Bardzo lubię moment przekazywania znaku pokoju podczas Mszy Świętych w kościele holenderskim, gdzie mam możliwość uczestniczenia w modlitwie w dni powszednie. Z racji tego, że zgromadzona jest tam niewielka liczba osób, dzieje się to jakby w zwolnionym tempie i etapami. Najpierw ksiądz „nabiera” w dłonie pokój Chrystusowy z ołtarza, następnie przekazuje go w stronę zgromadzonych, a my z kolei, odwracając się do tyłu, posyłamy go do osób siedzących coraz dalej i dalej. W wykonywanych gestach bardzo wyraźnie widać, że jest to obdarowanie tym pokojem, który zaczerpnęliśmy od samego Jezusa.
Zawsze, w tym momencie, staram się otworzyć moje serce, uświadamiając sobie, że otrzymuję niesamowitą łaskę od Boga – dar, którego nie jest w stanie dać mi nikt inny.
Dzisiaj w Ewangelii Jezus mówi do swoich uczniów:
„Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze ani się nie lęka”. (J 14, 27)
Coraz częściej dociera do mnie czym jest pokój, który zostawił swoim uczniom, czyli także i nam, Jezus.
Myślę, że jest on konsekwencją tego, iż wszystko, co dzieje się w naszym życiu, zakotwiczamy w Bogu. Jest trwaniem w pewności, że nasze bezpieczeństwo i szczęście istnieje tylko w Tym, który nieustannie przytula nas do swego miłującego serca, który włada potęgą, dla którego nie ma rzeczy niemożliwych. Pokój przynagla nas do odwzajemnienia miłości, która wyraża się w pełnieniu woli Ojca.
Sam Jezus będący źródłem pokoju mówi:
„Ale niech świat się dowie, że Ja miłuję Ojca i że tak czynię, jak Mi Ojciec nakazał”. (J 14, 31a)
Pokój, który daje Bóg, czyni nas zdolnymi do wykonywania czynów, do których On sam nas zaprasza, niezależnie od trudności czy niewygody, z jaką się spotkamy. Pozwala nam kroczyć pewnie, drogą zbawienia. Czyni nas ludźmi przejrzystymi, określonymi. Nie jest on spokojem, życiem na określonych i zaplanowanych przez siebie warunkach, lecz stanem, który popycha nas w stronę jeszcze większego zaufania i wiary, który czyni nas zdolnymi do podania ręki Bogu i pozwolenia, by to On nas prowadził tam, gdzie chce, tam, gdzie nas potrzebuje.
Pokój Chrystusowy sprawia, że nasze życie nabiera smaku przygody, zaskakuje, zadziwia. Daje także moc, by przyjąć prześladowanie czy ucisk, którego możemy doświadczyć.
Pierwsze czytanie ukazuje nam Pawła i Barnabę, którzy pomimo wielu trudności, są posłuszni natchnieniom Ducha Świętego i przemieszczając się z miejsca w miejsce, głoszą innym Chrystusa.
„Do Listry nadeszli Żydzi z Antiochii i z Ikonium. Podburzyli tłum, ukamienowali Pawła i wywlekli go za miasto, sądząc, że nie żyje. Kiedy go jednak otoczyli uczniowie, podniósł się i wszedł do miasta, a następnego dnia udał się razem z Barnabą do Derbe”. (Dz 14, 19-20)
Taka postawa nie byłaby możliwa, gdyby uczniowie nie posiadali w sobie Chrystusowego pokoju. To on uczynił ich zdolnymi do posłuszeństwa Bogu, pomimo napotkanej nienawiści, prześladowań.
Człowiek pełen Bożego pokoju nigdy nie boi się tego, co zagraża ze strony ludzi, lecz pragnie wypełnić wolę swego Stwórcy.
Czy możesz powiedzieć, że Twoje serce pełne jest Chrystusowego pokoju, a jeśli nie to, czy chcesz się nim napełnić? Czy pragniesz przyjąć dar, który sprawi, że całe Twoje życie spocznie w Bożych rękach, że puścisz wszelkie ludzkie zabezpieczenia, ufając, że w Nim masz wszystko, czego tak naprawdę potrzebujesz?