Pamiętam, kiedy jako młode małżeństwo zachwyciliśmy się nurkowaniem. Kupiliśmy płetwy i maski, by w czasie wakacji podziwiać głębiny jezior i mórz. Spędzając wolne chwile w ten właśnie sposób, doświadczaliśmy niezwykłych wrażeń. Świat ukryty pod wodą okazał się niesamowity – piękny, ale jednocześnie bardzo tajemniczy, nie do końca dla nas dostępny. Podziwiać mogliśmy go tylko dlatego, że zdobyliśmy się na odwagę przebicia przez taflę wody i zejścia w głąb, pomimo lekkiego lęku, nieznajomości tego, co pod nami. Im niżej udało nam się popłynąć, tym więcej mogliśmy zobaczyć. Można powiedzieć, że im bardziej zdołaliśmy pokonać strach przed nieznanym, tym bardziej bogate doznania stawały się naszym udziałem, tym więcej byliśmy w stanie dostrzec.
Chrystus prosi dzisiaj Piotra, aby wypłynął na głębię:
„Gdy przestał mówić, rzekł do Szymona: Wypłyń na głębię i zarzućcie sieci na połów! A Szymon odpowiedział: Mistrzu, całą noc pracowaliśmy i nic nie ułowiliśmy. Lecz na Twoje słowo zarzucę sieci”. (Łk 5, 4-5)
Szymon jest posłuszny słowu Mistrza, chociaż Ten oczekuje od niego czegoś absurdalnego, całkowicie sprzecznego z logiką. Spełnienie owej prośby owocuje niezwykle bogatym połowem. Chrystus nagradza ufność Piotra, jego działanie jakby „pod prąd” dotychczas zdobytej praktycznej wiedzy, wbrew temu, co znajome.
My także mamy obszary, w których czujemy się specjalistami, które traktujemy jako zakończoną wędrówkę, zdobyty cel. Być może taką sferą jest nasze życie duchowe. Może przyzwyczailiśmy się do jakiegoś poziomu naszej relacji z Bogiem. Może traktujemy je jako coś, w czym nie ma miejsca na nowość, świeżość, rozwój.
Bóg zaprasza dziś każdego z nas do odpłynięcia od tego, co wydaje się nam naszym bezpiecznym portem, co jest nam dobrze znane, co sprawia, że chętnie zostalibyśmy tam na zawsze. Być może jest to całkiem wygodne miejsce, ale tkwienie w nim pozbawia nas ujrzenia tego, czego jeszcze nie znamy.
Życie duchowe jest rzeczywistością dynamiczną. Jego celem jest coraz bliższe przylgnięcie do Boga, wchodzenie w coraz większą z Nim zażyłość. Jest ono podobne do wypływania na coraz głębsze wody, w których ukryte jest bogactwo roślin, zwierząt, skał. Pozwala widzieć i rozumieć wciąż więcej, smakować dobroci i niezwykłości Boga, wchodzić w Jego niezmierzone, czasem całkowicie zaskakujące plany. Pozwala czerpać coraz większą radość z obcowania z Nim, ze spotkania w sakramentach, w modlitwie, w Słowie.
Świat podwodny jest piękny, ale myślę, że życie z Bogiem ma jeszcze większy urok. Jestem pewna, że nie starczy nam, tu na ziemi, czasu, aby poznać wielkość i wszechmoc Bożą. Mamy jednak zaproszenie, by odkrywać coraz więcej i więcej, by karmić się coraz obficiej...Na pełnię przyjdzie cza tam, po drugiej stronie.
Wierzę, że każdy z nas jest powołany do tego, by wzrastać w wierze, by nurkować w jej bezkresne wody. Święty Paweł pisze o tym w liście do Kolosan:
„Bracia: Od dnia, w którym usłyszeliśmy o was, nie przestajemy za was się modlić i prosić Boga, abyście – przez całą mądrość i duchowe zrozumienie – doszli do pełnego poznania Jego woli, by już postępować w sposób godny Pana, ku pełnemu Jego upodobaniu, wydając owoce wszelkich dobrych czynów i wzrastając przez głębsze poznanie Boga”. (Kol 1, 9-10)
Nie dajmy się ogarnąć stagnacji, duchowemu marazmowi. Prośmy Ducha Świętego, aby prowadził nas coraz głębiej w tajemniczy i niezwykły świat życia z Bogiem. Możemy w nim nurkować każdego dnia, schodzić w jego nieograniczoną przestrzeń, wzbudzając w sobie tęsknotę za tym, co przygotowane dla nas po śmierci.