5 kwietnia 2024

5 kwietnia 2024

Ania Borkowska

Czytania na dziś

Obserwacja zachowania wielu osób, a także moje własne doświadczenia i przemyślenia pokazują, że każdy z nas wybiera w życiu, lub też na jakimś jego etapie, jedną z trzech postaw. 

Pierwsza polega na podążaniu przez codzienność o własnych siłach. Jej istotą jest dążenie do realizacji wyznaczonych przez siebie planów, założeń, obmyślanie różnych strategii działań, szukanie zabezpieczeń, rozwiązywanie trudności w oparciu, tylko i wyłącznie, o ludzkie siły i zasoby. Wielu wokół nas takich herosów - ludzi, którzy walczą sami, starają się nie poddawać, którzy myślą, że wszystko zależy od nich. Takie podejście, z jednej strony, godne jest podziwu i uznania, z drugiej jednak, zasługujące na pożałowanie - oznacza ono bowiem często całkowite odsunięcie się od Boga lub też ustawienie Go na bocznym torze - tak na wszelki wypadek. Osoby żyjące w ten sposób, nie rozumieją mocy modlitwy, nie szukają wsparcia i sił w sakramentach, traktując to wszystko jako oznakę słabości. 

Druga - stojąca na przeciwległym biegunie – to postawa, w której niemal całkiem brak aktywności, własnych pomysłów, działań, w której zrzuca się odpowiedzialność za wszystko, co się z nami dzieje, na ślepy los, na jakąś wyższą siłę, czasem na Boga. Takie podejście powoduje, że człowiek czuje się bezradny, że sam pozbawia się wpływu na rzeczywistość, na własne życie. On po prostu przyjmuje zwyczajnie to, co na niego przychodzi z zewnątrz. Niestety, ludzie wierzący również mogą postępować w taki sposób, chowając swoją bierność, w modlitwie i różnych pobożnych praktykach. 

Jest jeszcze trzeci sposób przeżywania własnej codzienności, który osadza się na aktywnej współpracy z Bożą łaską, na przejęciu odpowiedzialności za własny los, przy jednoczesnym złożeniu go w ręce Boga. Ludzie żyjący w ten sposób starają się podejmować zadania, które stawia przed nimi Bóg, rozwijać swoje talenty, łącząc własne zaangażowanie z Mocą z Wysoka. Siły do działania i kierunku, w którym mają podążać poszukują u stóp Zbawiciela. 

Która z tych postaw wydaje Ci się, drogi Bracie i droga Siostro, najbliższa: samowystarczalność, bezradność, czy współpraca z Bogiem? 

W dzisiejszej Ewangelii czytamy: 

“A Jezus rzekł do nich: “Dzieci, macie coś do jedzenia?” Odpowiedzieli Mu: “Nie”. On rzekł do nich: “Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi, a znajdziecie. Zarzucili więc i z powodu mnóstwa ryb nie mogli jej wyciągnąć. A kiedy zeszli na ląd, ujrzeli rozłożone ognisko, a na nim ułożoną rybę oraz chleb. Rzekł do nich Jezus: “Przynieście jeszcze ryb, które teraz złowiliście”. Poszedł Szymon Piotr i wyciągnął na brzeg sieć pełną wielkich ryb w liczbie stu pięćdziesięciu trzech. A pomimo tak wielkiej ilości sieć nie rozerwała się. Rzekł do nich Jezus: “Chodźcie, posilcie się!””.  

Powyższy fragment jest pięknym obrazem ludzkiego życia, które winno polegać na wykorzystywaniu szans zaoferowanych nam przez Boga, wsłuchiwaniu się w Jego głos i wchodzeniu w miejsca, do których On sam nas posyła.  
Chrystus wie, gdzie jest obfitość, gdzie jest to, co nas wypełni, nakarmi, ale nie chce nas tam przenosić w jakiś magiczny sposób. On pragnie naszego zaangażowania, zaufania Mu. Pragnie z nami współpracować. Nie traktuje nas jako, niemających nic do gadania poza wykonywaniem poleceń swego pana, niewolników, ale jako, zdolnych do podjęcia bardzo konkretnych zadań, partnerów.

Przyznam się szczerze, że pociąga mnie taki sposób "kucia własnego losu", wizja życia, które łączy w sobie nasze siły, talenty, predyspozycje z Jego pomocą, Jego doradztwem, oparciem wszystkiego na Jego wszechmocy. 

Panie, Ty zapraszasz nas do współpracy. Ty chcesz naszego zaangażowania, naszej odpowiedzi. Na nic Ci ślepe posłuszeństwo. Pozwól nam zrozumieć, że jesteśmy synami i córkami Twoimi, a nie marionetkami w Twoich rękach.