Jest cnota, która pozwala zbliżać się do Ciebie,
rozumieć coraz bardziej, jak patrzysz na mnie Ty;
Choć trudna i niemodna,
tak ważna dla każdego, kto pragnie Twym dziecięctwem żyć.
Ona karmi się pewnością,
że ponad wszystkim jesteś Ty,
i widzisz dalej, szerzej,
cel wieczny ofiarując mi.
Ona cichym oczekiwaniem na ogień Miłości, co oczyści serce me,
aby przyjęło wszystko, co Ty mój Boże ofiarować chcesz.
By nadprzyrodzoną mocą przemienione,
z Chórem Anielskim złączyło się,
co w Twej Świątyni w Niebie wciąż pieśnią wielbi Cię.
Ona trwaniem przy Tobie, gdy ciężko,
kiedy pocieszenia brak.
W ciszy izdebki wzrasta, deszczem szczerości zraszana,
który wylewa przed Tobą dusza ma.
Ona zaufaniem do tego,
co nowe w mym życiu Twój Duch uczynić chce;
Zaciekawieniem,
gdy rąbek po rąbku z Twego planu odkrywa przede mną się.
Ona uwalnia tęsknotę za Słońcem,
które zza chmur kiedyś wyłoni się,
daje pewność,
że czas oczekiwania ma dla mnie wielki sens.
Ona sprawia, że dojrzewam,
że gotowość we mnie rodzi się,
by spojrzeć kiedyś w owo Słońce
i w Nim nie spalić się.