Jako dziecko bardzo często spędzałam czas u mojej Babci i Cioci. To było moje ulubione miejsce wyjazdów rodzinnych. Szczęśliwym był dla mnie dzień, kiedy usłyszałam od Rodziców: „dzisiaj jedziemy do Jeleniej Góry.” Cieszyłam się na spotkanie z najbliższymi dla mnie osobami. Wiele razy gościłam tam również razem z moją Siostrą w czasie wakacji. To były pierwsze wypady bez opieki Mamy i Taty. Pamiętam, że bardzo lubiłyśmy bawić się rzeczami naszej Cioci. Wszystko wydawało się nam interesujące. Niestety często, dzięki naszej dziecięcej aktywności, niektóre z rzeczy psuły się. A to, w jakiś dziwny sposób, waga przestała wskazywać pomiary, a to, na ścianie świeżo wytapetowanego pokoju, pojawiła się plama po zabitym kapciem komarze, zasłonka zaczęła spadać z powodu uszkodzenia kółeczka, na którym była zaczepiona. Na super grze „Eurobiznes”, odciśnięty został ślad po butelce oliwki, którą postawiłyśmy, nie wiedzieć czemu, akurat na planszy. Mogłabym wymieniać jeszcze wiele innych „nadzwyczajnych” zdarzeń, które stały się naszym udziałem. Wszystkie one kończyły się jakąś obawą, strachem przed tym, co będzie, jak Ciocia pozna prawdę? Prawie nigdy nie przyznawałyśmy się do naszych czynów, ale starałyśmy się je ukryć, licząc na to, że nie zostaną wykryte do czasu naszego wyjazdu. Nie wiem dlaczego tak się zachowywałyśmy. Chyba bałyśmy się chwilowego zdenerwowania Cioci, a może nie chciałyśmy narazić się na negatywną ocenę z jej strony.
Myślę, że wielu z nas może podobnie zachowywać się w relacji do Boga, chowając się przed Jego wzrokiem, obawiając się Jego gniewu, reakcji na popełnione przez nas zło.
Prorok Daniel przyjmuje zupełnie inną postawę. On znając grzechy ludu, z którego się wywodzi, nieprawość, jakiej dopuszczali się Izraelici, nie boi się prosić Boga o miłosierdzie. Zna swojego Pana i wie, że On nie gardzi nigdy skruszonym sercem:
„U Ciebie, Panie, sprawiedliwość, a u nas wstyd na twarzach, jak to jest dziś u nas – mieszkańców Judy i Jerozolimy, i całego Izraela, u bliskich i dalekich, we wszystkich krajach, dokąd ich wypędziłeś z powodu niewierności, jaką Ci okazali. Panie! Wstyd na naszych twarzach, naszych królów, naszych przywódców i naszych ojców, bo zgrzeszyliśmy przeciw Tobie. Ale, Pan Bóg nasz, jest miłosierny i okazuje łaskawość, mimo że zbuntowaliśmy się przeciw Niemu i nie słuchaliśmy głosu Panu, Boga naszego, by postępować według wskazań, które nam dał przez swoje sługi, proroków”. (Dn 9, 7-10)
Daniel nie podąża za wytworzonym w swojej głowie obrazem Boga. On wie, jaki Bóg jest naprawdę.
Czy możesz powiedzieć, że znasz Boga? Skąd czerpiesz informacje na Jego temat? Może znasz tylko jakąś Jego karykaturę, którą powstała na skutek Twoich życiowych porażek, tego wszystkiego, co usłyszałeś od innych, co mówi współczesny świat? Czy pozwalasz, aby Bóg dał Ci się poznać na modlitwie, w swoim Słowie?
To proste pytania, które mogą wprowadzić każdego z nas na drogę odkrywania prawdy o Bogu, kontemplowania Jego przymiotów, zachwycania się Nim.
Wczoraj otrzymałam łaskę przystąpienia do Sakramentu Pokuty i Pojednania. Na „własnej skórze” doświadczyłam Bożego Miłosierdzia. Chrystus wziął na siebie wszystkie moje grzechy i pozwolił mi zanurzyć się Miłości, która przyjmuje mnie taką, jaką jestem – nieidealną, słabą, kruchą. Spowiedź Święta napełnia mnie zawsze szczęściem, którego nie jestem w stanie wyrazić słowami.
Doświadczenie Bożego przebaczenia, powinno zaowocować w życiu każdego z nas miłosierdziem wobec innych ludzi. Mówi nam o tym Ewangelia:
„Jezus powiedział do swoich uczniów: Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny. Nie sądźcie , a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone”. (Łk 6, 36-37)
Tak bardzo pragnę być na wzór Ojca. Wciąż wiele pozostawia do życzenia, ale wiem, że dzięki Jego łasce, idę naprzód. Przebaczając innym, obdarowując ich tym, co jestem w stanie ofiarować, czynię w moim sercu miejsce, by przyjmować, to, co Bóg przygotował w darze dla mnie.
Obietnica z dzisiejszej Ewangelii zachęca mnie do większej ofiarności względem bliźnich, do powstrzymywania się od wszelkich osądów i potępiania ich:
„Dawajcie, a będzie wam dane; miarą dobrą, ubitą, utrzęsioną i wypełnioną ponad brzegi wsypią w zanadrza wasze. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie”. (Łk 6, 38)
Wiem, że dary, które Bóg dla mnie przygotował przekraczają moje wszelkie wyobrażenia. Są na moją miarę i dla mojego dobra. Pragnę ich, jak niczego bardziej na świecie. Jednak to od mojej postawy zależy, czy będę je w stanie przyjąć.