Dzisiaj, w czasie rozważania Słowa Bożego, pojawiła się w moim sercu ogromna wdzięczność wobec moich Rodziców. Zdałam sobie sprawę, że oni nigdy nie przeszkadzali mi stawać się dorosłą i niezależną. Szanowali moje wybory. Czasem starali się jedynie wzbudzić we mnie głębszą refleksję, przed ich dokonaniem. Pozwolili mieć własnych znajomych, wyjechać z domu na studia, a kiedy oznajmiliśmy z Michałem, że chcemy wziąć ślub, pobłogosławili naszą decyzję.
Podobną sytuację w domu rodzinnym miał mój Mąż. Dzięki takiej pięknej postawie naszych rodziców, mogliśmy z Michałem, bez żadnych przeszkód, „odłączyć się” od nich, by zbudować własne małżeństwo.
W ten sposób zrealizowaliśmy w naszym życiu słowa z Księgo Rodzaju:
„Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swą żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem”. (Rdz 1, 24)
Współczesny świat potrzebuje mądrych rodziców, którzy zatroszczą się nie tylko o potrzeby materialne swoich dzieci, o ich rozwój naukowy, sportowy, ale nade wszystko ukażą im prawdziwy sens życia, pomogą osiągnąć dojrzałość.
Pragnę bardzo być mądrą mamą, która towarzysząc Pawłowi i Faustynce w ich dorastaniu, pomoże im odkryć, kim są naprawdę w oczach Bożych, jakie jest ich powołanie.
Dzieci nie są naszą własnością. Są darem Boga, wyrazem Jego zaufania do nas. To On sprawia, że poczynają się w łonach mam, a później rodzą w konkretnym miejscu i czasie, u boku takich, a nie innych rodziców. Naszym zadaniem jest wychować je tak, by kiedyś mogły się od nas odłączyć i zbudować własne życie, zrealizować powołanie, które otrzymały od Boga. Może to będzie małżeństwo, może kapłaństwo lub życie zakonne, albo samotność, która pomoże służyć jakiemuś konkretnemu dobru. My nie musimy im niczego wybierać, tylko pomóc im to odkryć.
Rzeczywistość pokazuje niestety, że z rodzin wychodzą często ludzie poranieni, niezdolni do samodzielnego życia, bezużyteczni dla społeczeństwa, leniwi, roszczeniowi, nastawieni, by brać, a nie dawać. W naszych małżeństwach brakuje zwyczajnie Boga, który daje światło, miłość, zrozumienie, który prowadzi, pomimo różnych upadków i trudności.
Ciężko jest wychować dobrego człowieka, gdy samemu jest się zagubionym, żyje się z dala od Źródła miłości, gdy relacje między małżonkami układają się bardzo źle lub też w ogóle zamierają, prowadząc do rozpadu ich związku.
Syrofenicjanka z dzisiejszej Ewangelii, stojąc w obliczu wielkich trudności, szukała ratunku u Chrystusa. Nie zawiodła się:
„Zaraz bowiem usłyszała o Nim kobieta, której córeczka była opętana przez ducha nieczystego. Przyszła, padła Mu do nóg, a była to poganka, Syrofenicjanka z pochodzenia, i prosiła Go, żeby złego ducha wyrzucił z jej córki. I powiedział do niej Jezus: Pozwól wpierw nasycić się dzieciom, bo niedobrze jest zabierać chleb dzieciom, a rzucać szczeniętom. Ona Mu odparła: Tak, Panie, lecz i szczenięta pod stołem jedzą okruszyny po dzieciach. On jej rzekł: Przez wzgląd na twe słowa idź; zły duch opuścił twoją córkę. Gdy wróciła do domu, zastała dziecko leżące na łóżku; a zły duch wyszedł”.
(Mk 7, 25-30)
Kobieta zdawała sobie sprawę, że całe zło, które dokonało się w jej życiu oraz w życiu jej dziecka, jest w stanie naprawić tylko Chrystus. Rzeczywistość, w której się znalazła przerosła ją. Spowodowała jednak, że zwróciła się we właściwym kierunku, desperacko szukając pomocy u Wszechmocnego.
Bardzo często problemy, których doświadczamy w wychowaniu naszych dzieci wynikają z błędów, które sami popełniliśmy, z naszej niewiedzy o prawidłowościach rozwojowych na poszczególnych etapach życia dziecka oraz z braku miłości małżeńskiej.
Myślę, że nigdy nie jest zbyt późno na zmianę naszego postępowania. Chrystus jest tym, który może uleczyć każdą ranę, nawet, jeśli po ludzku nie da się naprawić pewnych relacji, wrócić do tego, co było kiedyś. On pozwala budować nowe przynosząc uzdrowienie i pokój.
Zainwestujmy nasz czas i starania przede wszystkim w miłość do Boga oraz w relację małżeńską, a wtedy będziemy dla naszych dzieci najlepszymi, autentycznymi wychowawcami. Nie strońmy także od dobrej literatury dotyczącej wychowania, od rozmów z mądrymi ludźmi. Oddajmy nasze dzieci w ręce Boga, a On najlepiej nas poprowadzi.