7 czerwca 2023

7 czerwca 2023

Ania Borkowska

Czytania na dzisiaj

Wczoraj wieczorem prowadziłam w domu poszukiwania naszego dowodu rejestracyjnego. Z racji tego, że mamy jeden samochód, dokument często zmienia swoje miejsce – raz jest w posiadaniu mojego Męża, raz znajduje się, w którejś z moich torebek. Niestety tym razem, naprawdę nie mogłam go odszukać. Przejrzałam wszystkie możliwe miejsca, pomodliłam się do Świętego Antoniego i nic. W końcu zaczęłam uwielbiać w myślach Boga, za to, że On wysłuchał już mojej prośby i na pewno za chwilę odnajdę to, czego szukam. W tym momencie zerknęłam na malutki pakiecik karteczek mojej córki, podniosłam go i zobaczyłam przedmiot moich poszukiwań. Wiem, że zaistniała sytuacja była wynikiem mojego roztrzepania, tego, że czasami myślę o dziesięciu rzeczach na raz. Jestem świadoma równocześnie także tego, że Pan Bóg jest większy od moich słabości, słyszy zawsze szczere wołanie i cieszy się, kiedy obdarzamy go zaufaniem, zanim jeszcze dostrzeżemy skutki Jego działania.

To, co się wczoraj wydarzyło, jest w oczach Bożych drobnostką, malutkim pyłkiem. On czynił i czyni w moim życiu o wiele większe rzeczy.

Patrząc na różne wydarzenia, które były moim udziałem, mogę stwierdzić z całym przekonaniem, że Bóg jest naprawdę niepojęty.

W dzisiejszym pierwszym czytaniu widzimy modlitwę Tobiasza i Sary. Obydwoje zanoszą błagania przed Boży tron. Proszą o śmierć, która w ich przypadku wydaje się najlepszym wyjściem. Ich modlitwy są szczere, pełne zaufania. Oddają w Boże dłonie wszystko: całą swoją niewinność, ale także ból, który przeżywają. Dobry Bóg, który widzi biedę i słyszy wołanie swoich dzieci, przyjmuje ich prośby:

„I w tej godzinie modlitwa obojga została wysłuchana wobec majestatu Boga. I został posłany Rafał, aby uleczyć obydwoje”. (Tb 3, 17a)

Nasze szczere modlitwy zawsze dochodzą do Boga. On przyjmuje wszystko, co oddajemy Mu z dziecięcą ufnością. W chwili, w której wypowiadamy nasze gorące prośby, powinniśmy już dziękować Mu za ich wysłuchanie, zrzucając z siebie jarzmo trosk, zamartwiania się.
Chrześcijanin jest człowiekiem, który z niewzruszonym zaufaniem staje przed Majestatem Bożym, wierząc, że otrzyma to, czego potrzebuje. Każda, nawet najbardziej skomplikowana sytuacja, jest dla Boga możliwa do rozwiązania. Przecież On jest wszechmocny.


Tobiasz i Sara zostali wyrwani ze swoich trudności, ponieważ otwarcie wypowiedzieli swój ból przed Bogiem, składając swoje życie w Jego dłonie. Bóg połączył ich losy, uratował obydwoje zupełnie obcych sobie ludzi, posługując się jedną osobą – synem Tobiasza – Tobiaszem młodszym.

Dzisiaj przed Eucharystią trwałam z zachwytem przed Bogiem, dziękując Mu za to, że przyjął wszystkie moje prośby, że wszedł we wszystkie moje trudności, zmagania, o których Mu opowiedziałam we wczorajszej modlitwie. Wiem, że On się już nimi zajmuje. Już ma dla mnie rozwiązanie. Ja go jeszcze nie widzę, ale dla Niego jest ono proste i jasne. Wiem, że objawi mi je w najbardziej odpowiednim momencie.

Nie martwię się, nie troskam. Jestem w ramionach najlepszego Ojca. Wykonuję, to co powinnam i czekam na objawienie się Jego mocy.

Nie bądźmy nigdy jak saduceusze, którzy próbując ogarnąć tajemnicę zmartwychwstania ciał całkowicie po ludzku, otrzymali od Jezusa następującą odpowiedź:

„Czyż nie dlatego jesteście w błędzie, że nie rozumiecie Pisma ani mocy Bożej?” (Mk 12, 24b)

Nasz Bóg może wszystko. Jego drogi i myśli są zupełnie inne niż nasze, ludzkie. On tak często zaskakuje, zadziwia swoimi pomysłami.


Nie chcę rozwiązywać sama problemów, których nie umiem rozwiązać. Nie chcę wybierać sama dróg, których nie znam. Nie chcę zamartwiać się rzeczami, na które nie mam wpływu. Mam wspaniałego, wszechmocnego Ojca, któremu oddaję wszystko, co mnie przerasta, w głębokim zaufaniu. Już teraz uwielbiam Go za pomoc, którą mi okaże, za mądrość, która w Nim.

Panie, spraw, abyśmy nie brali na swoje ludzkie barki tego, co przekracza nasze możliwości. Pomóż nam stać się dziećmi, które z całego serca wierzą we wszechmoc swojego Ojca i w Jego dłonie oddają całe swoje życie.