Nauczycielki w klasie naszej córki wprowadziły system nagród dla dzieci. Każdy uczeń może zdobywać indywidualnie punkty, które później wymienia na wylosowaną przez siebie nagrodę. Oprócz tego cała klasa, wspólnie dąży do uzyskania jakiejś, określonej wcześniej atrakcji. W tym przypadku, zarówno pozytywne, jak i negatywne zachowanie poszczególnych osób, rzutuje na wszystkich. Dzieci zyskują w ten sposób świadomość, że mają realny wpływ na rzeczywistość - dobre zachowanie przyczynia się do dobra wszystkich (klasa zdobywa punkty), złe natomiast osłabia całą grupę (punkty są odejmowane).
Przesłanie, które niesie ta dziecięca zabawa, potwierdza, z mocą, dzisiejsze Słowo Boże.
W pierwszym czytaniu Bóg, w obliczu niewierności Salomona, mówi:
“Wobec tego, że tak postąpiłeś i nie zachowałeś mego przymierza oraz moich praw, które ci dałem, nieodwołalnie wyrwę i królestwo i dam twojemu słudze. Choć nie uczynię tego za twego życia ze względu na twego ojca, Dawida, to wyrwę je z ręki twojego syna. Jednak nie wyrwę całego królestwa. Dam twojemu synowi jedno pokolenie ze względu na Dawida, mego sługę, i ze względu na Jeruzalem, które wybrałem”. (1 Krl 11, 11b-13)
Niewierność Bogu, ale także posłuszeństwo wobec Jego wskazań nie są nigdy, tylko i wyłącznie, indywidualną sprawą. Oddziałują w sposób bardzo konkretny na nasze otoczenie, a czasem także na szersze kręgi ludzi. Im większą mamy władzę, im szerszy zasięg ma nasze działanie, podejmowane przez nas decyzje, tym większy jest ten wpływ. Jakże ogromną zatem odpowiedzialność niosą na swoich barkach rządzący państwami, królowie, osoby działające w przestrzeni publicznej, pracujące w mediach, nauczyciele, wychowawcy, kapłani.
Każdy nasz dobry czyn umacnia, niesie ratunek, rozsiewa pokój, miłość, zły natomiast zatruwa, niszczy. Z małego ziarenka dobra może wyrosnąć piękna roślina, rodząca pożywne owoce, i przeciwnie – z chorego, skażonego, taka, która wyda zatruty owoc.
Ewangelia ukazuje dzisiaj piękny obraz matki, której wiara, upór i pokora sprowadzają łaskę uzdrowienia na jej opętaną córkę:
“Przyszła, padła Mu do nóg, a była to poganka, Syrofenicjanka z pochodzenia, i prosiła Go, żeby złego ducha wyrzucił z jej córki. I powiedział do niej Jezus: Pozwól wpierw nasycić się dzieciom, bo niedobrze jest zabierać chleb dzieciom, a rzucać szczeniętom. Ona Mu odparła: Tak, Panie, lecz i szczenięta pod stołem jedzą okruszyny po dzieciach. On jej rzekł: Przez wzgląd na te słowa idź; zły duch opuścił twoją córkę”. (Mk 7, 25b–29)
Postawa matki ma realny wpływ na to, co dzieje się z jej dzieckiem. Podobnie jest w naszych rodzinach – wierność Bogu poszczególnych osób rzutuje na wszystkich. Dobro promieniuje przynosząc dobre owoce. Niestety, podobnie jest ze złem - ono także oddziałuje na innych, zadając im, często trudne do zabliźnienia, rany.
Gorycz niewierności Bogu poi nie tylko tych, którzy się jej dopuszczają. Ona rozlewa się także na innych. A nasza wierność? A zaufanie? Ich słodki owoc karmi nas samych, sprowadzając jednocześnie ratunek, uzdrowienie i błogosławieństwo na bliźnich.
My naprawdę mamy realny wpływ na rzeczywistość, w której żyjemy!