5 kwietnia 2023

5 kwietnia 2023

Ania Borkowska

Czytania na dzisiaj

Podziwiam ludzi, którzy znając własną wartość, kierują się w codzienności zdrową dumą. Wiedzą dobrze, że ich życie jest cenne samo w sobie, że nie muszą nic nikomu udowadniać, ani zasługiwać na czyjeś względy. Robią to, co należy, nawet, gdy spotyka się to z krytyką ze strony innych. Posiadają jakąś niezwykłą wewnętrzną siłę, która czyni ich odpornymi na ludzką opinię, na niesprawiedliwość, której czasem doświadczają.

Patrzę dzisiaj na Chrystusa – cierpiącego Sługę, którego przedstawia proroctwo z księgi Izajasza:

„Podałem grzbiet mój bijącym i policzki moje rwącym mi brodę. Nie zasłoniłem mojej twarzy przed zniewagami i opluciem. Pan Bóg mnie wspomaga, dlatego jestem nieczuły na obelgi, dlatego uczyniłem twarz moją jak głaz i wiem, że wstydu nie doznam. Blisko jest Ten, który mnie uniewinni. Kto się odważy toczyć spór ze mną? Wystąpmy razem! Kto jest moim oskarżycielem? Niech się zbliży do mnie! Oto Pan Bóg mnie wspomaga. Któż mnie potępi?” (Iz 50, 6-9a)

Widzę w Nim człowieka całkowicie wolnego, niezależnego od jakichkolwiek warunków zewnętrznych. Jego decyzja ofiarowania swojego życia nie cofa się nawet w obliczu okrutnego cierpienia, któremu jest niesprawiedliwie poddawany. Ten, w którym nie ma żadnej winy, żadnego grzechu, bierze na siebie całe zło tego świata, to które się dokonało i które się jeszcze wydarzy w historii każdego człowieka.

Zastanawiam się jak bardzo trzeba być zanurzonym w Bogu, jak bardzo umocnionym Jego łaską, by zachować taką postawę? Pamiętajmy, że Chrystus będąc Bogiem, jest jednocześnie jednym z nas i czuje i przeżywa rzeczywistość, jak człowiek z krwi i kości.

Nie umiem wyrazić tego, co rodzi się w moim wnętrzu, gdy kontempluję cierpiącego Chrystusa. Zachwyt dla Niego miesza się z poczuciem wstydu, gdy spoglądam na siebie, na swoje reakcje na cierpienie, niesprawiedliwość, których czasem doświadczam. Jednocześnie bardzo żywe jest we mnie pragnienie, by żyć inaczej, naśladując Jezusa w codzienności, czyniąc to, co dobre, co zgodne z Jego wolą, niezależnie od tego, czy okoliczności są sprzyjające, czy też są całkowicie przeciwne.

Naszą zdolność do pewnego kroczenia drogą, na której spotkamy nie raz krzyż, możemy czerpać tylko z Boga. On jest Tym, który nadaje nam królewską godność, który sprawia, że nie gonimy za uznaniem, pochwałami, że nie ma w nas głodu, by przypodobać się ludziom, lecz z całego serca pragniemy być piękni w oczach naszego Stwórcy. Bóg daje nam siłę, byśmy mogli podołać różnym trudom, ale także radować się z obfitości, która staje się naszym udziałem. Nasza relacja z Nim sprawia, że nic nie jest w stanie oderwać nas od Niego – ani cierpienie, ani dobrostan.

W Nim upatrujemy naszego spełnienia, siły, szczęścia. On jest dla nas wszystkim. Dla Niego i z Nim jesteśmy w stanie, na wzór Chrystusa, znieść każde niepowodzenie, przejść zwycięsko przez każde życiowe zawirowanie, przyjąć trud, by mogło się dokonać dobro.

„Dla Ciebie znoszę urąganie, hańba twarz mi okrywa,
dla braci moich stałem się obcym
i cudzoziemcem dla synów mej matki.
Pieśnią chcę chwalić Boga
i wielbić Go z dziękczynieniem.
Patrzcie i cieszcie się, ubodzy,
niech żyje serce szukających Boga.
Bo Pan wysłuchuje biednych i swoimi więźniami nie gardzi”. (Ps 69(68)8-9.31-34)

Prośmy w tym Wielkim Tygodniu o to, by Bóg uwolnił nas od lęku przed ludzkimi opiniami, przed cierpieniem, by uzdolnił do wybierania zawsze tego, co słuszne w Jego oczach.