6 lutego 2024 roku

6 lutego 2024 roku

Ania Borkowska

Czytania na dzisiaj

Wczoraj rano przyszła do nas moja przyjaciółka. Była bardzo smutna, płakała. Od dwóch dni poszukiwała swojego kotka. Była przekonana, że wyszedł z domu, by spokojnie odejść z tego świata. (Każdy, kto doświadczył śmierci swoich zwierzaczków wie, co mam na myśli). Przytuliłam ją, bo cóż mogłam zrobić więcej?  
Całą sytuację obserwowała nasza córka - Faustynka. Akurat tego dnia miała wolny dzień. Po śniadaniu wyszła na dwór, by wrócić po chwili z bukiecikiem ślicznych, malutkich kwiatków. Nazbierała je specjalnie dla Karin. Chciała ją w ten sposób, choć troszkę, pocieszyć. Wzruszył mnie ten gest. Byłam dumna z naszej córki.  

Myślę, że każdy z nas doskonale widzi różnicę pomiędzy tym, co czynione jest z serca, a tym, co jest efektem jakiejś zimnej kalkulacji, czy obowiązku. Zupełnie inne emocje, inne nastawienie, a także inne owoce przynosi uczynek, który wynika z głębokiego wewnętrznego pragnienia, w który jest zaangażowana zarówno nasza wola, jak i serce. Taki czyn ma moc przemiany zarówno nas samych, jak i osób, do których jest skierowany. 

W pierwszym czytaniu widzimy dzisiaj króla Salomona wypowiadającego szczerą modlitwę do Boga, w czasie poświęcenia świątyni: 

“O Panie, Boże Izraela! Nie ma takiego Boga jak Ty, ani w górze na niebie, ani w dole na ziemi, tak dochowującego przymierza i łaski względem Twoich sług, którzy czczą Cię z całego serca. Czy jednak naprawdę zamieszka Bóg na ziemi? Przecież niebo i niebiosa najwyższe nie mogą Cię objąć, a tym mniej ta świątynia, którą zbudowałem. Zważ więc na modlitwę Twego sługi i jego błaganie, o Panie, Boże mój, i wysłuchaj tego wołania i tej modlitwy, którą dziś Twój sługa zanosi przed Ciebie. Niech w nocy i w dzień Twoje oczy będą otwarte na tę świątynię, na miejsce, o którym powiedziałeś: Tam będzie moje imię - tak aby wysłuchać modlitwę, którą zanosi Twój sługa na tym miejscu”. (1 Krl 8, 23. 27-29) 

Żarliwość modlitwy Salomona jest potwierdzeniem szczerości jego intencji, dotyczącej budowy Świątyni Jerozolimskiej. On naprawdę pragnął zbudować Bogu dom. Pragnął, by w tym konkretnym miejscu spoczywała Boża chwała. Jego czyn wynikał z miłości do Boga. 

W mojej drodze wiary przechodziłam, do tej pory, przez różne etapy. Ten ostatni, w którym wciąż się znajduję, nakierowany jest na budowanie bliskości z Bogiem, na pełne szczerości i otwartości bycie z Nim. Dostrzegam już pewne owoce tego trwania przy Nim. Coraz częściej potrafię uczynić coś dla Niego, ze względu na Niego, kierując się tą miłością, jaką mam obecnie w sercu. 

Słowa Jezusa wypowiedziane w Ewangelii do faryzeuszów ukazują, iż marzeniem Boga jest bliskość z człowiekiem. On chce, abyśmy trwali naszymi sercami przy Jego sercu: 

“Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode mnie”. (Mk 7, 6b) 

W cytowanym przez Jezusa fragmencie z proroka Izajasza wybrzmiewa, według mnie, niezwykły smutek. Bóg zna nasze serca i widzi, kiedy są one blisko Niego, a kiedy zupełnie się z Nim rozmijają. 
Możemy być, na pozór, pobożnymi katolikami a żyć w oddaleniu od Boga. Możemy modlić się godzinami, wypełniać skrupulatnie przepisy Prawa, a nie mieć relacji z Bogiem.  

Jestem przekonana, że chwila szczerego bycia z Panem jest o wiele więcej warta niż długi czas spędzony na modlitwie, z myślami zupełnie oddalonymi od Niego.  

Czasem może warto usiąść i pobyć z Nim, tak po prostu, zwyczajnie – nie mówiąc nic. Czasem może trzeba zostawić wszystko, zanurzyć się w Umiłowanym i dać się ogarnąć Jego Świętej Obecności. 

Boże Wszechmocny, którego nie mogą objąć niebo i niebiosa, pomóż nam odnajdować Ciebie nieustannie w świątyniach naszych serc i budować z Tobą pełną miłości, bliskości i szczerości relację.