakże możemy śpiewać pieśń Pańską
w obcej krainie?
Jeruzalem, jeśli zapomnę o tobie,
niech uschnie moja prawica”. (Ps 137(136), 3-5)

Myślę, że oczywistym jest, iż nie możemy nakazać sobie przeżywania danych emocji. Podobnie nie możemy oczekiwać, że inni będą zawsze współgrali z naszym stanem emocjonalnym i naszymi oczekiwaniami w tym zakresie.  Wszystkie uczucia rodzą się w nas spontanicznie, na skutek przeżyć, których doświadczamy. Najważniejsze jest to, by przyznać się do nich przed samym sobą i pozwolić im wybrzmieć, w sposób, który nie zrani nikogo wokół.

Dobrze przepracowane emocje przyczyniają się do wzrostu naszej dojrzałości oraz do budowania coraz piękniejszych więzi z innymi.

Nie bójmy się emocji. Wszystkie - zarówno te przyjemne jak i nieprzyjemne - są nam  potrzebne. Niosą niesamowite bogactwo informacji o naszych potrzebach, pomagają zrozumieć siebie i innych. Są darem Boga, który może sprawić, że staniemy się spełnionymi i szczęśliwymi ludźmi.

Panie, spraw, abyśmy nasze emocje postrzegali jako dar, który pomaga nam w rozwoju wrażliwości na potrzeby własne i innych ludzi. Pomóż, abyśmy je pokochali, zrozumieli i starali wykorzystywać w codzienności, jako budulec naszych wzajemnych więzi.